środa, 31 marca 2010

Życzenia świąteczne...

Pogody ducha,
zdrowia i radości
oraz wszelkiego dobra
z okazji
Świąt Wielkanocnych...


Z tego tytułu, że już raczej do Świąt nie zawitam na mojego bloga:( składam Wam dzisiaj serdeczne życzenia świąteczne.:) Dużo odpoczynku, słodyczy i miłych chwil z Bliskimi...

[caption id="attachment_1079" align="aligncenter" width="300" caption="Życzenia Wielkanocne"]zyczenia_wielkanocne[/caption]

wtorek, 30 marca 2010

Średnio na jeża

Święta coraz bliżej. Ogólnie myślę tylko o tym, aby już był piątek. Do czwartku mam jeszcze do zamknięcia pewną sprawę w pracy, a potem mam nadzieję już z górki... Dziś w pracy wnerwiłam się na maksa. Oberwałam za coś, co nie było moją winą. Przykre. Teraz tak o tym myślę, ale wcześniej to myślałam, że mnie trafi ***:( Dlaczego mam dostawać "po głowie" za coś, czemu nie zawiniłam...

:(

Poza tym bez zmian. Kupiłam mojemu przyszłemu chrześniakowi troszkę prezentów:) mam nadzieję, że i on i rodzice będą zadowoleni. Pożyjemy zobaczymy. Ubranka dla dzieci są naprawdę tak cudne, że ciężko jest coś wybrać... A zabawki również. Zabawki szokują przede wszystkim ceną ale cóż dla dzieci, z odpowiednimi atestami, to i cena niezła. Więc wybierać trzeba "z głową" troszkę w internecie troszkę tak, żeby bezsensownie nie przepłacać. Ogólnie z zakupów jestem zadowolona. Przy okazji i adidaski sobie kupiłam, żeby mieć w czym do pracy śmigać:).

Dziś MŻ zrobił spaghetti. Pycha....!:))))

Pozdrawiam Was kochani ciepło i życzę miłej drugiej połowy tygodnia!

pEEs: Jak Wasze przygotowania świąteczne?:) Moje średnio na jeża:)

sobota, 27 marca 2010

Jak przyjdzie sobota

Jak przyjdzie sobota albo niedziela, i człowiek chciałby coś załatwić/gdzieś wyjść to leje jak z cebra. Niech do diabli... Miałam dziś wyjść kilka rzeczy pozałatwiać, a tu leje od rana. Szok! Wczoraj 20 stopni. Dziś minus 20. Szok. Czy ta pogoda zawsze wie jaki mam plan?

Wizyta u fryzjera była dla mnie wielkim rozczarowaniem. Umówiłam się na godzinę 18:00 po czym siadłam na fotel po 19:00. Bo jedna Klientka spóźniła się 40 minut i taki był poślizg... Szok. Siedziałam na kanapie i zgrzytałam zębami. A te, co były po mnie miały jeszcze gorzej. Żeby nie to, że moje włosy wołały o pomstę do nieba (gdzie ja przed Świętami znajdę jeszcze sprawdzonego fryzjera?) to bym odwróciła się na pięcie i wyszła. Nie, nie, z moimi włosami wszystko ok. Strzyżenie ok. Ale jakim kosztem???

Pierwszy raz mi się takiego przydarzyło. I co dalej?

Poza tym po staremu. Czytam Wasze blogi. Mam na to czas. :)

poniedziałek, 22 marca 2010

Jutro...

Jutro idę do fryzjera, już się nie mogę doczekać...:) bo włosy mam już tak długie, ze rano ich nie ogarniam:))))) cieszę się, mam nadzieję, że wracając od fryzjera uda mi się też wstąpić na solarek:) troszkę się wygrzać:) takie tam babskie małe szaleństwa, potrzebne, aby czuć się dobrze w swojej skórze. Pani L. w swoich szalonych tipsach wokół głowy mi jak zwykle nożyczkami zamacha:), a jak wychodzę, to samopoczucie mam zawsze o niebo lepsze:))) ech... szkoda, że dopiero na 18:00 jestem umówiona, no ale trudno wcześniej miejsca nie było, do pani L. zawsze takie obłożenie jest, widocznie dobra fryzjera z niej:)

W pracy dzień jak co dzień, w sumie spokojnie, mam nadzieję, że taki będzie cały tydzień...

Idę pomarzyć o letnim urlopie...

:)

niedziela, 21 marca 2010

Zmiana planów

Wczoraj nastąpiła mała zmiana planów przewidywanych na najbliższy czas. Chrzest został przesunięty na 2 tygodnie po Świętach. Czyli w sumie nawet lepiej. Święta spędzimy za to rodzinnie.

Jedna myśl ogólna, nie tylko w odniesieniu do planów świątecznych...

Zauważyłam u siebie taki niepokój, kiedy coś niespodziewanie się zmienia. Lubię przewidywalność. Spokojne planowanie. To zapewnia mi spokój. Ład. Porządek.

Chciałabym jednak nauczyć się dostosowywania się do sytuacji, która się zmienia. I to żeby też przychodziło mi ze spokojem. beż paniki:).

Ja po prostu lubię sobie planować, wiedzieć, co nastąpi, ale Wiecie, że w życiu nie zawsze tak jest... jak coś się zmienia, to po prostu trzeba tworzyć nowy plan:) Czasem trzymam się kurczowo tego starego planu, który jest już nieaktualny i jestem sfrustrowana:(

Nie lubię takich nagłych zmian... czuję się czasem wtedy zagubiona. Czasem mam trudność, aby się na nowo szybko odnajdywać... Wydaje mi się, ze jak coś  się zmienia, to od razu panuje chaos. Coś jest niepoukładane.

...

o co chodzi...????

peEs: Miłego pierwszego dnia wiosny!!!

sobota, 20 marca 2010

Monopol

Zabiegana jestem. Dużo pracuję. Odpoczywam tylko w weekendy, które są zawsze za krótkie. Ale dobrze, ze są :). U nas ładna wiosenna pogodna. Ogólnie ciepło, ale nie słonecznie. ja dziś od rana odpoczywam, obudziłam się. Poczytałam Twój Styl - lubię ich... Wypiłam kawę i zjadłam śniadanko. Potem włączyłam komputer. Dziwnie wygląda moja poczta, chyba zaktualizował się Thunderbird. Nie podoba mi się teraz w ogóle :(. Wszystko się poprzestawiało. Buuuu.

W pracy jakoś leci. Staram się nie przejmować i iść do przodu. Nie przejmować się bzdetami. Robić swoje a potem do domku. Dzięki temu jest we mnie więcej spokoju. Nie szarpię się. Nie przeżywam, ze ktoś coś powiedział/napisał/zrobił i dlaczego ja muszę z nimi pracować :).

Wczoraj wysłałam kartki Świąteczne. Lubię to. taka stara tradycja, ale lubię to. Elektroniczna, to nie to samo... Mam nadzieję, że poczta polska nie zawali i dojdą na czas :)

Zakwitł mi storczyk. Przestawiłam go do kąta, bo był taki bez wyrazu :), a on ku naszemu zaskoczeniu zakwitł. Jak wszystkie kwiaty już będą wstawię Wam fotkę.

Tytuł mojego dzisiejszego posta wziął się stąd, że niby żyjemy w wolnej Europie. Niby żyjemy w wolnym kraju. A jak ktoś chce kupić laptopa bez narzuconego z góry mu systemu Microsoft Windows (bleee... - wynik lobbowania MŻ :)), to nie może.

Kogo to obchodzi, ze ty może byś chciał coś innego :D.

Nikogo.

Na razie :D

Poczytajcie...

Uwolnij Laptopa

...

PEES: Ja zmykam... Miłej sobotki i niedzielki Kochani!

sobota, 13 marca 2010

Newsy

Muszę się z Wami czymś podzielić. Mianowicie zostanę matką chrzestną, po raz pierwszy:))) nie mam jeszcze chrześniaków, i ten będzie pierwszy. Chłopiec. Synuś mojej koleżanki. Dziś właśnie wybieram się na szalone zakupy  i mam zamiar poszaleć troszkę po sklepach dziecięcych:))) Mój chrześniak jest bliźniakiem, tzn. ma jeszcze siostrzyczkę :), więc zakupy myślę będą podwójne:))), a przynajmniej znaczna ich część... Cieszę się. Ogólnie to zaskoczyłam się na maxa, ponieważ się tego nie spodziewałam. Ale jest mi miło. Teraz będę miała już obowiązki, i mam nadzieję też przyjemności. :))) Chrzest już w Święta Wielkanocne, więc za dużo czasu nie pozostało.

W pracy miałam szalony tydzień, ponieważ moja koleżanka, ze którą dzielę obowiązki była chora. Więc musiałam  zajmować się swoimi rzeczami i jeszcze jej :( katastrofa. Ale mam nadzieję, że już od poniedziałku będzie lepiej... cały tydzień był ogólnie jakiś straszny, nawet nie chciało mi się pisać na blogu. Dołek lekki mnie ogarnął, w sumie nie wiem czemu, z przemęczenia  ogólnie, z wnerwa, że ja tak się w pracy zawsze staram, a niekoniecznie to się przekłada potem na to, ze ktoś cię potem doceni albo mentalnie albo finansowo :) Ech...

Poza tym jakoś leci. Wczoraj zrobiłam jabłeczniczka na weekend, jakić cieniutki mi wyszedł, ale MŻ wcinał, nie narzekał :). Zawsze lubię na weekend jakieś ciasto upichcić, podobno słodkie tylko na weekend nie tuczy :)

Pozdrawiam Was Kochani cieplutko i życzę miłego odpoczynku w te sobotnio-niedzielne dni!

:)

poniedziałek, 8 marca 2010

Poniedziałek

Pierwszy dzień w pracy po wolnym nie minął tak źle :) Jakoś to minęło... Jutro miejmy nadzieje wpadnę już w ten kierat i przestanę tęsknić za wolnym:). Mam zamiar dziś wieczorek spędzić filmowo i odpocząć po męczącym poniedziałku :) (Ale leń ze mnie :) )

Dzień kobiet to dla mnie to czerwone tulipanki i słodkie rafaello :).Dziękuje MŻ :).

A jak u Was?

No to trzymajcie się ciepło!!

bye!

niedziela, 7 marca 2010

Krótki urlop

Moje malutkie marzenie sprzed kilku dni spełniło się, dostałam dwa dni urlopu :). Super! W ten krótki urlop (bo 3dniowy) pojechaliśmy do Żywca. Jakby nie patrzeć miejscowość turystyczna, chociaż w góry nie poszliśmy, ale było fajnie :). Dlaczego akurat tam, nie będę Wam tłumaczyła, ale za to opowiem, co widziałam :).

Żywiec to miasto położone w województwie śląskim, w kotlinie Żywieckiej. Bardzo blisko miasta rozciągają się wody Jeziora Żywieckiego, co niewątpliwie przyciąga wielu turystów. Miasto słynie również dzięki produkcji piwa, :), niestety browaru żywieckiego nie udało mi się zobaczyć, może następnym razem :). Śnieg sypał tam jak oszalały, czego troszkę się nie spodziewaliśmy :).

Miasto posiada również wiele zabytkowych budowli. Na pierwszy ogień poszedł żywiecki rynek wraz z pięknym ratuszem i dzwonnicą wybudowana w stylu gotyckim. Kolejna rzecz, która rzuca się w oczy podczas spaceru po mieście, to Kościół katedralny NMP. Jego wieża króluje nad miastem, stanowiąc punkt odniesienia dla spacerujących. Ja tylko dzięki niej się nie zgubiłam:). Zawsze wiedziałam, że dopóki ją widzę, jest ok :). Katedra ta to już bez wątpienia renesans, a nie gotyk, tak jak dzwonnica. Kościół pw św. Krzyża, na samym końcu mojej wędrówki po starym mieście, to znów gotyk. Jak widać totalna mieszanka stylów. Z zewnątrz naprawdę zrobił na mnie wrażenie.

Kiedy już wdrapałam się na wyższą część miasta, przede mną rozpostarły się piękne góreczki :).

Po tym jak już wymarzłam spacerując, wstąpiłam na caffe latte do pięknej małej cukierni. Kawa pyszna, a sposób mówienia górali naprawdę jest dla nas, pochodzących w innych obszarów Polski zjawiskiem :).

Odpoczęłam :) Te kilka dni wolnego minęło naprawdę szybko, chciałoby się więcej :).

Poniżej kilka fotek...




[caption id="attachment_1006" align="aligncenter" width="225" caption="Żywiec, Kościół Św. Krzyża"]zywiec_1[/caption]





[caption id="attachment_1007" align="aligncenter" width="225" caption="Żywiec, Kościół konkatedralny Narodzenia NMP"]Żywiec, Kościół konkatedralny Narodzenia NMP[/caption]

[caption id="attachment_1008" align="aligncenter" width="300" caption="Żywiec, Widok z wyższej części miasta: bogactwo górskich krajobrazów"]Żywiec, Widok z wyższej części miasta: bogactwo górskich krajobrazów[/caption]





[caption id="attachment_1009" align="aligncenter" width="300" caption="Żywiec, Widok z wyższej części miasta: bogactwo górskich krajobrazów"]Żywiec, Widok z wyższej części miasta: bogactwo górskich krajobrazów[/caption]





[caption id="attachment_1010" align="aligncenter" width="300" caption="Żywiec, Widok z wyższej części miasta: bogactwo górskich krajobrazów"]Żywiec, Widok z wyższej części miasta: bogactwo górskich krajobrazów[/caption]

poniedziałek, 1 marca 2010

Marzec

Liczę na to, ze marzec przyniesie "nowe" "wiosenne" zmiany i nieco więcej energii... Dziękuję Wam za milutkie wpisy, które cieszą mnie bardzo :). w pracy dziś spędziłam 9 godzin... Szał po prostu!!! Strasznie... jak przyszłam do domku, to myślałam, że padne i nie wstane... :) Ech... Mam jedno malutkie marzenie i mam nadzieję, ze się spełni na koniec tygodnia :). A teraz wieczorkiem szklaneczka coli (wiem, że niezdrowo:) i filmik. Na relaks... Byle nie myśleć o tym, co czeka mnie jutro...

PeEs. U nas brud okropny na ulicach... Proszę o deszcz, żeby spadł i zmył to wszystko... Oto cała Polska właśnie...

sobota, 27 lutego 2010

Dlaczego

Dlaczego w piątek wieczorem moja głowa jest ciągle w pracy?

Co zrobić, żeby tak nie było..?

Oszaleję zaraz...

Myśli kłębią się w mojej głowie...

i myślę bez przerwy ile mam w poniedziałek pracy...:((((

Nawet weekend mnie nie cieszy tak jak zawsze...

...

:(

poniedziałek, 22 lutego 2010

Jak nie wiem co

Jak niewiem co potrzebuję...

- nowych dżinsów; ... i sweterka :D;

- wiosny (!!!) lub lata, w każdym razie ciepełka;

- urlopu, lub dłuższego wolnego :D;

- motywacji w pracy... :P;

- aby co drugi dzień był piątek i zaczynał się weekend :)

Ach takie małe marzenia Kochani :) Co Wy na to? siedzę przed kompem i ziewam, mimo że dopiero jest 19:00. No cóż... Jak niedźwiedź mogłabym przespać zimę... Kiedy ona sobie w końcu sobie pójdzie?????

Mam kilka dni zaległego urlopu. A może by tak.... Ciiiiii.....

....

Spełnić marzenie :)

sobota, 20 lutego 2010

Przed wiosennie?

U nas troszkę śnieg topnieje. Nawet troszkę więcej... Napełnia mnie to lekkim optymizmem, a co! Ze wiosna już niedługo przyjdzie? Wczoraj spędziłam dwie godziny w Castoramie, żeby kupić wieszak:)))) nie gotowy oczywiście (bo te wyglądały obleśnie i babcino) tylko zrobić samemu z pewnych części składowych, tak, żeby pasował do reszty mebli w domu. Oczywiście nie JA będę ten wieszak robiła, tylko MŻ (kochany jest:)))). Ja będę go oczywiście wspierała duchowo:))). Zobaczymy co z tego wyjdzie, wierzę, że nam się uda i w przedpokoju zawiśnie śliczny ciemny wieszak w kolorze wenge (chociaż w sklepie napisali, ze to orzech...??). Już się cieszę.

Życzę Wam miłej soboty i dużo odpoczynku w ten weekend.

bye!

czwartek, 18 lutego 2010

Mam wolne

Dzisiaj mam wolne:))) Więc spędzam ten dzień przyjemnie na nicnierobieniu:)))) Poczytałam Wasze blogi, Kochane... Ech... U każdego coś miłego, u każdego lepiej albo gorzej... Tak to jest.

A poza tym, coś tam w domku porobiłam, obejrzałam 2 filmy i tyle. Jest już godzina prawie piętnasta... Teraz jeszcze będe robiła spaggetii (jak to się pisze????:) na obiad.

U nas dzisiaj piękne słońce, fajnie ze nie jest już tak mroźno.

Czy ja jak siedzę w pracy, to ja tego słońca nie widzę? Nie wiem.

Po południu w czeluściach hipermarketu planuję zakupy.

Bo nam się jedzenie skończyło. :)

Miłego dnia Kochane.

Ja wzdycham już za weekendem...:D.

niedziela, 14 lutego 2010

Dzisiaj jest 14. lutego 2010

"Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego."


Emily Bronte - Wichrowe Wzgórza




[caption id="attachment_965" align="aligncenter" width="182" caption="..."]...[/caption]



PEeS: U nas nie ma plastikowych różowych serduszek (made in China), czerwonych misiów (made in China), różowych róż ze wstążeczką w różowe serduszka (made in China :) ... itp.


Komercjalizacja z roku na rok rośnie (w oszałamiającym tempie), ale na nas nie zarobi :) :) . W tym roku na Walentynki prezenty niecodzienne - na pewno je zapamiętamy... :).


Kochać, to cały rok, nie tylko w Walentynki...


... a prezenty dane od serca... bezcenne...


...

sobota, 13 lutego 2010

Sobota

Dziś w końcu się wyspałam. Poczytałam w łóżku Twój Styl i dobrze mi z tym... :) Nigdzie się nie muszę spieszyć... Super.

Zima za oknem jak była tak jest. Wiosna chyba dala nogę i nie widać jej...Gdzie jesteś wiosno?????

Wczoraj upiekłam "przedwalentynkowy" sernik. Wyszedł mniam! :)

Dziś jak zwykle w sobotę małe sprzątanie (dobrze, że małe :)) potem być może pojedziemy do sklepu. Fajnie. Nie spieszę się. Oddycham. Cudowny czas weekendowego zastoju....

Jutrzejsi nasi goście odwołali przyjazd. Szkoda... Mieliśmy razem wyskoczyć do kina. Jeden Maluch zachorował. Na razie przeziębienie, ale zanosi się na anginę. Oby nie. W tej sytuacji lepiej nie ryzykować.

Pozdrawiam Was :)

Miłego odpoczynku...

wtorek, 9 lutego 2010

Dzisiaj krótko

Planuję dziś wieczór  t o t a l n e g o  leniuchowania, dwie książki już leżą i ciepły kocyk też :). Poczytam trochę potem pewnie jakiś filmik. :)

Cieszę się, że odwiedzacie mojego bloga Kochani, przynajmniej wiem, że do kogoś piszę :).

Byłam dzisiaj zanieść te dokumenty na szkolenie, ciekawe na jaki termin sie zakwalifikuję? Siedząca tam pani powiedziała, że zajęcia będą w weekendy, ucieszyło mnie to, ponieważ po pracy pewnie średnio by mi się chciało iść... Szkolenie ma trwać 50h więc mam nadzieję, że będzie konkretnie i fajnie :).

Tymczasem uciekami odezwę się pewnie niebawem!!

Miłego wieczoru

Kiedy taka zima za oknem kocham nasz ciepły domek miłością przeogromną...

:)

poniedziałek, 8 lutego 2010

I już po weekendzie

Weekend minął w rozjazdach rodzinnych. Fajnie było. Szkoda, że tak krótko :( Odwiedzinki u Rodziców zawsze są fajne. :) :). Tak mi ten weekend zleciał szybko, że nawet nie wiem kiedy. Ech... Jak jesteśmy w domu, to jakoś inaczej odpoczywam, a na wyjazdach inaczej. dziwne. Nie wiem czemu tak jest. Jakoś dopiero "u siebie" odpoczywam w pełni.

Kończę właśnie czytać 2 tom wampirzej sagi, wczoraj myślałam, ze już skończę tą trójkę, ale nie udało się, sen zwyciężył :).

Bałam sie jakoś tego poniedziałku w pracy, bo zawsze mam szał normalnie w poniedziałek, nie wiem, w co mam ręce wsadzić, ale jakoś minął... :D. Jutrzejszy dzień mam nadzieję, będzie spokojniejszy. Jak to trudno czasami, aby wszyscy byli zadowoleni. Niestety przeważnie tak nie jest. Około 15 lutego mam ważną rozmowę w pracy, mam nadzieję, ze wszystko pójdzie po mojej myśli, pożyjemy zobaczymy, chociaż jak każda kobieta oczywiście sobie gdybam i gdybam jak to będzie... W sumie to nie wiem czemu ja już o tym myślę, skoro to 15 lutego dopiero...

Cały tydzionek przed nami, jutro idę zapisać się na szkolenie, unia finansuje - a co!:) Nie znane są jeszcze dokładne terminy szkoleń, ale jakoś się chyba wpasuję :). Trzeba coś dla siebie zrobić, chociaż potem będę kilka weekendów z rzędu "do szkółki" chodzić :).

PeEs 1. Śnieg jak był tak jest, niby przez chwilę się ociepliło (sobota) ale za wiele to nic nie dało. Wiosny już chcę...

PeEs 2. Niedługo Walentego (tak ładnie w niedzielę), co przygotowujecie swoim Ukochanym? :)

wtorek, 2 lutego 2010

Pogaduszki

Dziś spokojny wieczór, przy komputerze :P. Głowa mnie boli strasznie, dziś w pracy maiłam naprawdę nerwowy dzień...:(. Jakoś mi się sprawy nawarstwiają, ale mam nadzieję, że jutro się z tym wszystkim uporam. W sumie zamiast odpoczać od kompa, to ja w domu znów to samo :(. Ale...

Pogaduszki babskie dziś zaplanowałam przez gg :)  Zaraz kubeczek herbatki i będziemy "gadać" :) ile wlezie.

Za oknem wieje strasznie, mam nadzieję, że nie spowoduje to jeszcze większych opadów śniegu :).

Bo iglo chyba sobie zrobimy.

Jak nic :)

poniedziałek, 1 lutego 2010

Niedzielny spacer

Wczoraj byliśmy na zimowym spacerze :). Ośnieżone drzewa, ośnieżony las, ośnieżone wszystko :) :). Zimowy krajobraz dookoła. Zimowy las. Mroźno. Zimno mi było w policzki. Śnieg już nie padał, ale i tak wszędzie go nawiało. Dachy domów są białe. Na ulicach biało... Wszędzie wielkie zaspy. Las śpi. Niektóre "białe dywany" nietknięte, nikt tamtędy nawet nie szedł...

Cudnie. Zimno ale cudnie.

Obiad po spacerze smakował podwójnie :).

Gorąca herbata też :)

Zobaczcie...

[caption id="attachment_924" align="aligncenter" width="300" caption="zima"]zima[/caption]




[caption id="attachment_925" align="aligncenter" width="300" caption="zima"]zima[/caption]




[caption id="attachment_926" align="aligncenter" width="300" caption="zima"]zima[/caption]

sobota, 30 stycznia 2010

Dzisiaj sobota

Ostatnia sobota stycznia. Zimno. Z okna widzę, że śnieg obsypał wszystkie auta.... Hmmm Jak tu wyjść?? Nie wiem. Mam już dość tego śniegu.

Wczoraj zrobiłam ciasto drożdżowe. Pycha. Jedliśmy jeszcze gorące.

Myślę o tym jakby tu się wyrwać z miasta na weekend. Leżący śnieg wcale nie "pomaga".

W poniedziałek 75 urodziny babci. Szkoda, że nie możemy jej odwiedzić w tym dniu.:(

Przez zasłonięte rolety widzę, że wyszło słońce...

...

:)

Miłego weekendu Kochani!

środa, 27 stycznia 2010

Fobia

Mam taką małą fobię. :) Nie jedną, ale o jednej napiszę. Boje się włączyć pralkę :). Ma to swoją historię, oczywiście...

Kiedy pewniego pięknego dnia kilka lat temu (to juz tyle???!!!) kupiliśmy piękną małą Candy zamykaną od góry, po kilku minutach od momentu kiedy pralka zagościła w naszym domu, włączyłam testowy "rozruch" na pusto zgodnie z instrukcją i....

.....buuuuummm!!!!

Coś padło.

Pralka zgon.

Jak sie za chwilę okazało (jak przyjechali panowie z serwisu) urwało sie cośtam cośtam i spadł bęben. Na ziemię.

Po 2 miesiącach orzekli: wada fabryczna.

....A niech Was!!!!

Po kolejnych 2: dostaliśmy drugą taka samą. Działającą.

Wrrrr

Ale od tamtej pory jej nie włączam.

Robi to MŻ.

Kochany jest.

Ja segreguję pranie, sypię proszek i wieszam. Ale pralki nie włączę :). Mam wrażenie że zaraz się rozpadnie...

Musze powalczyć z ta fobią.

Ale jak???

piątek, 22 stycznia 2010

Luzzzzzzzz..........

Dałam na luz. Dziś mam wolne:) i cieszę się tym już od rana...

Po pierwsze: Wyspałam się w końcu; He he MŻ zrobił pierwszy śniadanie i skoro ja nie muszę wstawać on też poszedł do pracy na później :)

Po drugie: Poszłam na zakupy, żeby się odstresować, kupiłam spodnie (śliczne czarne oczywiście za długie) i śliczną niebieską koszulkę :);

Po trzecie: Nie odbieram telefonów absolutnie żadnych, a tym bardziej z pracy..., chyba żeby MŻ by zadzwonił :)

Po czwarte: Cieszę się, że jeszcze dwa dni weekendu przede mną, dłużej niż zwykle;

Po piąte po szóste, po siódme: Obiecałam sobie, ze absolutnie i pod żadnym pozorem nie będę myślała w ten weekend o pracy. O pracy, która mnie stresuje i wykańcza ostatnio.

Ach...

A u nas jest tak...

[caption id="attachment_902" align="aligncenter" width="225" caption="Zima"][/caption]

A u Was jak...?

...

sobota, 16 stycznia 2010

Jak ten czas leci

Jak ten czas leci.... dopiero mieliśmy przygotowania do Sylwestra, a tu już 16 stycznia... Niewiarygodne. Nowy rok upływa nam spokojnie. W pewnym sensie wszechobecne zimno i góry śniegu troszkę demobilizują mnie troszkę do jakiegokolwiek wysiłku. Popołudnia (i nie tylko) preferuje spędzać w ciepłym domku :) i chyba dopiero wiosna "wybudzi" mnie z tego stanu spowolnienia. Mobilizuje,aby znowu wrócić do swoich ćwiczeń, (miałam wrócić na początku stycznia), ale jakoś przed lutym nie wydaje mi się, żebym pokonała swoje "lenistwo":) . Tygodnie upływają trochę monotonnie, zimowo, zastojowo, ale jakoś nie przejmuję się tym, zima raczej tak mam:). Na półeczce leża dwa ostatnie tomy sagi "Zmierzch", za które zamierzam się w ten weekend zabrać. Planuję też dziś małe sprzątanko, ale takie bez przesady, bo kilka dni temu pucowaliśmy domek bez opamiętania.

W pracy ostatnio trochę nie ogarniam, sprawy mi się nawarstwiają, na szczęście na razie tylko te "mniej ważne". W poniedziałek z rana jeszcze będę musiała zająć się dokończeniem tych z piątku :(. Nie podoba mi się to, bo wydaje mi się wtedy, że jestem do tyłu i że z niczym nie zdążam. Mam nadzieję, że najpóźniej w poniedziałek do południa to wszystko się wyprostuje. Kurcze gdzieś te bezstresowe dni w pracy, kiedy pracy miałam "w sam raz" skończyły się. A ja pytam: gdzie jesteście??

Tak czy tak zanim będzie poniedziałek, mam przed sobą jeszcze dwa dni sobotnio/niedzielne :). I mam zamiar się tym cieszyć!

Życzę Wam Kochani miłego weekendu!

piątek, 15 stycznia 2010

Dzisiaj krótko

Dzisiaj będzie krótko. Bardzo pracowity tydzień. Przeokropny :(. Dawno mnie tu nie było, ale  w najbliższych dniach postaram się nadrobić. Właśnie wydusiłam z siebie resztki kreatywności...

Niech już będzie weekend

plisssss....

niedziela, 10 stycznia 2010

Kilka słów o kompromisie

Kompromis, co to za słowo? Czy umiemy je wymawiać? Dla mnie kompromis to cicha zgoda na coś, ze czym się do końca nie zgadzam, co mi do końca nie pasuje... Wymaga wyzbycia się egoizmu, (i głupoty...) czyli tego, co ja chcę dla siebie. Kompromis to tolerancja tego, czego chcą inni. Jednocześnie to przyzwolenie na to, żeby każdy miał prawo do swojego poglądu.To zrozumienie, ze czasem warto ugryźć się w język. To ustępstwo w imię czegoś lepszego. Kompromis, to porozumienie, mimo ze dążymy do innych celów...

Kompromis, to przestrzeń, gdzie każdy z czegoś rezygnuje, żeby osiągnąć coś więcej. Kompromis to miejsce na coś, co wspólne...

Kompromis to dojrzałość. Jest jeszcze tego we mnie niewystarczająco...

środa, 6 stycznia 2010

Zimowo

Mam już dwa kolejne tomy sagi o wampirach:) razem ponad 1000 stron :) ale super, poczytam sobie... Wczoraj już "przyszły" ale jakoś nie miałam weny, żeby czytać. Zobaczymy dziś... Wtedy, kiedy tak zimno za oknem, śnieg prawie po pas :) to nic innego mi się nie chce... Dziś w pracy w miarę spokojnie, monotonnie... (męczy mnie to???) błąd za błędem i radź sobie człowieku sam :(. Mój kochany MŻ nie poszedł dziś na swoje sporty, leży padnięty i bawi się swoja komórką. Małe a cieszy :) 10 metrów kabla, 4 żarówki, no i net:) i mała klawiatura qwerty :) he he

Pozdrawiam Was Kochani serdecznie i życzę miłego środowego wieczoru :)

poniedziałek, 4 stycznia 2010

:(

Brak mi motywacji... Brak mi optymizmu. Wszechogarniająca zima przygnębia mnie. Śnieg zimno zima śnieg ... Dziś w pracy było po prostu lodowato. Marzłam cały dzień :(. Do tej pory nie mogę jakoś poczuć, że jest mi ciepło. Planuję wieczorek pod kocem i z herbatą z cytryny w dłoni. Mam nadzieję, ze się nie przeziębię. Mam nadzieję, że Nowy Rok zaczęliście w lepszych nastrojach niż ja...

niedziela, 3 stycznia 2010

Leniwie...

Przez ten cały okres noworoczno-świąteczny rozleniwiłam się naprawdę... Ech... Książeczka, filmik, odpoczynek i jeszcze raz odpoczynek :). Od jutra trzeba się będzie znów przestawić na rytm "pracowy" :(. Nie wiem jak to zrobię, ponieważ tryb spania zupełnie mi się przestawił i nie wyobrażam sobie w jaki to cudowny sposób miałabym wstać jutro o 7:00... :( Kurcze, jak to szybko minęło, a wydawało mi się, to to jest tyyyylee dni... Dziś ostatni dzień "laby", mam zamiar wykorzystać go maksymalnie. Może uda się dziś trochę pospacerować...

A Wy jak rozpoczęliście ten 2010?

piątek, 1 stycznia 2010

Posylwestrowo

Sylwester minął spokojnie.... rodzinnie. Aż za spokojnie? Hmm... Nowy Rok, nowe,... nowe, ... nowe... Dobre winko udało mi się kupić, więc to dopełniło całości. Różnego rodzaju sałatek mam już serdecznie dość :(.Koło północy wyszliśmy na balkon:) popatrzeć na sztuczne ognie, były naprawdę śliczne :).

Na Ten Nowy Rok życzę Wam... no właśnie czego? Czego tylko sobie zamarzycie :).

Ja mam też jedno malutkie marzenie.

Wyszeptane, do spełnienia...

PeEs: Rozpoczynam kolejny rok blogowania :).