Czuję w kościach, że zbliżają się święta. :) Mam przerwę od pracy, która na pewno dobrze mi zrobi... Tak w sumie jakby taki mały urlopik, bo do pracy zawitam dopiero 04 stycznia, cieszy mnie to niezmiernie !!!! Na Święta "zamawiałam" śnieg, i proszę całe miasto zasypało :) tak, że aż z ledwością przejechać można. Ech... Wczoraj byłam u fryzjera, jakoś mi dziwnie ze ściętymi włosami, ale pewnie za kilka dni się przyzwyczaję. Moja fryzjerka pani L. znalazła na szczęście dla mnie czas:) w tym natłoku klientek. Wczoraj się troszkę po fryzjerze wymarzłam na mrozie (chyba było z minus piętnaście, ale mam nadzieję, że to się nie skończy katarem.
Do Świąt podchodzę spokojnie, prezenty już mam, cieszę się, że spędzimy troszkę czasu z Bliskimi. Nie uczestniczę w przedświątecznym szaleństwie, ludzi przepychających sie na wyprzedażach... Czy to są rzeczywiste wyprzedaże, to już pytanie, na które każdy sobie musi odpowiedzieć :).
Jutro mam zamiar się wyspać, (zawsze tak mam w pierwszy dzień urlopu:). Ale potem pewnie znów coś napiszę.
Mam takie różne małe marzenia... o odpoczynku, chwili dla siebie przy książce, dla nas, zatrzymaniu w gonitwie dnia....
Mam nadzieję, że się spełnią w najbliższych dniach...
Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje sprawić byś był jak reszta...
piątek, 18 grudnia 2009
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Na smutno
Dzisiaj na smutno. Mój urlop ciągle zawieszony. Nie wiem, kiedy coś się wyjaśni. To już staje się męczące. I nudne. Żeby ludziom urlopu nie dać na Święta?????
Potrzebuje odpoczynku. W myślach liczę, byle do piątku... Niech już będzie piątek po pracy... Kiedy w końcu złapię oddech...
Jestem zawiedziona. Bezsilna. Mam dość.
Niech Was **** ! Światem rządzi pieniądz...
Czy Święta też sobie kupimy?
...
Potrzebuje odpoczynku. W myślach liczę, byle do piątku... Niech już będzie piątek po pracy... Kiedy w końcu złapię oddech...
Jestem zawiedziona. Bezsilna. Mam dość.
Niech Was **** ! Światem rządzi pieniądz...
Czy Święta też sobie kupimy?
...
Etykiety:
Kobieta,
Pieniądze,
praca,
Sceny z życia codziennego,
Smutek,
Światem rządzi pieniądz,
Święta,
urlop
sobota, 12 grudnia 2009
Wszystko takie samo
W pewnym okresie życia człowiek ma wrażenie, ze już wszystko będzie takie samo. Takie same dni, takie same tygodnie, takie same wieczory, takie same niedziele. Dni już nie zaskakują, z dużym prawdopodobieństwem jestem w stanie przewidzieć, co dzisiaj będzie: praca, obiad, książka, wieczór. Każdy poniedziałek jest podobny do kolejnego czwartku, a sobota do niedzieli. To się chyba nazywa dorosłość...
Czasem przychodzi coś, co przekreśla, to, co pewne.
Koleżanka traci pracę. Został jej komputer i puste miejsce przy biurku naprzeciwko.
Znajomi, którzy byli ze sobą 10 lat nie pokazują się już razem. Coś się skończyło.
Bum!
Dziękuje wtedy za przewidywalność.
Nawet ją lubię...
PEeS: Ubrałam dziś choinkę. Jest piękna. Srebrne i niebieskie bombki odbijają się blaskiem w niebieskich światełkach. Efektu dopełniają malutkie srebrne dzwoneczki. Są po prostu urocze:).
najs.
Czasem przychodzi coś, co przekreśla, to, co pewne.
Koleżanka traci pracę. Został jej komputer i puste miejsce przy biurku naprzeciwko.
Znajomi, którzy byli ze sobą 10 lat nie pokazują się już razem. Coś się skończyło.
Bum!
Dziękuje wtedy za przewidywalność.
Nawet ją lubię...
PEeS: Ubrałam dziś choinkę. Jest piękna. Srebrne i niebieskie bombki odbijają się blaskiem w niebieskich światełkach. Efektu dopełniają malutkie srebrne dzwoneczki. Są po prostu urocze:).
najs.
piątek, 11 grudnia 2009
Prawdziwa Przyjaźń
Czy istnieje prawdziwa przyjaźń? Uważam, że tak.
Czy bez przyjaciół można być szczęśliwym?
Choć dla niektórych to pojęcie jest przereklamowane, uważam, że przyjaźń jest wartością ponadczasową. Gratuluję Ci, jeśli tego doświadczyłaś.
Gdy człowiek jest na studiach, to grono „przyjaciół” jest naprawdę duże. Ale co potem z tego pozostaje?
Jak obejrzę się wstecz...
Przetrwali tylko Przyjaciele.
Reszta odeszła w zapomnienie.
Sms raz do roku na Święta.
Czasem spotkanie, ale bez rewelacji. Cześć - cześć było miło.
Z wiekiem coraz trudniej mi się z kimkolwiek zaprzyjaźnić. Jak byłam młodsza:) miałam spore grono znajomych. Teraz żal mi czasu na bezproduktywne paplanie, dąsy, niepotrzebną utratę energii... Ale czasem...
Czasem czuję pustkę, bo spotkania, z Tymi, Którzy Pozostali nie są już tak częste. Każdy ma już swoją rodzinę, bliskich, dzieci. Czas przepływa przez palce.
...
Postaram się, aby mimo wszystko kontakt pozostał.
I spotkania, przynajmniej raz w roku. Celebrowane...
...A ile wtedy radości...
Czy bez przyjaciół można być szczęśliwym?
Choć dla niektórych to pojęcie jest przereklamowane, uważam, że przyjaźń jest wartością ponadczasową. Gratuluję Ci, jeśli tego doświadczyłaś.
Gdy człowiek jest na studiach, to grono „przyjaciół” jest naprawdę duże. Ale co potem z tego pozostaje?
Jak obejrzę się wstecz...
Przetrwali tylko Przyjaciele.
Reszta odeszła w zapomnienie.
Sms raz do roku na Święta.
Czasem spotkanie, ale bez rewelacji. Cześć - cześć było miło.
Z wiekiem coraz trudniej mi się z kimkolwiek zaprzyjaźnić. Jak byłam młodsza:) miałam spore grono znajomych. Teraz żal mi czasu na bezproduktywne paplanie, dąsy, niepotrzebną utratę energii... Ale czasem...
Czasem czuję pustkę, bo spotkania, z Tymi, Którzy Pozostali nie są już tak częste. Każdy ma już swoją rodzinę, bliskich, dzieci. Czas przepływa przez palce.
...
Postaram się, aby mimo wszystko kontakt pozostał.
I spotkania, przynajmniej raz w roku. Celebrowane...
...A ile wtedy radości...
środa, 9 grudnia 2009
Babskie spotkanie
Spotkanie z dawno nie widziana koleżanką wprowadziło mnie w dobry nastrój. Złapałam oddech, przestałam żyć tylko pracą. odpoczęłam troszeczkę. Fajnie było, sympatycznie i miło. Ogólnie za bardzo ostatnio nie oglądam innych ludzi, jak tylko tych z pracy... blee....:(więc fajnie się tak oderwać:).
Zakupy gwiazdkowe już prawie zrobione, więc nie muszę jak oszalała latać po sklepach, bo profilaktycznie zrobiłam to już wcześniej. Super!!!!
Cieszę się nadchodzącymi powoli Świętami, w sobotę już chyba ubierzemy choinkę:) Niech będzie jeszcze więcej świątecznego nastroju!
Zakupy gwiazdkowe już prawie zrobione, więc nie muszę jak oszalała latać po sklepach, bo profilaktycznie zrobiłam to już wcześniej. Super!!!!
Cieszę się nadchodzącymi powoli Świętami, w sobotę już chyba ubierzemy choinkę:) Niech będzie jeszcze więcej świątecznego nastroju!
wtorek, 8 grudnia 2009
Tęskniąc
poniedziałek, 7 grudnia 2009
Blond-nie-blond
Wczoraj wzięło mnie na pasemka... W sumie szampon koloryzujący... Wiem że niedziela, ale jakoś tak miałam chęć zrobić się na blond:) trochę pracy, no bo wiecie, nie farbuję przecież całej głowy, tak szast prast i buch... Przy pasemkach trzeba się ciut więcej napracować, im cieńsze tym lepsze... Delikatniejsze, bardziej naturalne... Po ostatnim razie, kiedy włosy wyszły mi STRASZNIE jasne, postanowiłam nie "przedobrzać" i trzymałam farbę na włosach zgodnie z informacją na ulotce. 20 minut. I ani minuty dłużej. Wszystko zgodnie z hasłem : Złoty blond ociepla i rozpromienia każdą twarz :) ... I... I oopss...
Poza tym, że bardziej się błyszczą, nie widać nic :D. Teraz już wiem, że szampon to nie farba, działanie ma delikatne...
Za dwa tygodnie spróbuję znowu. No, do Świąt ja muszę być bardziej blond!
PeEs: Tak naprawdę bond to stan umysłu :)
Poza tym, że bardziej się błyszczą, nie widać nic :D. Teraz już wiem, że szampon to nie farba, działanie ma delikatne...
Za dwa tygodnie spróbuję znowu. No, do Świąt ja muszę być bardziej blond!
PeEs: Tak naprawdę bond to stan umysłu :)
Etykiety:
blond,
blondynka,
farbowanie włosów,
Kobieta,
Sceny z życia codziennego,
włosy blond
niedziela, 6 grudnia 2009
Mikołajkowo
Z okazji dnia Świętego Mikołaja życzę Wam spełnienia marzeń i wielu, wielu dobrych dni...
Życzę Wam pogody ducha, miłości i ciepła.
Bliskich i Przyjaciół.
Spokoju i zdrowia.
Wszystkie osobiste życzenia proszę wyszeptać Mikołajowi na ucho... Na pewno zrobi coś w tej sprawie...
Miłej niedzieli!
Życzę Wam pogody ducha, miłości i ciepła.
Bliskich i Przyjaciół.
Spokoju i zdrowia.
Wszystkie osobiste życzenia proszę wyszeptać Mikołajowi na ucho... Na pewno zrobi coś w tej sprawie...
Miłej niedzieli!
Etykiety:
6 grudnia,
Mikołaj,
mikołajki,
prezenty,
Sceny z życia codziennego,
życzenia,
życzenia mikołajowe
sobota, 5 grudnia 2009
Bezkompromisowy obraz rzeczywistości
Wczoraj obejrzałam "Galerianki". Film bez polotu, jednak rzeczywistość pokazuje aż do bólu. Przejaskrawia aby zwrócić uwagę.
Piętnuje. Wyolbrzymia. Szokuje.
Młode dziewczyny szukające <sponsorów>, którzy kupią im lepsze ciuchy, lepszy telefon, w ich mniemaniu i lepsze życie. Szok!!! Gdzie są ich rodzice? Gdzie, ktoś, kto pokaże, gdzie jest granica, pomiędzy dobrem, a złem. Cienka linia, której nie można przekroczyć, bo wpadnie się w nicość... W filmie polskie Miasto z brzydką szkołą, brzydkimi ulicami, beznadziejnymi nauczycielami, zimnym domem bez uczuć, rozwydrzoną młodzieżą. Polskie domy z wrzeszczącymi "rodzicami" albo tymi, którzy próbują nieudolnie nimi być... Brak miłości, brak uczuć, brak ciepła, brak wzorów. Brak perspektyw. Ucieczka w sponsoring to jedyna "szansa" na lepsze życie. Jak mówi jedna z bohaterek seriali "na poziomie"...
Tylko zastanówmy się, co to za poziom, który nie jest poziomem... A czym jest...?
"Galerianki" to wizja świata zdominowanego przez materializm, konsumpcjonizm, fałszywą moralność. Seks w toalecie, białe kozaczki i nowa torba to wyznacznik codzienności tych dziewczyn. Milena mówi: "Miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać"...
Czy do tego Świat zmierza? Gdzieś się pogubiły małolaty. Gdzieś się pogubiły... Tyle o kobietach. Teraz o mężczyznach. Mężczyźni w tym filmie są albo podli, albo słabi i śmieszni, bezsilni. Świat przedstawiony w filmie jest właściwie światem bez alternatywy, światem, w którym jeśli nie jesteś z "nami" jesteś przeciwko nam. Alternatywa wg słów jednej z głównych bohaterek to: "Bo jeśli nie melanż, to co?"
...
Piętnuje. Wyolbrzymia. Szokuje.
Młode dziewczyny szukające <sponsorów>, którzy kupią im lepsze ciuchy, lepszy telefon, w ich mniemaniu i lepsze życie. Szok!!! Gdzie są ich rodzice? Gdzie, ktoś, kto pokaże, gdzie jest granica, pomiędzy dobrem, a złem. Cienka linia, której nie można przekroczyć, bo wpadnie się w nicość... W filmie polskie Miasto z brzydką szkołą, brzydkimi ulicami, beznadziejnymi nauczycielami, zimnym domem bez uczuć, rozwydrzoną młodzieżą. Polskie domy z wrzeszczącymi "rodzicami" albo tymi, którzy próbują nieudolnie nimi być... Brak miłości, brak uczuć, brak ciepła, brak wzorów. Brak perspektyw. Ucieczka w sponsoring to jedyna "szansa" na lepsze życie. Jak mówi jedna z bohaterek seriali "na poziomie"...
Tylko zastanówmy się, co to za poziom, który nie jest poziomem... A czym jest...?
"Galerianki" to wizja świata zdominowanego przez materializm, konsumpcjonizm, fałszywą moralność. Seks w toalecie, białe kozaczki i nowa torba to wyznacznik codzienności tych dziewczyn. Milena mówi: "Miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać"...
Czy do tego Świat zmierza? Gdzieś się pogubiły małolaty. Gdzieś się pogubiły... Tyle o kobietach. Teraz o mężczyznach. Mężczyźni w tym filmie są albo podli, albo słabi i śmieszni, bezsilni. Świat przedstawiony w filmie jest właściwie światem bez alternatywy, światem, w którym jeśli nie jesteś z "nami" jesteś przeciwko nam. Alternatywa wg słów jednej z głównych bohaterek to: "Bo jeśli nie melanż, to co?"
...
piątek, 4 grudnia 2009
Piątkowo
Piątki to jest to, co lubię najbardziej. Dobrnęłam jakoś do końca tygodnia, naprawdę pracowitego. Siedzę sobie i piszę chociaż po całym tygodniu powinnam dać odpocząć oczom od komputera... Ech... Przymrozek u nas jak nic, już się na cieplejsze nie zapowiada. Czy Święta będą śniegowe? Dziś w pracy Sajgon i Belfast. Jakoś dałam rade, bo sobie dałam na wstrzymanie. Musiałam się po prostu czasem ugryźć w język. MŻ na swoich sportach jest, ja tymczasem zaraz wskakuję pod koc włączam filmik i ciekawe ile obejrzę tym razem czy sen jednak zwycięży...
Miłego weekendu Kochani!
Miłego weekendu Kochani!
Etykiety:
Odpoczynek,
rozmyślania kobiety,
Sceny z życia codziennego,
weekend,
Zmęczenie
wtorek, 1 grudnia 2009
Co robimy z czasem wolnym?
Witam Was grudniowo! Czujecie Święta w powietrzu? Bo ja nie. Za oknem leje i leje. Ech...W tym swoim zabieganiu pomiedzy domem i pracą czasem się zastanawiam nad formami spędzania wolnego czasu. Mam załóżmy dzień wolny... :)
... i co...?
Czy poświęcić się wtedy w pełni nadrabianiu zaległości w sprzątaniu, zakupach i innych domowych czynnościach itp? Zrobić w końcu to, na co od tygodnia (czytaj: dwóch trzech) nie mam czasu? Wtedy będę zadowolona, że rzeczy, które i tak muszą być zrobione, są zrobione. Hmm... Jakby nie patrzeć jest to dużo. Ale? Ale nieszczęśliwa, kiedy wieczorem padnę na... *** ze zmęczenia. I nie znajdę w tym wszystkim ani chwilki dla siebie. Na rower, na książkę, na cośtam... Staram się zawsze, mimo że w dzień wolny lubię sobie ponadrabiać, znaleźć zawsze ten czas dla siebie, który pozwoli mi "złapać oddech", nabrać sił na kolejny nachodzący dzień. Czas, w którym pozwalam myślom wolno płynąć w czasoprzestrzeni :). Czas, w którym odpoczywam.
Dziś za chwil kilka wracam do Cobena i jego wspaniałej książki. Ach, jak ja lubię te wieczory w książką w ciepłym domku :).
... i co...?
Czy poświęcić się wtedy w pełni nadrabianiu zaległości w sprzątaniu, zakupach i innych domowych czynnościach itp? Zrobić w końcu to, na co od tygodnia (czytaj: dwóch trzech) nie mam czasu? Wtedy będę zadowolona, że rzeczy, które i tak muszą być zrobione, są zrobione. Hmm... Jakby nie patrzeć jest to dużo. Ale? Ale nieszczęśliwa, kiedy wieczorem padnę na... *** ze zmęczenia. I nie znajdę w tym wszystkim ani chwilki dla siebie. Na rower, na książkę, na cośtam... Staram się zawsze, mimo że w dzień wolny lubię sobie ponadrabiać, znaleźć zawsze ten czas dla siebie, który pozwoli mi "złapać oddech", nabrać sił na kolejny nachodzący dzień. Czas, w którym pozwalam myślom wolno płynąć w czasoprzestrzeni :). Czas, w którym odpoczywam.
Dziś za chwil kilka wracam do Cobena i jego wspaniałej książki. Ach, jak ja lubię te wieczory w książką w ciepłym domku :).
poniedziałek, 30 listopada 2009
Czas relaksu
Weekend upłynął na słodkim lenistwie, czytaniu książki (tym razem H.Coben <Niewinny>) i oglądaniu filmów. Herbata malinowa w kubeczku i słodkie ciepło w domu dopełniło całości. Ach... jak ja lubię takie weekendy. Znowu się wkręcam w czytanie książek, czytać bardzo lubię i czytam nałogowo, lecz czasem przechodzi mi to falami i tak samo powraca. I znów pojawiła się ta fala "czytania". Pewnie potrwa aż do Nowego Roku, ponieważ biorę pod uwagę, ze w okolicy Świąt będę miała zdecydowanie więcej czasu :).
W pracy zarobiona jestem, więc nawet o tym nie piszę, bo to nic nowego. :( Chciałabym tylko dziś napisać, że z niektórymi ludźmi po prostu nie umiem współpracować. Wnerwiają mnie. Wprowadzają dziwną atmosferę, która mnie drażni. Są nieodpowiedzialni. Demonstrują wszechogarniający tumiwisizm, i obnoszą się z nim dookoła. Wrrr. Mam ochotę dać im receptę: Nie chcesz, nie musisz pracować... Proste. A nie tylko przychodzą i denerwują innych. Zero odpowiedzialności, zero zaangażowania, zero jakiejkolwiek inicjatywy własnej. Za to wywindowane poczucie, że jestem lepszy (a) niż inni...
Dobrze wiemy, ze to nieprawda.
PeEs: Trzymajcie się i do usłyszenia w grudniu!:)
W pracy zarobiona jestem, więc nawet o tym nie piszę, bo to nic nowego. :( Chciałabym tylko dziś napisać, że z niektórymi ludźmi po prostu nie umiem współpracować. Wnerwiają mnie. Wprowadzają dziwną atmosferę, która mnie drażni. Są nieodpowiedzialni. Demonstrują wszechogarniający tumiwisizm, i obnoszą się z nim dookoła. Wrrr. Mam ochotę dać im receptę: Nie chcesz, nie musisz pracować... Proste. A nie tylko przychodzą i denerwują innych. Zero odpowiedzialności, zero zaangażowania, zero jakiejkolwiek inicjatywy własnej. Za to wywindowane poczucie, że jestem lepszy (a) niż inni...
Dobrze wiemy, ze to nieprawda.
PeEs: Trzymajcie się i do usłyszenia w grudniu!:)
sobota, 28 listopada 2009
Przedświątecznie
Mimo, ze do Świat jeszcze trochę czasu, udałam się dziś rano a poszukiwanie gwiazdowych prezentów. I muszę powiedzieć, że w centrum handlowym niezbyt tłoczno, co zakupom sprzyja, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Nie będę się tu rozpisywać, co komu kupiłam, bo a nuż przeczytają :) ale ogólnie jestem zadowolona. Z tego względu, ze ja na ostania chwilę po prostu nienawidzę czegokolwiek kupować (czy to jest perfekcjonizm???:) ), to już jestem troszkę spokojna, że część upominków gwiazdkowych mam.
Udzielił mi się troszkę nastrój świąteczny w powodu wszędzie stojących choinek, gwiazdeczek, bombeczek i lampek:). Komercja działa! Nie tylko na mnie, ale pewnie na większość kupujących. Na szczęście, nie dałam się omotać reklamie i kupiłam tylko to, co potrzebne. Odwiedziłam również Empik, kupując tam co nieco. Znajdująca się tam ta olbrzymia ilość książek zawsze mnie lekko zasmuca :), że nie mogę ich wszystkich ot tak (!!) po prostu sobie kupić :). (wyłączając poradniki domowe i literaturę wojenną).
PeEs: ciekawe co na to MŻ i gdzie bym te wszystkie książki trzymała :)
Dziś jeszcze planuję małe sprzątanie - to za chwilę, a na obiad naleśniki z dżemem truskawkowo-poziomkowym :).
Życzę Wam wszystskim udanego weekendu i dużo słońca!
Udzielił mi się troszkę nastrój świąteczny w powodu wszędzie stojących choinek, gwiazdeczek, bombeczek i lampek:). Komercja działa! Nie tylko na mnie, ale pewnie na większość kupujących. Na szczęście, nie dałam się omotać reklamie i kupiłam tylko to, co potrzebne. Odwiedziłam również Empik, kupując tam co nieco. Znajdująca się tam ta olbrzymia ilość książek zawsze mnie lekko zasmuca :), że nie mogę ich wszystkich ot tak (!!) po prostu sobie kupić :). (wyłączając poradniki domowe i literaturę wojenną).
PeEs: ciekawe co na to MŻ i gdzie bym te wszystkie książki trzymała :)
Dziś jeszcze planuję małe sprzątanie - to za chwilę, a na obiad naleśniki z dżemem truskawkowo-poziomkowym :).
Życzę Wam wszystskim udanego weekendu i dużo słońca!
czwartek, 26 listopada 2009
Kolejny tydzień
Dziś (znowu???) mało optymistycznie. Kolejny tydzień już za nami. Coraz bliżej do Świat, a jednocześnie jeszcze tyle do zrobienia...
Jak skupić się na tym, co najważniejsze i nie zwariować ze zmartwienia? Jak nauczyć się odcedzać nic nieznaczące drobiazgi od rzeczy naprawdę istotnych jak: zdrowie, Rodzina, bezpieczeństwo, Dom. Szukam tej recepty. Szukam dystansu do pewnych rzeczy, które tak naprawdę nie są istotne.
W pracy jak na karuzeli, która się kręci, a wysiąść z niej nie można... Ech...Jak mam wczuć się w magię Świąt, jak cały tydzień haruję jak wół? Nie ma że boli, samo się nie zrobi.
PeES: Trzeba pozwolić sobie czasem trochę pomarudzić...
Jutro witaj weekendzie :).
PeEs.2. Mówiłam Wam, ze najbardziej lubię piątki?
Jak skupić się na tym, co najważniejsze i nie zwariować ze zmartwienia? Jak nauczyć się odcedzać nic nieznaczące drobiazgi od rzeczy naprawdę istotnych jak: zdrowie, Rodzina, bezpieczeństwo, Dom. Szukam tej recepty. Szukam dystansu do pewnych rzeczy, które tak naprawdę nie są istotne.
W pracy jak na karuzeli, która się kręci, a wysiąść z niej nie można... Ech...Jak mam wczuć się w magię Świąt, jak cały tydzień haruję jak wół? Nie ma że boli, samo się nie zrobi.
PeES: Trzeba pozwolić sobie czasem trochę pomarudzić...
Jutro witaj weekendzie :).
PeEs.2. Mówiłam Wam, ze najbardziej lubię piątki?
Etykiety:
Kobieta,
poszukiwania,
praca,
rozmyślania,
rzeczy najważniejsze,
Sceny z życia codziennego,
Święta,
zagubienie
wtorek, 24 listopada 2009
Codziennie
Wczoraj miałam mega ciężki dzień. Takie średniej wielkości załamanie...
To wszystko wynika z niewiedzy i nieogarnięcia, bo ja przecież informatykiem nie jestem. Skąd się mam na wszystkim znać???? W szkole mnie tego nie nauczyli, więc??? helołłłłł...
Dziś deko lepiej, aczkolwiek balansuje na granicy. Jak nic potrzeba mi trochę wolnego, ale to pewnie dopiero na Święta. Dziś planuje wieczór filmowy, mam nadzieję, że to mi pozwoli zapomnieć o pracy i tym całym rozgardiaszu, z którym codziennie muszę sobie radzić. Żeby nie rzec walczyć...
Na Allegro w sobotę zaszalałam, torbę kupiłem. Śliczniutką, brązową. Teraz czekam na paczuszkę. Może będzie jutro lub pojutrze. Super.
Miłego wieczoru!
To wszystko wynika z niewiedzy i nieogarnięcia, bo ja przecież informatykiem nie jestem. Skąd się mam na wszystkim znać???? W szkole mnie tego nie nauczyli, więc??? helołłłłł...
Dziś deko lepiej, aczkolwiek balansuje na granicy. Jak nic potrzeba mi trochę wolnego, ale to pewnie dopiero na Święta. Dziś planuje wieczór filmowy, mam nadzieję, że to mi pozwoli zapomnieć o pracy i tym całym rozgardiaszu, z którym codziennie muszę sobie radzić. Żeby nie rzec walczyć...
Na Allegro w sobotę zaszalałam, torbę kupiłem. Śliczniutką, brązową. Teraz czekam na paczuszkę. Może będzie jutro lub pojutrze. Super.
Miłego wieczoru!
Etykiety:
Kobieta,
rozmyślania,
Sceny z życia codziennego,
Smutek,
Święta,
Zakupy,
zły nastrój
niedziela, 22 listopada 2009
Poszukiwany poszukiwany
Poszukuję wieszaka i szafki do przedpokoju. Wszystkie te, które widzę w sklepach internetowych mi nie pasują. A może jestem za bardzo wymagająca? Są za duże, za małe, za brzydkie... Niefunkcjonalne. Jednym słowem ... Ech... Badziewie. Brzydkie słowo, no ale cóż...
No, może z wyjątkiem IKEA. Ceny mają też niezłe, ale chyba da się coś wybrać w granicach rozsądku :) Szafki mi się nawet w miarę mi podobają, muszę teraz jeszcze dokładnie obmierzyć kąty i .... zobaczymy :).
Słońce dziś ładnie przyświeca, może uda nam się na spacer dziś wyjść? Czy górę weźmie lenistwo i znów nici, ze spaceru?
Jakoś nie mam siły do pracy, jak sobie myślę, że jutro znowu poniedziałek.
Po prostu mi się nie chce. Zero optymizmu, zero siły, zero motywacji. Przede wszystkim.
Czekam na Święta. Tylko tyle.
Ot co!
No, może z wyjątkiem IKEA. Ceny mają też niezłe, ale chyba da się coś wybrać w granicach rozsądku :) Szafki mi się nawet w miarę mi podobają, muszę teraz jeszcze dokładnie obmierzyć kąty i .... zobaczymy :).
Słońce dziś ładnie przyświeca, może uda nam się na spacer dziś wyjść? Czy górę weźmie lenistwo i znów nici, ze spaceru?
Jakoś nie mam siły do pracy, jak sobie myślę, że jutro znowu poniedziałek.
Po prostu mi się nie chce. Zero optymizmu, zero siły, zero motywacji. Przede wszystkim.
Czekam na Święta. Tylko tyle.
Ot co!
Etykiety:
IKEA,
Kobieta,
meble,
rozmyślania,
Sceny z życia codziennego,
Święta
piątek, 20 listopada 2009
Takie tam o niczym
W końcu nastał mój ulubiony dzień tygodnia :) piąąąąąątek.....!! Perspektywa całego weekendu jest fantastyczna, mimo, że pogoda nie dopisuje... To że mi się ruszać nigdzie nie chce to jest szczegół.
Optymizm odzyskam prawdopodobnie dopiero w okolicy Świąt.
Ten tydzień w pracy był naprawdę męczący. Ostatnio robię, robię i robię i jakoś efektu nie widać :( kurcze.
Witaminy kupiłam, mam nadzieję, że się nie poprzeziębiamy.
Miło by było.
PeeS. Święta za pasem. Muszę się zastanowić nad prezentami na gwiazdkę, zanim rozszalały tłum <kupującychdokładniewtejsamejchwili> zrobi to samo.
Miłego weekendu. Jutro pewnie odezwę się znów.
Optymizm odzyskam prawdopodobnie dopiero w okolicy Świąt.
Ten tydzień w pracy był naprawdę męczący. Ostatnio robię, robię i robię i jakoś efektu nie widać :( kurcze.
Witaminy kupiłam, mam nadzieję, że się nie poprzeziębiamy.
Miło by było.
PeeS. Święta za pasem. Muszę się zastanowić nad prezentami na gwiazdkę, zanim rozszalały tłum <kupującychdokładniewtejsamejchwili> zrobi to samo.
Miłego weekendu. Jutro pewnie odezwę się znów.
Etykiety:
Kobieta,
rozmyślania,
Sceny z życia codziennego,
Święta
środa, 18 listopada 2009
Jesienne nastroje
Ta pogoda zdecydowanie mnie dobija.
Zimno, mokro, wieje. masakra :(. Dziś udało mi się zobaczyć trochę słońca, a to dlatego, że znajdowałam się na świeżym powietrzu o 09:30...
Idę do pracy ledwo co się rozjaśniło, wracam z pracy - ciemno. Jak pogoda jest w miarę ładna, to ja wtedy siedzę w pracy, tak zalatana, że nawet nie spoglądam za okno...Ech...
Dziś jeszcze boli mnie głowa, najchętniej przespałabym 3 dni, ale w sumie to nie wiem... Dużo miałam dziś na głowie, najpierw praca, potem szkolenie. Wezmę zaraz Gripex czy inne "cudo" i pójdę spać. Trzeba dmuchać na zimne.
W telewizji straszą AH1N1.
Zimno, mokro, wieje. masakra :(. Dziś udało mi się zobaczyć trochę słońca, a to dlatego, że znajdowałam się na świeżym powietrzu o 09:30...
Idę do pracy ledwo co się rozjaśniło, wracam z pracy - ciemno. Jak pogoda jest w miarę ładna, to ja wtedy siedzę w pracy, tak zalatana, że nawet nie spoglądam za okno...Ech...
Dziś jeszcze boli mnie głowa, najchętniej przespałabym 3 dni, ale w sumie to nie wiem... Dużo miałam dziś na głowie, najpierw praca, potem szkolenie. Wezmę zaraz Gripex czy inne "cudo" i pójdę spać. Trzeba dmuchać na zimne.
W telewizji straszą AH1N1.
Etykiety:
jesień,
Kobieta,
Sceny z życia codziennego,
Smutek,
zły nastrój
niedziela, 15 listopada 2009
Weekendowo
Dlaczego weekend mija 3 razy szybciej niż tydzień? :(
Wczoraj kupiłam sobie kwiatka. Potoczna jej nazwa to Zamia (tak słyszałam) :), ale tak naprawdę to Zamiokulkas zamiolistny - Zamioculcas zamiifolia :).
Chciałam od dłuższego czasu kupić sobie jakiegoś oryginalnego kwiata, w miejsce storczyka, który przekwitł.
Z tego, co piszą na forach ogrodniczych wynika, że jakbym nawet zapomniała o podlewaniu, to Zamia sobie poradzi. Pochodzi z Zanzibaru i Tanzanii – czyli mamy afrykańskiego kwiatka. Suuuper! :).
Przesadziliśmy również innego, dostał słupek, aby się piął. Ładnie wygląda, tylko jeszcze jest trochę mały. W sumie już się nie powinno kwiatów przesadzać, bo zima za pasem, ale... :).
Święta Bożego Narodzenia za miesiąc i trochę. W marketach pojawiły się już ozdoby choinkowe. Z roku na rok coraz wcześniej (ach ta komercja), a Święta i tak zaczną się około 24 grudnia :). Zapach choinki i świątecznych potraw coraz bliżej.
A w te Święta, tak naprawdę na co czekamy?
Wczoraj kupiłam sobie kwiatka. Potoczna jej nazwa to Zamia (tak słyszałam) :), ale tak naprawdę to Zamiokulkas zamiolistny - Zamioculcas zamiifolia :).
Chciałam od dłuższego czasu kupić sobie jakiegoś oryginalnego kwiata, w miejsce storczyka, który przekwitł.
Z tego, co piszą na forach ogrodniczych wynika, że jakbym nawet zapomniała o podlewaniu, to Zamia sobie poradzi. Pochodzi z Zanzibaru i Tanzanii – czyli mamy afrykańskiego kwiatka. Suuuper! :).
Przesadziliśmy również innego, dostał słupek, aby się piął. Ładnie wygląda, tylko jeszcze jest trochę mały. W sumie już się nie powinno kwiatów przesadzać, bo zima za pasem, ale... :).
Święta Bożego Narodzenia za miesiąc i trochę. W marketach pojawiły się już ozdoby choinkowe. Z roku na rok coraz wcześniej (ach ta komercja), a Święta i tak zaczną się około 24 grudnia :). Zapach choinki i świątecznych potraw coraz bliżej.
A w te Święta, tak naprawdę na co czekamy?
środa, 11 listopada 2009
Środowe pisanie
Kiedy możemy mówić o rutynie? W pracy, w życiu, w pisaniu?
Wtedy, kiedy wszystko jest ciągle tak samo, to jest rutyna. Dzień podobny do dnia, poranek do poranka. Wieczór do wieczora.
Jeżeli nie ma czegoś, co wniosłoby choć troszeczkę zmian do naszego życia, to? To jak jest? Nijak? Nuda? Zawsze na coś czekamy, na koniec tygodnia, na weekend, na wyjście do kina.
Ale czy, z drugiej strony, rutyna nie jest wygodna? Czy nie zapewnia nam jednocześnie poczucia bezpieczeństwa?
Pewne rzeczy staja się przewidywalne. Wiemy, że będą. I to jest dobre. Czujemy się bezpiecznie wiedząc, co w danym czasie ma nastąpić.
Rutyna pozwala nam na kontrolę. A kontrola wyzwala bezpieczeństwo.
I tworzy się zamknięty krąg.
Jak wyjść z tego kręgu i przygotować się na niespodziewane?
Wtedy, kiedy wszystko jest ciągle tak samo, to jest rutyna. Dzień podobny do dnia, poranek do poranka. Wieczór do wieczora.
Jeżeli nie ma czegoś, co wniosłoby choć troszeczkę zmian do naszego życia, to? To jak jest? Nijak? Nuda? Zawsze na coś czekamy, na koniec tygodnia, na weekend, na wyjście do kina.
Ale czy, z drugiej strony, rutyna nie jest wygodna? Czy nie zapewnia nam jednocześnie poczucia bezpieczeństwa?
Pewne rzeczy staja się przewidywalne. Wiemy, że będą. I to jest dobre. Czujemy się bezpiecznie wiedząc, co w danym czasie ma nastąpić.
Rutyna pozwala nam na kontrolę. A kontrola wyzwala bezpieczeństwo.
I tworzy się zamknięty krąg.
Jak wyjść z tego kręgu i przygotować się na niespodziewane?
Etykiety:
dom,
Kobieta,
myśli,
poczucie bezpieczeństwa,
rutyna,
Sceny z życia codziennego
poniedziałek, 9 listopada 2009
Doceń mnie Człowieku
Człowiek to "zwierzę stadne". Jest nauczony żyć w grupie, społeczności, rodzinie. Tak myślę. Potrzebujemy się wzajemnie.
Jedni drugich. W różnym stopniu.
Różnych rzeczy również od siebie oczekujemy. Ale jest coś, czego potrzebuje każdy: docenienia. A cóż to jest? To: D o c e ń m n i e...
Ogólnie rzecz biorąc, pragniemy być doceniani za wiele rzeczy. Za pracę, za dobry obiad, za dobre słowo... I można by rzecz przez wszystkich. Przez rodziców: za ładny rysunek, pierwszą jazdę na rowerze, za dobre stopnie... Przez partnera, szefa, znajomych...
Często czekamy na odrobinę pochwał. Na podziękowania...
Tylko czy w tym wszystkim nie zapominamy o jednym?
Żeby coś otrzymać muszę najpierw coś dać.
Tego nie oszukasz.
Jeżeli nie jestem w stanie zrobić czegoś dobrego dla innych, nic sam również nie dostanę... Bolesna prawda.
Może zbyt rzadko mówię Tobie miłe rzeczy?
Może zbyt rzadko mówię Tobie dziękuję?
Może zbyt rzadko podkreślam to, jak bardzo jesteś dla mnie ważny Drugi Człowieku.
Może?
...
Jedni drugich. W różnym stopniu.
Różnych rzeczy również od siebie oczekujemy. Ale jest coś, czego potrzebuje każdy: docenienia. A cóż to jest? To: D o c e ń m n i e...
Ogólnie rzecz biorąc, pragniemy być doceniani za wiele rzeczy. Za pracę, za dobry obiad, za dobre słowo... I można by rzecz przez wszystkich. Przez rodziców: za ładny rysunek, pierwszą jazdę na rowerze, za dobre stopnie... Przez partnera, szefa, znajomych...
Często czekamy na odrobinę pochwał. Na podziękowania...
Tylko czy w tym wszystkim nie zapominamy o jednym?
Żeby coś otrzymać muszę najpierw coś dać.
Tego nie oszukasz.
Jeżeli nie jestem w stanie zrobić czegoś dobrego dla innych, nic sam również nie dostanę... Bolesna prawda.
Może zbyt rzadko mówię Tobie miłe rzeczy?
Może zbyt rzadko mówię Tobie dziękuję?
Może zbyt rzadko podkreślam to, jak bardzo jesteś dla mnie ważny Drugi Człowieku.
Może?
...
sobota, 7 listopada 2009
Damska torebka a raczej toooorba
Damska torebka jest nieodłącznym elementem kobiecego stroju. Wyobrażacie sobie wyjść gdzieś bez niej? Bo ja nie :). Bo czegoś mi brak...:).
Docelowo nie ważna jest jej wielkość i wygląd (no prawie...), ważny jest fakt jej posiadania. Zawartość takiej torby zaskakuje czasem same właścicielki. Oprócz oczywistych rzeczy typu portfel, dokumenty, itp. zawierać może również:
- 16 długopisów, (po co nie wiem?)
- ołówek,
- 4 paczki gum do żucia (gdzie gumy nie żuję odkąd mam aparat na zębach :) ),
- etui na telefon (po co nie wiem , skoro telefon i tak „luzem”), a miało być po to, żeby się nie rysował...,
- kalendarz, a w nim 6000 małych kolorowych karteczek na notatki, połowa z nich już niepotrzebna, druga połowa zawiera spis zakupów sprzed dwóch miesięcy,
- szczoteczka do zębów i pasta,
- 4 paczki chusteczek higienicznych, bo może przydarzyć mi się katar, nigdy nic nie wiadomo przecież :),
- zagubiona torebka herbaty malinowej :), dobrze, że się nie rozwaliła, bo wszystko pachniałoby malinami,
- pomadka ochronna,
- okulary,
- tabletki przeciwbólowe,
- zakrętki od butelek (bo przecież zbieram :) - w ramach akcji zrób coś dobrego na święta :). Cel. Dozbierać do setki sztuk, mam nadzieję, że wszystkie w tym czasie nie będą jednocześnie w torebce :).
Widzę, że brakuje tu jeszcze scyzoryka typu McGyver... :). Jeśli muszę znaleźć coś w pośpiechu, lub dzwoni mi telefon, rozpoczyna się jazda bez trzymanki, bo akurat wszytko jest oprócz tego, czego właśnie szukam.
Docelowo nie ważna jest jej wielkość i wygląd (no prawie...), ważny jest fakt jej posiadania. Zawartość takiej torby zaskakuje czasem same właścicielki. Oprócz oczywistych rzeczy typu portfel, dokumenty, itp. zawierać może również:
- 16 długopisów, (po co nie wiem?)
- ołówek,
- 4 paczki gum do żucia (gdzie gumy nie żuję odkąd mam aparat na zębach :) ),
- etui na telefon (po co nie wiem , skoro telefon i tak „luzem”), a miało być po to, żeby się nie rysował...,
- kalendarz, a w nim 6000 małych kolorowych karteczek na notatki, połowa z nich już niepotrzebna, druga połowa zawiera spis zakupów sprzed dwóch miesięcy,
- szczoteczka do zębów i pasta,
- 4 paczki chusteczek higienicznych, bo może przydarzyć mi się katar, nigdy nic nie wiadomo przecież :),
- zagubiona torebka herbaty malinowej :), dobrze, że się nie rozwaliła, bo wszystko pachniałoby malinami,
- pomadka ochronna,
- okulary,
- tabletki przeciwbólowe,
- zakrętki od butelek (bo przecież zbieram :) - w ramach akcji zrób coś dobrego na święta :). Cel. Dozbierać do setki sztuk, mam nadzieję, że wszystkie w tym czasie nie będą jednocześnie w torebce :).
Widzę, że brakuje tu jeszcze scyzoryka typu McGyver... :). Jeśli muszę znaleźć coś w pośpiechu, lub dzwoni mi telefon, rozpoczyna się jazda bez trzymanki, bo akurat wszytko jest oprócz tego, czego właśnie szukam.
czwartek, 5 listopada 2009
Postaw światełko
Święto Zmarłych to dla mnie spokój i ciepłe wspomnienie Tych, których już nie ma, którzy odeszli.
Dziadka z wąsami, który na każdym kolenie trzymał jednego wnuczka. I ręce miał coraz szerzej, garnął nas do siebie. I lufki z Popularnymi pamiętam. I jego dłonie spracowane z żółtymi palcami.
Dziadka, z fajką na ganku, w słońcu siedział i patrzył na nas. I laskę miał, nieodłączną.
I Pradziadków też pamiętam, pozostaną we wspomnieniach z dzieciństwa...
Ciepłych wspomnień Wam życzę...
Dziadka z wąsami, który na każdym kolenie trzymał jednego wnuczka. I ręce miał coraz szerzej, garnął nas do siebie. I lufki z Popularnymi pamiętam. I jego dłonie spracowane z żółtymi palcami.
Dziadka, z fajką na ganku, w słońcu siedział i patrzył na nas. I laskę miał, nieodłączną.
I Pradziadków też pamiętam, pozostaną we wspomnieniach z dzieciństwa...
Ciepłych wspomnień Wam życzę...
sobota, 24 października 2009
Na poprawę humoru
Jedna z lepszych umiejętności w życiu jest umieć śmiać się z samego siebie. Ale czy to potrafimy? Buszując po sieci znalazłam dzisiaj coś takiego :D.
Czytam właśnie i się śmieję, i Wam też życzę w sobotni poranek trochę śmiechu! :)
Czytam właśnie i się śmieję, i Wam też życzę w sobotni poranek trochę śmiechu! :)
Etykiety:
humor,
Kobieta,
płeć mózgu,
Sceny z życia codziennego,
śmiech,
żarty
czwartek, 22 października 2009
Kiedy kiedy kiedy
Kiedy jest najbardziej odpowiednia pora na dziecko?
Kiedy taka potrzeba wychodzi z kobiety, tak sama z siebie?
Tak z wnętrza?
Kiedy się rodzi taka potrzeba w związku?
Z medycznego punktu widzenia ten najlepszy czas na dziecko jest przed trzydziestką.
Ale...
Czy przed trzydziestką człowiek nie goni za pracą? Podróżami? Szaleństwem?
Na Zachodzie późne macierzyństwo jest zjawiskiem dość powszechnym. Polskie kobiety przejmują wiele zachodnich wzorców i dotyczy to również decyzji o urodzeniu dziecka. Uważają, że zawsze może być lepszy moment na ciążę. I robią rzeczy, które są dla nich ważne: uczą się, pracują, zarabiają pieniądze...
Jak znaleźć złoty środek?
PeEs: Jeszcze jutro i już weekend :) . Super!! W sobotę piekę sernik :)
Kiedy taka potrzeba wychodzi z kobiety, tak sama z siebie?
Tak z wnętrza?
Kiedy się rodzi taka potrzeba w związku?
Z medycznego punktu widzenia ten najlepszy czas na dziecko jest przed trzydziestką.
Ale...
Czy przed trzydziestką człowiek nie goni za pracą? Podróżami? Szaleństwem?
Na Zachodzie późne macierzyństwo jest zjawiskiem dość powszechnym. Polskie kobiety przejmują wiele zachodnich wzorców i dotyczy to również decyzji o urodzeniu dziecka. Uważają, że zawsze może być lepszy moment na ciążę. I robią rzeczy, które są dla nich ważne: uczą się, pracują, zarabiają pieniądze...
Jak znaleźć złoty środek?
PeEs: Jeszcze jutro i już weekend :) . Super!! W sobotę piekę sernik :)
Etykiety:
czas na dziecko,
dziecko,
Kobieta,
poczęcie dziecka,
Sceny z życia codziennego
poniedziałek, 19 października 2009
Czasopraca
Zasiedziałam się dziś w pracy i to dużo.
Jak to tak? :)
Jak to taaaaaakkk????
Nie wiem. Poniedziałki zawsze są szalone. Zanim się obejrzę, już 14:00, dzień mi ucieka przez palce, tyle mam pracy.
Pracuś ze mnie.
Czy to, że dziś zrobię więcej spowoduje, że jutro będę miała mniej? :)
Nie.
Ech...
Dużo mam zajęć, ale jakoś sobie radzę. Nie może być inaczej. :).
MŻ na swoje sporty poszedł. Długo go nie ma, pewnie został na drugiej grupie.
Wieczorem urządzamy sobie kinomaniaka.
Fajnie.
Ciekawe ile obejrzę, zanim pójdę w kime? :) :)
Miłego wieczoru!
PeeeES. W następny czwartek wizyta u orto. Ciekawe co tym razem? Mam nadzieję, ze chociaż nowe gumki mi założy. Te już trochę wyblakły :( pewnie od pasty wybielającej :).
Jak to tak? :)
Jak to taaaaaakkk????
Nie wiem. Poniedziałki zawsze są szalone. Zanim się obejrzę, już 14:00, dzień mi ucieka przez palce, tyle mam pracy.
Pracuś ze mnie.
Czy to, że dziś zrobię więcej spowoduje, że jutro będę miała mniej? :)
Nie.
Ech...
Dużo mam zajęć, ale jakoś sobie radzę. Nie może być inaczej. :).
MŻ na swoje sporty poszedł. Długo go nie ma, pewnie został na drugiej grupie.
Wieczorem urządzamy sobie kinomaniaka.
Fajnie.
Ciekawe ile obejrzę, zanim pójdę w kime? :) :)
Miłego wieczoru!
PeeeES. W następny czwartek wizyta u orto. Ciekawe co tym razem? Mam nadzieję, ze chociaż nowe gumki mi założy. Te już trochę wyblakły :( pewnie od pasty wybielającej :).
sobota, 17 października 2009
I to się dzieje naprawdę?
Przeczytajcie... to
"Mówią, że biust powinien być sztywny naturalnie, albo płaski" - czy oni mają jakiekolwiek pojęcie o kobiecej anatomii? :( poraził i przeraził mnie ten artykuł.
Zasłonięte twarze.
Niedostępna edukacja.
Brak prawa wyborczego.
Podporządkowanie mężczyznom.
Uprzedmiotowienie kobiety.
I to się dzieje w XXI wieku.
no....
bądźmy ludźmi...
"Mówią, że biust powinien być sztywny naturalnie, albo płaski" - czy oni mają jakiekolwiek pojęcie o kobiecej anatomii? :( poraził i przeraził mnie ten artykuł.
Zasłonięte twarze.
Niedostępna edukacja.
Brak prawa wyborczego.
Podporządkowanie mężczyznom.
Uprzedmiotowienie kobiety.
I to się dzieje w XXI wieku.
no....
bądźmy ludźmi...
poniedziałek, 12 października 2009
Sobota a ja myślę o poniedziałku
Weekend minął dopiero co, a ja znów jestem zmęczona. :(
Gonie. Lece. Wszystko w pospiechu. Nie mam czasu się zatrzymać. Wszystko w biegu. Nie myślę, działam jak maszyna...
A kiedy mam poleżeć pod kocem?
A kiedy mogę pomieszkać?
Ciastka zrobić...?
Ech...
Piątek wieczorem, a ja myślę o poniedziałku.
Sobota a ja myślę o poniedziałku.
Niedziela wieczór, a ja myślę o poniedziałku.
coś nie halo
Chcę iść leniwie przez miasto.
Nie gonić.
Słuchać siebie.
Dramat
Gonie. Lece. Wszystko w pospiechu. Nie mam czasu się zatrzymać. Wszystko w biegu. Nie myślę, działam jak maszyna...
A kiedy mam poleżeć pod kocem?
A kiedy mogę pomieszkać?
Ciastka zrobić...?
Ech...
Piątek wieczorem, a ja myślę o poniedziałku.
Sobota a ja myślę o poniedziałku.
Niedziela wieczór, a ja myślę o poniedziałku.
coś nie halo
Chcę iść leniwie przez miasto.
Nie gonić.
Słuchać siebie.
Dramat
środa, 7 października 2009
Takie i owakie:)
Ostatnio śledzę: swoje postępy kulinarne... karpatka, kapuśniak, kotlety... Dlaczego akurat wszystko na ka? :) Może to jakaś dobra passsa w gotowaniu? Zaskoczyła mnie wysokość mojego rachunku telefonicznego :) nie wiem jak ja to zrobiłam. No comments. Plizzzz... Życie w spółdzielczej społeczności zmusza nas do przyswojenia pojęć dziwacznych np. "różnica wody na budynku" wiecie co to jest? Ja wiem. A wiecie, że za to trzeba płacić? Ja już wiem:(... Ech... Ostatnio martwi mnie, że pogoda jest coraz brzydsza i brzydsza. I nic na to nie mogę poradzić. Pozostaje tylko mieć słońce w sercu:).
To tyle w telegraficznym skrócie.
To tyle w telegraficznym skrócie.
sobota, 3 października 2009
Pracowita sobota
Dziś czeka mnie pracowita sobota. Sprzątanie, zakupy, bo jutro przyjeżdżają Rodziciele z Babcią. Planuje tez przygotować ciasto: mam nadzieje, ze będzie to Karpatka - bez problemu przestoi do jutra w lodówce. Muszę przygotować spis zakupów, więc uciekam :).
Miłego dnia!
Miłego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
