Z rozszerzaniem diety Malusiej szału nie ma. Tzn. chętnie je to, co lubi, a jak już nie lubi, to wchodzi jej tak średnio.
Lubi kaszkę manne, kaszkę Holle, jabłuszko i marchewkę "do rączki", śliwki ze słoiczka gerber i zupę warzywna moją (ziemniak, marchewka, por, pietruszka, seler+oliwa Holle).
Tak średnio lubi gruszki, jabłuszko z jagodami, marchewkę ze słoiczka, jabłuszko ze słoiczka, manne pomieszaną z owocami - czasem próbuję zrobić jej małe oszustwo, ale się nie nabiera :)
Zjada przeważnie po 1 łyżeczce :(: zupy brokułowej - bleeee, ziemniaczków z dynią - bleee.
Wczoraj pierwszy raz podałam mięso - indyka w zupie. Jakoś wymęczyła z 3 łyżeczki, szału nie było.
Jutro, żeby się nie zapchała, znów jakieś owoce.
Cały czas mam odczucie, że ona za mało je. Owoce ze słoiczka np. gerber, to czasem starczają jej na 3 dni... Ale jednocześnie nie zmuszam jej do jedzenia. Nie chcę wychować niejadka....
Pytanie: z czym podajecie swoim dzieciom żółtko jajka? W zupie?
Jakieś rady, żeby dziecko jadło chętniej? :)
Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje sprawić byś był jak reszta...
poniedziałek, 25 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
422. Dziś
Weekend upłynął spokojnie. Sobota na małych zakupach, oczywiście tylko dziecko zostało obkupione :) w żyrafę i Elma :) radość nieziemska..... Rodzicom jakoś z zaplanowanych zakupów nic nie udało się zakupić;/ nie lubię centrów handlowych, nie lubię również ciągać tam dziecka, ale raz na "ruski rok" trzeba. O dziwo Mała w połowie zwiedzania sklepów zasnęła i nawet nie marudziła. Rozglądała się ciekawie dookoła. Dała radę jednym słowem....
Oprócz tego zakupiłam dla córki piankowe puzzle na podłoge, ponieważ dziecko nam się robi mobilne. :) Nie są co prawda powalającej jakosci, ale swoja funkcję spełniają. Szkoda tylko, że mam ich tylko 20, bo w przeciagu chwili Malusia wypełzła poza matę;/
*
Idę w szaleńczym pędzie poczytać co u Was, a potem spadam oglądać film:)
cotam pewnie skrobnę jeszcze jutro.
miłego wieczoru!
Oprócz tego zakupiłam dla córki piankowe puzzle na podłoge, ponieważ dziecko nam się robi mobilne. :) Nie są co prawda powalającej jakosci, ale swoja funkcję spełniają. Szkoda tylko, że mam ich tylko 20, bo w przeciagu chwili Malusia wypełzła poza matę;/
*
Idę w szaleńczym pędzie poczytać co u Was, a potem spadam oglądać film:)
cotam pewnie skrobnę jeszcze jutro.
miłego wieczoru!
środa, 20 marca 2013
421. Nie mam pomysłu na tytuł
Rośnie we mnie frustracja.
Chciałabym coś zmienić.
Jestem szczęśliwą mamą. Najważniejsze jest dla mnie moje dziecko.
Ale jak w tym zmieścić jeszcze całą resztę?
Gdzie?
Kiedy?
Szukam pomysłu.
Na siebie, na nas, na Nią.
Na codzienność.
Tak po prostu.
Chciałabym coś zmienić.
Jestem szczęśliwą mamą. Najważniejsze jest dla mnie moje dziecko.
Ale jak w tym zmieścić jeszcze całą resztę?
Gdzie?
Kiedy?
Szukam pomysłu.
Na siebie, na nas, na Nią.
Na codzienność.
Tak po prostu.
wtorek, 19 marca 2013
420. Rozszerzanie diety dziecka - cześć kolejna
Kilka słów o tym, jak nam idzie rozszerzanie diety.
Zaczęliśmy od marchewki w słoiczku :), teraz Malusia je "mieszanie" tzn. częściowo je ze słoiczków, głównie owoce, a częściowo ja gotuję. Ostatnio zupę warzywną i brokułową. Warzywna "wchodziła" lepiej :) ale brokuł też się przyjał. Owoce je same, ale często też mieszam jej z kaszą np. manną albo inna z kartonika (w tej chwili Holle). Zależy od humoru, czasem zje więcej, czasem mniej.
Do tej pory jadła:
- marchewkę,
- ziemniaki,
- dynię (bez szału:/),
- brokuł,
- pietruszkę,
- seler,
- jabłko,
- czarne jagody,
- śliwki,
- kaszkę pszenną,
- kaszkę mannę,
- jako dodatek olej roślinny (rzepakowy+słonecznikowy+konopny).
Z rączki "gryzione" było też jabłuszko i marchewka. Zachwyt normalnie!
Jakieś pomysły, jak podac dziecku kukurydzę, groszek, brukselkę, kapustę czerwoną, białą? Z czym to polączyć?
Niedługo też planuję podać mięso. Nie wiem tylko, czy samemu spróbowac coś ugtować (w tych mikroskopijnych ilościach:) czy spróbować ze słoiczkiem....
Zaczęliśmy od marchewki w słoiczku :), teraz Malusia je "mieszanie" tzn. częściowo je ze słoiczków, głównie owoce, a częściowo ja gotuję. Ostatnio zupę warzywną i brokułową. Warzywna "wchodziła" lepiej :) ale brokuł też się przyjał. Owoce je same, ale często też mieszam jej z kaszą np. manną albo inna z kartonika (w tej chwili Holle). Zależy od humoru, czasem zje więcej, czasem mniej.
Do tej pory jadła:
- marchewkę,
- ziemniaki,
- dynię (bez szału:/),
- brokuł,
- pietruszkę,
- seler,
- jabłko,
- czarne jagody,
- śliwki,
- kaszkę pszenną,
- kaszkę mannę,
- jako dodatek olej roślinny (rzepakowy+słonecznikowy+konopny).
Z rączki "gryzione" było też jabłuszko i marchewka. Zachwyt normalnie!
Jakieś pomysły, jak podac dziecku kukurydzę, groszek, brukselkę, kapustę czerwoną, białą? Z czym to polączyć?
Niedługo też planuję podać mięso. Nie wiem tylko, czy samemu spróbowac coś ugtować (w tych mikroskopijnych ilościach:) czy spróbować ze słoiczkiem....
poniedziałek, 18 marca 2013
sobota, 16 marca 2013
418. Słonecznie sobotnio
I słonko u nas dziś wyszło. :)
Od razu człowiek ma więcej siły do wszytskiego :)
Malusia zasnęła po porannych szaleństwach.
uff :)
Chwilka oddechu ;)
Odpocznę dziś.
Obiad może zrobię.
Powolnie, sobotnio.
Kartki świąteczne wypiszę.
Taki stary zwyczaj, ale lubię to.
Głowę uprzątnę z myśli.
Poleżę.
Film obejrzę.
I poczytam co u Was.
Miłego weekendu kochani!
Od razu człowiek ma więcej siły do wszytskiego :)
Malusia zasnęła po porannych szaleństwach.
uff :)
Chwilka oddechu ;)
Odpocznę dziś.
Obiad może zrobię.
Powolnie, sobotnio.
Kartki świąteczne wypiszę.
Taki stary zwyczaj, ale lubię to.
Głowę uprzątnę z myśli.
Poleżę.
Film obejrzę.
I poczytam co u Was.
Miłego weekendu kochani!
piątek, 15 marca 2013
417. Czytamy - część 1
Książki Malusiej kupujemy tak naprawde prawie od urodzenia. :) nie pamiętam kiedy dokładnie zakupiłam jej pierwszą książeczkę, ale coś chyba jak miała miesiąc. Chciałabym opisać króciótko Wam te najciekawsze pozycje, może ktoś się zainspiruje. Jak polecacie coś nieszablonowego do czytania dla dzieci, to poproszę pisać w komentarzu.
Zdaję sobie sprawę, że niektóre książeczki są "trochę na wyrost", ale mała do nich dorośnie, a jak na razie ja jej je czytam, żeby nie "poczytała" ich zaraz ząbkami albo rączkami :)
1. Oczami Maluszka
Klasyka :) My mamy dwie książeczki z tej serii. W jednej obrazki są czarne, tło białe, w drugiej odwrotnie. Jak Malusia była całkiem mała :) to mam wrażenie bardziej ją te książeczki zajmwały. Teraz bardziej bawi sie kolorowymi. Tak czy tak mam nadzieję, że kiedyś do nich powróci. Książeczki zawieraja bardzo fajne kształty o prostej formie, na ich podstawie można tworzyć fajne historie :)
2. Czy można dotknąć tęczy?
Przemek Wechterowicz, Agata Dudek
Książeczka zbudowana na zasadzie pytań i odpowiedzi, ale nie w klasycznej formie. Odpowiedzi jest zawsze więcej :). Zaskakująca. Mała ją lubi. Fajne ma kolory. Specyficzny pomysł graficzny oparty na luźnej, zróżnicowanej kresce. Grube strony. Obrazki to fajny kolaż.
Ta książka jest po prostu bardzo fajna, bo inna, no!
3. Miała Marysia małą owieczkę.
Praca zbiorowa
Podczas czytania (choć jest bardzo mało treści, która "przesłaniem" nie powala :) dziecko może bawić się zwierzątkiem - w tym przypadku owieczką. (widziałam jeszcze ze świnką). Podczas przewracania kolejnych stron, owieczka cały czas jest :). Przyjemna zabawka, bardzo mały format takiego kwadracika, łatwo dziecko może wziąć w rączki. Jak widać po rogach, nosi ślady użytkowania :D
cdn.
Zdaję sobie sprawę, że niektóre książeczki są "trochę na wyrost", ale mała do nich dorośnie, a jak na razie ja jej je czytam, żeby nie "poczytała" ich zaraz ząbkami albo rączkami :)
1. Oczami Maluszka
Klasyka :) My mamy dwie książeczki z tej serii. W jednej obrazki są czarne, tło białe, w drugiej odwrotnie. Jak Malusia była całkiem mała :) to mam wrażenie bardziej ją te książeczki zajmwały. Teraz bardziej bawi sie kolorowymi. Tak czy tak mam nadzieję, że kiedyś do nich powróci. Książeczki zawieraja bardzo fajne kształty o prostej formie, na ich podstawie można tworzyć fajne historie :)
2. Czy można dotknąć tęczy?
Przemek Wechterowicz, Agata Dudek
Książeczka zbudowana na zasadzie pytań i odpowiedzi, ale nie w klasycznej formie. Odpowiedzi jest zawsze więcej :). Zaskakująca. Mała ją lubi. Fajne ma kolory. Specyficzny pomysł graficzny oparty na luźnej, zróżnicowanej kresce. Grube strony. Obrazki to fajny kolaż.
Ta książka jest po prostu bardzo fajna, bo inna, no!
3. Miała Marysia małą owieczkę.
Praca zbiorowa
Podczas czytania (choć jest bardzo mało treści, która "przesłaniem" nie powala :) dziecko może bawić się zwierzątkiem - w tym przypadku owieczką. (widziałam jeszcze ze świnką). Podczas przewracania kolejnych stron, owieczka cały czas jest :). Przyjemna zabawka, bardzo mały format takiego kwadracika, łatwo dziecko może wziąć w rączki. Jak widać po rogach, nosi ślady użytkowania :D
4. Tomcio Paluszek, Kot w butach
Wydawnictwo Wilga
Klasyka światowa :) chyba opisywać nie trzeba. Sama czytałam te książeczki, teraz kupuje je córce! fajne to!
cdn.
czwartek, 14 marca 2013
416. Moje buble - kosmetyki dla dzieci
Kochani, wiem, że to miejsce nie jest
blogiem kosmetycznym, ale....
Ostatnio, a w sumie jak już byłam w
ciąży i potem urodziłam :) to zaczęłam się interesować troszkę
składem, zastosowaniem i bezpieczeństwem kosmetyków. To znaczy,
wolę te bardziej naturalne, im mniej chemii, tym lepiej. Nie znaczy
to jednak ze stanę się jakąś szaloną ekolożką :). Po prostu
zwracam bardziej uwagę co jem i co używam. I co używa moja córka.
Poniżej chciałabym opisać moje
zakupy kosmetyczne dla Córki (a może nie tylko), które okazały
się bublem. Zaznaczam, że jest to tylko wyłącznie moje zdanie, do
którego na szczęście mam prawo :) jeśli ktoś kupił, używa i
jest zadowolony - też się cieszę!
I tak
1. Krem bambino - pielęgnacyjny z
pantenolem.
Przeznaczony jest do codziennej
pielęgnacji delikatnej skóry twarzy i ciała niemowląt oraz małych
dzieci. Ma lekką konsystencję, która sprawia, że krem łatwo się
rozprowadza i szybko wchłania. Przyzwoita cena. To do plusów.
Minusy: Po nałożeniu piecze. Nawet mnie. Zawiera pięć rodzajów
parabenów - jak na dzisiejsze czasy skład tragiczny! -
(Metylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Ethylparaben,
Isobutylparaben) i parafinę. Irytujący dla mnie zapach. Minęły na
szczęście już czasy, kiedy wystarczyło narysować misia na
opakowaniu, żeby produkt automatycznie stał się "zdrowy i dla
dzieci". W tej chwili sprawdza się jako balsam do nóg -
oczywiście moich, nie córy - tylko dlatego, że nie lubię marnować
kosmetyków. Może u kogoś się sprawdził, u nas, niestety nie.
2. Krem Oilatum
Miał łagodzić podrażnienia skórne
u dziecka. Kupiłam z polecenia, niestety się rozczarowałam. W
sklepie kupowałam w pośpiechu, nie zdążyłam przejrzeć składu.
Zapach jak dla mnie beznadziejny, pachnie jak stara plastelina;/. Za
50 g zapłaciłam ponad 18 zł, więc cena dość wysoka.
Zastosowałam go dosłownie kilka razy, potem odstawiłam ze względu
na tragiczny skład i brak efektów.
W składzie: na pierwszym miejscu
- woda (!) potem
- Petrolatum (wazelina),
- parafina,
- PEG - 20 Staereate - Kwas stearynowy
oksyetylenowany - może wywołać wypryski i pokrzywkę na skórze,
- BEnzyl Alcohol - znajduje się na
liscie potencjalnych alergenów.
"Dziękujemy" producentowi za
tak "wspaniały" krem na którego tubce napisane jest "Od
1. dnia życia!". Nie kupię nigdy więcej i nie polecam.
3. Żel do mycia i płyn do kąpieli
Hipp
Co do składu tych produktów, to
naprawdę nie mam się do czego doczepić. :) Ale po użyciu zarówno
jednego jak i drugiego (wlewałam do wanienki) moja córa darła się
tak, jakby ja ze skóry obdzierali. Jen ryk.Testowałam dwa dni i
były dwa dni płaczu. Chyba ją to szczypało. Nie zalazłam innej
przyczyny darcia, tylko zmiana kosmetyku, wiec poszedł w odstawkę.
Żałuję, bo dośc przyjemnie pachniał. Teraz myje się nim mama
:), ogólnie jest w porządku, czasem lekko swędzi mnie po nim
skóra, ale to być może ogólne przesuszenie. Za to oliwka hipp o
cudownym, zdrowym składzie nam sie sprawdza. Zakupiona "w
pakiecie" - być może jeszcze coś tu o niej skrobnę.
Jeszcze raz przypomne, że jest to moja subiektywna ocena tych kosmetyków. Jeżeli u kogoś się sprawdzają, to super.
A żeby nie było, o produktach, które się u nas sprawdziły też napiszę!
A żeby nie było, o produktach, które się u nas sprawdziły też napiszę!
środa, 13 marca 2013
415. Krem jak na razie idealny
Pisałam Wam kiedyś, że Malusia ma troszkę przesuszoną skórę na policzkach? Szukałam kremu idealnego i chyba się udało. Oczywiście po drodze było wiele nieudanych falstartów, ale o tym może będzie osobny post.
Tekst za Wizaż :
"Wskazania: podrażnienia naskórka: wynikające z suchej skóry, spękania, otarcia, szorstkie plamy.
Dla niemowląt, dzieci i dorosłych.
Formuła zawiera:
- miedź, cynk, manganowy kompleks mineralny do stymulowania produkcji nowych komórek i zapewnienia ochrony przeciwbakteryjnej,
- madekasozyd (wyciąg z wąkrotki azjatyckiej) wspomaga właściwą organizację komórek i szybko pomaga wytworzyć wysokiej jakości zregenerowany naskórek,
- pantenol – koi i łagodzi uczucie pieczenia,
- masło karite, gliceryna – odżywia i nawilża.
Naskórek jest ukojony, zabezpieczony i stymulowany, regeneruje się szybciej (ze względu na składnik aktywny). "
U nas:
- zakupiłam tubkę 40 ml w promocji za ok 10 zł w aptece internetowej.
- nie ma zapachu, za co plus, konsystencja lekka, łatwo się rozprowadza,
- wydajny, używamy około 2-3 tygodnie, a nie widzę śladu zużycia na tubce.
- po suchych plamach już prawie nie ma śladu :) jupi!
- skóra jest miła w dotyku, nawilżona, taka "świeża",
- używany go 2 razy dziennie.
Więc ogólnie na plus.
Chciałabym teraz zakupić z La Roche Posay krem z filtrem (najlepiej filtr 50 albo wyższy) dla dzieci, polecacie coś?
La Roche Posay, Cicaplast Baume B5
(Kojący balsam regenerujący)
Tekst za Wizaż :
"Wskazania: podrażnienia naskórka: wynikające z suchej skóry, spękania, otarcia, szorstkie plamy.
Dla niemowląt, dzieci i dorosłych.
Formuła zawiera:
- miedź, cynk, manganowy kompleks mineralny do stymulowania produkcji nowych komórek i zapewnienia ochrony przeciwbakteryjnej,
- madekasozyd (wyciąg z wąkrotki azjatyckiej) wspomaga właściwą organizację komórek i szybko pomaga wytworzyć wysokiej jakości zregenerowany naskórek,
- pantenol – koi i łagodzi uczucie pieczenia,
- masło karite, gliceryna – odżywia i nawilża.
Naskórek jest ukojony, zabezpieczony i stymulowany, regeneruje się szybciej (ze względu na składnik aktywny). "
U nas:
- zakupiłam tubkę 40 ml w promocji za ok 10 zł w aptece internetowej.
- nie ma zapachu, za co plus, konsystencja lekka, łatwo się rozprowadza,
- wydajny, używamy około 2-3 tygodnie, a nie widzę śladu zużycia na tubce.
- po suchych plamach już prawie nie ma śladu :) jupi!
- skóra jest miła w dotyku, nawilżona, taka "świeża",
- używany go 2 razy dziennie.
Więc ogólnie na plus.
Chciałabym teraz zakupić z La Roche Posay krem z filtrem (najlepiej filtr 50 albo wyższy) dla dzieci, polecacie coś?
wtorek, 12 marca 2013
414. Książkomania
Znowu zaszalałam.... Wejde na empikonline to po prostu książki mi same wpadają do koszyka;) Jak zobaczę ile chcę kupić, to potem muszę w granicach rozsądku to okroić, coby nie zbankrutować :)
Córka dostała kolejne dwie książki. Niedługo będzie miała ich niemal więcej ode mnie :) - to żart! ja nie mam obecnie zbyt dużo czasu na czytanie własne :) ale czytam córce :). Malusia zawsze z zainteresowaniem słucha, i dodatkowo czyta po swojemu: memła, ślini, wali rączkami ile wlezie, przewraca no i oczywiście kawałek każdej książki musi wylądować w buzi :) wtedy książka jest wyczytana! jak książeczki przyjdą niezwłocznie Wam o nich napiszę, co myślę :)
Poza tym uwielbiam książki z pomysłem, bo "badziew" to można wszędzie kupić. I takich właśnie książek z pomysłem szukam.
W tej chwili takie książeczki, które maja w sobie dłuższe opowiadania jej czytam np. Pana Kuleczkę, ale za bardzo nie pozwalam tak mocno szaleć z nimi, żeby wystarczyły jej na dłużej. A takie, mniejsze, bez ostrych rantów, dla maluchów, córa sama "czyta". I ile ma przy tym radochy! A jak "buczy" jak jej się strony skleją i nie może przewrócić albo otworzyć książeczki! Oczywiście książki maja na razie te grube strony.
A Wy co czytacie, co polecacie? Co czytają Wasze dzieci?
Do miłego!
Córka dostała kolejne dwie książki. Niedługo będzie miała ich niemal więcej ode mnie :) - to żart! ja nie mam obecnie zbyt dużo czasu na czytanie własne :) ale czytam córce :). Malusia zawsze z zainteresowaniem słucha, i dodatkowo czyta po swojemu: memła, ślini, wali rączkami ile wlezie, przewraca no i oczywiście kawałek każdej książki musi wylądować w buzi :) wtedy książka jest wyczytana! jak książeczki przyjdą niezwłocznie Wam o nich napiszę, co myślę :)
Poza tym uwielbiam książki z pomysłem, bo "badziew" to można wszędzie kupić. I takich właśnie książek z pomysłem szukam.
W tej chwili takie książeczki, które maja w sobie dłuższe opowiadania jej czytam np. Pana Kuleczkę, ale za bardzo nie pozwalam tak mocno szaleć z nimi, żeby wystarczyły jej na dłużej. A takie, mniejsze, bez ostrych rantów, dla maluchów, córa sama "czyta". I ile ma przy tym radochy! A jak "buczy" jak jej się strony skleją i nie może przewrócić albo otworzyć książeczki! Oczywiście książki maja na razie te grube strony.
A Wy co czytacie, co polecacie? Co czytają Wasze dzieci?
Do miłego!
poniedziałek, 11 marca 2013
413. Takie tam
Ostatnio odezwała się do mnie dawna koleżanka ze studiów. Nie jakaś przyjaciółka tylko po prostu koleżanka z roku. Przeprowadziła się do Mojego Miasta i w związku z tym zaproponowała spotkanie.
Pierwsze dwa razy, kiedy napisała szczerze mówiąc trochę ją zbyłam. No ale w końcu, po tym, jak pisała do mnie już któryś tam raz :), odpisałam, że ok, możemy sie spotkać. Będzie to w tym albo w przyszłym tygodniu. Spacer, kawa, nie wiem, coś niezobowiązującego.
A sedno tego wpisu jest takie: czy warto odgrzewać tak dawne znajomości, trochę na siłę?
Bo ja tak czuje, że to jest na siłę. Teraz już jestm inną osobą, nie ta samą studentką sprzed kilku lat. Dojrzałam, dorosłam, mam swoje życie, nie chcę się nikomu zwierzać, szukać przyjaźni na siłę.
Z tymi osobami, z którymi na studiach załapałam super kontakt, utrzymujemy znajomość do dziś - rozumiemy sie bez słów prawie że :)
W tym momencie ja czuję, że za dużo już czasu minęło, i za dużo "wody upłynęło" żeby takie stare znajomosci odgrzewać. Nie wiem. Jakoś jestem sceptycznie nastawiona. Przykro mi, ale jakoś nie potrafię w związu z tym wykrzesać z siebie zapału.;/
Aż mi momenami głupio, mam nadzieję, że nie będzie to aż takie widoczne. Postaram się. Naprawdę się postaram.
A Wy co o tym myslicie?
Czy warto odgrzewać takie stare znajomości z dawnymi koleżankami?
Pierwsze dwa razy, kiedy napisała szczerze mówiąc trochę ją zbyłam. No ale w końcu, po tym, jak pisała do mnie już któryś tam raz :), odpisałam, że ok, możemy sie spotkać. Będzie to w tym albo w przyszłym tygodniu. Spacer, kawa, nie wiem, coś niezobowiązującego.
A sedno tego wpisu jest takie: czy warto odgrzewać tak dawne znajomości, trochę na siłę?
Bo ja tak czuje, że to jest na siłę. Teraz już jestm inną osobą, nie ta samą studentką sprzed kilku lat. Dojrzałam, dorosłam, mam swoje życie, nie chcę się nikomu zwierzać, szukać przyjaźni na siłę.
Z tymi osobami, z którymi na studiach załapałam super kontakt, utrzymujemy znajomość do dziś - rozumiemy sie bez słów prawie że :)
W tym momencie ja czuję, że za dużo już czasu minęło, i za dużo "wody upłynęło" żeby takie stare znajomosci odgrzewać. Nie wiem. Jakoś jestem sceptycznie nastawiona. Przykro mi, ale jakoś nie potrafię w związu z tym wykrzesać z siebie zapału.;/
Aż mi momenami głupio, mam nadzieję, że nie będzie to aż takie widoczne. Postaram się. Naprawdę się postaram.
A Wy co o tym myslicie?
Czy warto odgrzewać takie stare znajomości z dawnymi koleżankami?
niedziela, 10 marca 2013
412. Baaarrrdzoooo
Bardzo leniwy dzień....
Senny.
Poranek, choć zbyt wczesny :) wypełniony śmiechem dziecka.
Powolne śniadanie, takie niedzielne.
Drzemka Malusiej, nasza chwila "oddechu."
Obiad, pycha :)
Zabawy z Małą na kanapie :)
To, co dzieci lubią najbardziej. :D
*
Za oknem śnieg, brrr
Darowaliśmy sobie dziś spacer.
wiosno przyjdź!
Senny.
Poranek, choć zbyt wczesny :) wypełniony śmiechem dziecka.
Powolne śniadanie, takie niedzielne.
Drzemka Malusiej, nasza chwila "oddechu."
Obiad, pycha :)
Zabawy z Małą na kanapie :)
To, co dzieci lubią najbardziej. :D
*
Za oknem śnieg, brrr
Darowaliśmy sobie dziś spacer.
wiosno przyjdź!
piątek, 8 marca 2013
411. Dzień Kobiet
U mnie:
- Córka spała 8 h bez pobudek :) w związku z tym matka miał szansę się wyspać :) cuuuudowny prezent na Dzień Kobiet !
- teraz relaks przy Waszych blogach :) z maseczką na twarzy :)
A żeby nie było tak słodko: :P
jak Malusia wstanie z drzemki biorę się za sprzątanie :)
A co!
- Córka spała 8 h bez pobudek :) w związku z tym matka miał szansę się wyspać :) cuuuudowny prezent na Dzień Kobiet !
- teraz relaks przy Waszych blogach :) z maseczką na twarzy :)
A żeby nie było tak słodko: :P
jak Malusia wstanie z drzemki biorę się za sprzątanie :)
A co!
czwartek, 7 marca 2013
410. SMS
Dostałam ostatnio sms od koleżanki, mieszkającej zreszta niedaleko, poczytajcie....
J (ja) O: (ona).
Nie żeby była jakąś moją superkoleżąnką, ale kolegujemy sie nawet dobrze. Albo tak mi się wydaje.
Sms dotyczył zaproszenia na imprezkę imieninową.
dzień pierwszy....
O: Hej, w sobotę robię w domu małą imprezkę z okazji imienin, przyjdziecie? serdecznie zapraszamy
J: No hej, aaa dziękujemy bardzo. Pogadam z Małżonkiem, dam znać :)
O: Ok, to czekam.
dzień drugi....
J: Aaa, zapomniałabym a o której ta impreza?
O: No tak koło 20:00, jak położe spać dzieci. (5 lat i 1,5 roku)
J: ??!?!?!? (w mojej głowie 1000 myśli, nie ja mnie mam dziecka i nie muszę kłaś go spać.... eeeeeeeeee)
J: (tak naprawdę) Sorki, nie pasuje nam. O 20:00 nasza Malusia też już śpi. (wiek 6 miesięcy)
O: (Brak odezwu, cisza w eterze.)
*
no comments
Ubaw po pachy mam, bo wnerw mi już przeszedł.
Czy to jest egoizm, czy brak zrozumienia?
A może ja przesadzam? Trzeba było wziąć dziecię pod pachę i pójść?
aaa i jeszcze jedno: wie, że nie mamy z kim zostawic dziecia (ewnetualnie - czego nawet nie zakładałam), ponieważ jesteśmy sami w Wielkim Mieście...
no nie kumam
jak ktoś kuma, niech pisze
*
DOPISEK
Kochani, tak z innej beczki:) jeżeli coś Wam nie działa, dziwnie wygląda, nie wyświetla się czy cokolwiek innego:), to wybaczcie:) trwają jeszcze prace, aby mój blog działał poprawnie - nie jest to takie proste i szybkie. Muszę zrobić to sama, ponieważ support google mnie ewidentnie OLAŁ.
J (ja) O: (ona).
Nie żeby była jakąś moją superkoleżąnką, ale kolegujemy sie nawet dobrze. Albo tak mi się wydaje.
Sms dotyczył zaproszenia na imprezkę imieninową.
dzień pierwszy....
O: Hej, w sobotę robię w domu małą imprezkę z okazji imienin, przyjdziecie? serdecznie zapraszamy
J: No hej, aaa dziękujemy bardzo. Pogadam z Małżonkiem, dam znać :)
O: Ok, to czekam.
dzień drugi....
J: Aaa, zapomniałabym a o której ta impreza?
O: No tak koło 20:00, jak położe spać dzieci. (5 lat i 1,5 roku)
J: ??!?!?!? (w mojej głowie 1000 myśli, nie ja mnie mam dziecka i nie muszę kłaś go spać.... eeeeeeeeee)
J: (tak naprawdę) Sorki, nie pasuje nam. O 20:00 nasza Malusia też już śpi. (wiek 6 miesięcy)
O: (Brak odezwu, cisza w eterze.)
*
no comments
Ubaw po pachy mam, bo wnerw mi już przeszedł.
Czy to jest egoizm, czy brak zrozumienia?
A może ja przesadzam? Trzeba było wziąć dziecię pod pachę i pójść?
aaa i jeszcze jedno: wie, że nie mamy z kim zostawic dziecia (ewnetualnie - czego nawet nie zakładałam), ponieważ jesteśmy sami w Wielkim Mieście...
no nie kumam
jak ktoś kuma, niech pisze
*
DOPISEK
Kochani, tak z innej beczki:) jeżeli coś Wam nie działa, dziwnie wygląda, nie wyświetla się czy cokolwiek innego:), to wybaczcie:) trwają jeszcze prace, aby mój blog działał poprawnie - nie jest to takie proste i szybkie. Muszę zrobić to sama, ponieważ support google mnie ewidentnie OLAŁ.
środa, 6 marca 2013
409. Przegląd komórkowy :)
wtorek, 5 marca 2013
408. Są takie dni
Są takie dni, kiedy dziecię zamiast zasnąć spokojnie budzi się już od wieczora co pól godziny i marudzi. Są takie dni, kiedy matce wybitnie brakuje snu. Wybitnie!
Malusia - Gorączka nie. Zęby nie. Głodna nie. Mokro nie. Zmęczona - prawdopodobnie. Złe sny - być może. Poprzytulaj mnie - tak myślę....
ma sa kra
Jedno oko podpieram dłonią, Drugie mam na zapałkę.:).
Zbieram się do kupy, jeszcze tylko kawka i mogę
w szy st ko ! !
Wiosna czeka, przynajmniej u nas.
Kto się wybrał dziś na spacer?
Malusia - Gorączka nie. Zęby nie. Głodna nie. Mokro nie. Zmęczona - prawdopodobnie. Złe sny - być może. Poprzytulaj mnie - tak myślę....
ma sa kra
Jedno oko podpieram dłonią, Drugie mam na zapałkę.:).
Zbieram się do kupy, jeszcze tylko kawka i mogę
w szy st ko ! !
Wiosna czeka, przynajmniej u nas.
Kto się wybrał dziś na spacer?
poniedziałek, 4 marca 2013
407. Zabawki kreatywne
Najlepszą zabawą na dzisiaj jest przewracanie się z brzucha na plecy i odwrotnie i ogólnie szaleństwa na macie itp. Ogólnie ruch. Malusia bawi się klockami gumowymi, które można żuć, rzucać miętolić i tak dalej. Oprócz tego ma kilka swoich zabawek typu szczekający piesek, misie, małpka z metkami, małe piłeczki. Na topie są też oczywiście książeczki.
Szukam jednak teraz zabawek, które będą dla niej atrakcyjne podczas siedzenia, ponieważ z dnia na dzień robi to coraz bardziej samodzielnie. I dlatego pytam Was, co polecacie? czym bawię się Wasze dzieci? :)
Ja myślałam o tym, albo tym.
Dajcie znać, co myślicie.
Miłego dnia kochani!
Szukam jednak teraz zabawek, które będą dla niej atrakcyjne podczas siedzenia, ponieważ z dnia na dzień robi to coraz bardziej samodzielnie. I dlatego pytam Was, co polecacie? czym bawię się Wasze dzieci? :)
Ja myślałam o tym, albo tym.
Dajcie znać, co myślicie.
Miłego dnia kochani!
niedziela, 3 marca 2013
406. Spacer
Wczoraj wyszło u nas piękne słońce. Byliśmy na długim spacerze. Malusia oczywiście cały spacer przespała, co mnie zaskoczyło bo ostatnio wolała już troszkę oglądać świat niż spać :). Także dzień bardzo przyjemny. Potem obiadek na telefon :) he he cieszyłam się, że już nie muszę nic gotować - taki dzień dziecka :). Dziś póki co słońca nie ma, mam nadzieję, że te chmury później pójdą precz, może znów gdzieś wyjdziemy.
Tak w tygodniu, jeśli tylko nie leje, to praktycznie codziennie mamy z Młodą lans wózkowy :).
A co! Powietrze świeże i dziecko na dworze musi być...
Jeszcze troszkę a trzeba będzie zrezygnować z gondoli, i przesiąść się na spacerówkę, ale to zobaczymy jak pogoda pozwoli.
Tak w tygodniu, jeśli tylko nie leje, to praktycznie codziennie mamy z Młodą lans wózkowy :).
A co! Powietrze świeże i dziecko na dworze musi być...
Jeszcze troszkę a trzeba będzie zrezygnować z gondoli, i przesiąść się na spacerówkę, ale to zobaczymy jak pogoda pozwoli.
czwartek, 28 lutego 2013
405. Rozszerzanie diety dziecka
Malusia nam rośnie.
Już po skończonym 5 miesiącu podajemy gluten w postaci kaszy manny naprzemiennie z kaszką pszenną Holle. Przyjęło się. Dziecię kaszkę wcina z umiłowaniem. Po skończeniu kaszki pszennej mam zamiar w to miejsce wprowadzić inne, coby dziecię smaki poznało (gryczaną, jaglaną - choć ta bez glutenu - i inne.). Najważniejsze: koniecznie bez cukru. Kaszki Holle na szczęście ten wymóg spełniają. Chciałabym znaleźć jeszcze jakieś inne bezcukrowe, wiem ze Nestle chyba jakieś ma te kartonikowe, muszę się rozejrzeć.
Minus jedynie taki, że dziecię moje bezbutelkowe i butli tknąć nie chce. Jakby ją gryzła :). Jak podaję łyżeczką - wcina wszystko :)
No trudno, próbowałam, próbowałam, ale z butli tylko herbatka idzie, kaszka niestety nie - nie będę już chyba Malusiej męczyć. Wydaje mi się, że butlę odpuszczamy.
Oprócz tego "poszła" też już marchewka i jabłuszko - chyba "przyjęte". Zobaczymy co dalej. Na razie jest dobrze.
ps. mamie marchewka ze słoika nie smakowała :D - w weekend ugotuję "normalną" marchewkę w sensie taką jak dla nas - i zobaczymy jak Mała będzie jeść :)
Zaglądające tu mamy - polecacie jakieś kaszki dla dzieci z glutenem i bez cukru i zbędnych polepszaczy?
Już po skończonym 5 miesiącu podajemy gluten w postaci kaszy manny naprzemiennie z kaszką pszenną Holle. Przyjęło się. Dziecię kaszkę wcina z umiłowaniem. Po skończeniu kaszki pszennej mam zamiar w to miejsce wprowadzić inne, coby dziecię smaki poznało (gryczaną, jaglaną - choć ta bez glutenu - i inne.). Najważniejsze: koniecznie bez cukru. Kaszki Holle na szczęście ten wymóg spełniają. Chciałabym znaleźć jeszcze jakieś inne bezcukrowe, wiem ze Nestle chyba jakieś ma te kartonikowe, muszę się rozejrzeć.
Minus jedynie taki, że dziecię moje bezbutelkowe i butli tknąć nie chce. Jakby ją gryzła :). Jak podaję łyżeczką - wcina wszystko :)
No trudno, próbowałam, próbowałam, ale z butli tylko herbatka idzie, kaszka niestety nie - nie będę już chyba Malusiej męczyć. Wydaje mi się, że butlę odpuszczamy.
Oprócz tego "poszła" też już marchewka i jabłuszko - chyba "przyjęte". Zobaczymy co dalej. Na razie jest dobrze.
ps. mamie marchewka ze słoika nie smakowała :D - w weekend ugotuję "normalną" marchewkę w sensie taką jak dla nas - i zobaczymy jak Mała będzie jeść :)
Zaglądające tu mamy - polecacie jakieś kaszki dla dzieci z glutenem i bez cukru i zbędnych polepszaczy?
środa, 27 lutego 2013
404. Włączam
Włączam Dzień dobry TVN z rana, coby mnie Propkop i Wellman swoimi gadkami z rana obudzili :)
a tu Jola
no comments
wrrr
i wyłączam.
kropka.
!
a tu Jola
no comments
wrrr
i wyłączam.
kropka.
!
sobota, 23 lutego 2013
403. Przegląd komórkowy :)
piątek, 22 lutego 2013
402. "Na zdrowie"
Kochani. Kupiłam krem dla dziecięcia.
Posmarowałam kilka razy buzię. O zgrozo (!!!!) dopiero teraz
przeczytałam skład.
I tak: (m.in)
- Parrafinum Liqiudum - "Produkty
destylacji ropy naftowej. Nie wchłaniają się z jelit i skóry.
Zatykają pory, absorbują kurz i bakterie. Hamują wymianę gazową
i metaboliczną w skórze. Uniemożliwiają swobodne wypływanie łoju
na powierzchnię skóry. Stwarzają beztlenowe warunki w
skórze sprzyjające rozwojowi bakterii beztlenowych wywołujących
trądzik. Inicjują tworzenie zaskórników, utrudnia regenerację
skóry. (...) Powodują kumulację toksycznych metabolitów w
skórze."
- PEG-20 Steareate - "Zatykają
pory w skórze, wywołują wysięki wokół gruczołów łojowych
oraz apokrynowych. Stan zapalny i wysięk uwidacznia się w
pachwinach i na twarzy. Powodują pokrzywkę, świąd i pękanie
głębokie naskórka. Jeśli są zanieczyszczone dioksanem
(1,4-dioxane) wówczas nabierają właściwości kancerogenne
(rakotwórcze). Nie stosować w czasie laktacji i ciąży."
a
.....
Na tubce napisane jest: OD PIERWSZEGO
DNIA ŻYCIA
co za świat.......
ja się boję cokolwiek już
kupować!!!!!!!!!
łłłaaaaa
ps. informacje za strona - tą.
czwartek, 21 lutego 2013
401. Lwica i klocki
Sąsiadka z dołu się remontuje;/ i generuje przy tym taki hałas, że Mała nie może spać;/ wrrr Zła jestem. Zła. Jak matka lwica. Bo MOJE dziecko męczy się, kręci. Bo marudne będzie. Bo niewyspane. Bo złe. Bo dzień już nie będzie taki fajny... Przymknęłam do niej drzwi, żeby choć trochę nie było tak głośno.
Niech już się ten remont wreszcie skończy!!! bo już męczą ze dwa tygodnie.
Jakie macie sposoby na hałasujących sąsiadów?
Wszystkie wykorzystam :D
*
Poza tym jesteśmy uziemione troszkę w domu. Przez to białe g**** które ciągle pada.
I na nudę matka zakupiła TO.
Na pierwszy rzut oka bardzo fajne. Kolorowe. Z jednej strony jest cyferka. Po bokach liczba zwierzątek zgodna z cyfrą. A na pozostałej stronie jeszcze małe elementy też do liczenia. Poza tym są miękkie, piszczą :) i unoszę się na wodzie. Sprawdziłam podczas wczorajszego mycia :) Zobaczymy co dziecię na to :)
Niech już się ten remont wreszcie skończy!!! bo już męczą ze dwa tygodnie.
Jakie macie sposoby na hałasujących sąsiadów?
Wszystkie wykorzystam :D
*
Poza tym jesteśmy uziemione troszkę w domu. Przez to białe g**** które ciągle pada.
I na nudę matka zakupiła TO.
Na pierwszy rzut oka bardzo fajne. Kolorowe. Z jednej strony jest cyferka. Po bokach liczba zwierzątek zgodna z cyfrą. A na pozostałej stronie jeszcze małe elementy też do liczenia. Poza tym są miękkie, piszczą :) i unoszę się na wodzie. Sprawdziłam podczas wczorajszego mycia :) Zobaczymy co dziecię na to :)
środa, 20 lutego 2013
400. Wieczór
Jak Mała zaśnie, mam wtedy chwilę na odpoczynek:) tak naprawdę. Odetchnięcie....
Bo nawet kiedy ucina sobie w ciągu dnia krótsze albo dłuższe drzemki, tak naprawdę nie potrafię "do końca" odpocząć. A to pranie trzeb złożyć, nowe nastawić, a to coś do gara wrzucić, chwilkę Wasze blogi poczytać :) a i dom ogarnąć... no i podświadomie wiem, że malutka może za raz się obudzić i biegiem nieraz wszystko robię.
Dopiero jak ją położę wieczorem, to tak naprawdę łapię oddech. To jest mój czas.
Czytam, rozmyślam, odpoczywam. Ufff
i nabieram sił na nowy dzień :D
*
Chcę żeby zima już poszła precz!! jest tyle śniegu, że będzie można zbudować iglo :)
Wioooosnooo przyjdź!
*
aaaa no i w przebłyskach świadomości nasłuchuję czy śpi, czy płacze, czy się nie obudziła i czy nie potrzebuje mamusi:) oooo ja kwoka!!!
Bo nawet kiedy ucina sobie w ciągu dnia krótsze albo dłuższe drzemki, tak naprawdę nie potrafię "do końca" odpocząć. A to pranie trzeb złożyć, nowe nastawić, a to coś do gara wrzucić, chwilkę Wasze blogi poczytać :) a i dom ogarnąć... no i podświadomie wiem, że malutka może za raz się obudzić i biegiem nieraz wszystko robię.
Dopiero jak ją położę wieczorem, to tak naprawdę łapię oddech. To jest mój czas.
Czytam, rozmyślam, odpoczywam. Ufff
i nabieram sił na nowy dzień :D
*
Chcę żeby zima już poszła precz!! jest tyle śniegu, że będzie można zbudować iglo :)
Wioooosnooo przyjdź!
*
aaaa no i w przebłyskach świadomości nasłuchuję czy śpi, czy płacze, czy się nie obudziła i czy nie potrzebuje mamusi:) oooo ja kwoka!!!
sobota, 16 lutego 2013
399. Przegląd komórkowy :)
398. Codziennie
Codziennie zwyczajnie. Czas leci nieubłaganie. Nie nadążam. Córa rośnie. Za nią też nie nadążam. Roluje się w każdą ze stron, tzn. przewraca brzuch plecy i tak w kółko. :) Radość moja.
Dni są ciężkie.
Powietrze jest ciężkie, nie mogę oddychać.
nie ma dla mnie miejsca gdzieś.
Duszę się.
Bardzo bym chciała dużo powiedzieć.
Co czuję,
co robię,
gdzie byłam,
co bym chciała,
o czym myślę,
czego się boję,
o czym marzę....
Moje serce wypełnia żal.
Obawiam się, że coś odeszło bezpowrotnie.
Nie umiem sobie znaleźć miejsca w tym wszystkim.
A może mnie tu już całkiem nie ma?
Może mnie tu już całej nie ma?
Dni są ciężkie.
Powietrze jest ciężkie, nie mogę oddychać.
nie ma dla mnie miejsca gdzieś.
Duszę się.
Bardzo bym chciała dużo powiedzieć.
Co czuję,
co robię,
gdzie byłam,
co bym chciała,
o czym myślę,
czego się boję,
o czym marzę....
Moje serce wypełnia żal.
Obawiam się, że coś odeszło bezpowrotnie.
Nie umiem sobie znaleźć miejsca w tym wszystkim.
A może mnie tu już całkiem nie ma?
Może mnie tu już całej nie ma?
piątek, 15 lutego 2013
397. Jezzzzdemm
Jezzzdem. Nad blogiem pracuję. Nikt mi nie chce pomóc, więc muszę sama. ciężko jest. Chyba czeka mnie trochę łopatologii. Hmmm.
Bardzo proszę nad wszelkie niedoróbki przymknąć oko :) Praca wre z powodów okołoczasowych może jeszcze trochę potrwać.
Alllęęę staram się :)
Bardzo proszę nad wszelkie niedoróbki przymknąć oko :) Praca wre z powodów okołoczasowych może jeszcze trochę potrwać.
Alllęęę staram się :)
wtorek, 12 lutego 2013
396. Masakra
Nie działają mi stare posty.
Nie działa większa część komentarzy.
Nie działa część postów w wersji mobilnej.
Wkurza mnie ten bajzel.
*
Nic nie działa
I dupa
Wie ktoś jak przenieść BEZ BŁĘDÓW blog z wordpress na blogger?
Nie działa większa część komentarzy.
Nie działa część postów w wersji mobilnej.
Wkurza mnie ten bajzel.
*
Nic nie działa
I dupa
Wie ktoś jak przenieść BEZ BŁĘDÓW blog z wordpress na blogger?
wtorek, 5 lutego 2013
395. Jeszcze....
Jeszcze wszystko nie działa, tak jakbym chciała. Wcięło komentarze. Rozjechały się zdjęcia.... Wrr.
Jednak Wordpress czy Blogger?
....
Blog miał być niewidoczny jeszcze, dopóki nie dokończę wszystkiego tutaj, a się okazało, że Kinko już mnie znalazła :)
Why?
Jednak Wordpress czy Blogger?
....
Blog miał być niewidoczny jeszcze, dopóki nie dokończę wszystkiego tutaj, a się okazało, że Kinko już mnie znalazła :)
Why?
poniedziałek, 4 lutego 2013
394. Być kobietą
Bycie kobietą generalnie jest do bani. Pomijając już kwestie menstruacji, sikania na siedząco i rodzenia dzieci, bo nic tu nie poradzimy, ale obowiązki domowe, to jednak można by jakoś podzielić, nie...?
Niedziela. Wstaliśmy razem tylko z tego powodu, że córa była głośno i obudziła tatę. Wstałam. Przewinęłam Małą. Nakarmiłam. Potem nakarmiłam siebie. Chwila zabawy. Czas na drzemkę. Małej, nie moją. Uśpiłam. Córka śpi. Całe 30 minut. (!!!) W tym czasie niemal nie wiem, co ze sobą zrobić. Obieram ziemniaki na pierogi. (sama chciałam!) Wstawiam, gotuję, pilnuję. Robię farsz.
W kuchni sajgon po wczorajszym gotowaniu makaronu ze szpinakiem. Naczynia same się nie myją, niestety. Córa wstaje. Karmię, przewijam, zabawiam. W międzyczasie chcę włączyć pranie i pozmywać naczynia. Pralka pierze, naczynia dalej brudne. Nie zdążyłam. Zabieram Małą bo burczy w foteliku. Chce towarzystwa. Chce nas. Ciśnienie rośnie.
Musze wyjść przewietrzyć głowę, bo oszaleję. Ubieram siebie. Ubieram ją. Idziemy. Jest bossssko. Zapomniałam rękawiczek i trochę bardzo zmarzły mi ręce. W międzyczasie kupuję jeszcze chleb, bo przecież nie ma.
Wracam.
Nie było mnie 2 godziny. Pranie dalej kisi się w pralce. W kuchni przybyło naczyń. Mój wnerw rośnie.
No i co robię ja?
Wersja w mojej głowie: rzucam wszystko, mówię: "nie ma tak dobrze, posprzątaj po sobie, i po nas. Nie będę myć kolejnej szklanki po wczorajszej kawie!!. Sam sobie myj. Jesteś na nogach od kilku godzin, a Ty zdążyłeś tylko włączyć komputer nic nie zrobiłeś w domu!
Wersja prawdziwa: Zaciskam zęby. Rozpakowuję siebie, dziecko, zakupy, karmię małą, przewijam, zabawiam, rozpakowuję pralkę, przedtem zbieram poprzednie pranie, ogarniam kuchnię, zmywam. Szykuję obiad. Na dwa dni. Wszytsko mnie już boli, a zwłaszcza plecy. Potem karmię Małą ponownie, bo juz minęły prawie dwie godziny. Zjadam obiad na wkur***. I nie odzywam się do wieczora. Mam dość.
To jest mój punkt widzenia.
Takie dni jak ten, odbierają mi radość życia.
I to nie jest marudzenie, tylko fakty.
dobra, wyżaliłam się. Już mi lepiej :)
Niedziela. Wstaliśmy razem tylko z tego powodu, że córa była głośno i obudziła tatę. Wstałam. Przewinęłam Małą. Nakarmiłam. Potem nakarmiłam siebie. Chwila zabawy. Czas na drzemkę. Małej, nie moją. Uśpiłam. Córka śpi. Całe 30 minut. (!!!) W tym czasie niemal nie wiem, co ze sobą zrobić. Obieram ziemniaki na pierogi. (sama chciałam!) Wstawiam, gotuję, pilnuję. Robię farsz.
W kuchni sajgon po wczorajszym gotowaniu makaronu ze szpinakiem. Naczynia same się nie myją, niestety. Córa wstaje. Karmię, przewijam, zabawiam. W międzyczasie chcę włączyć pranie i pozmywać naczynia. Pralka pierze, naczynia dalej brudne. Nie zdążyłam. Zabieram Małą bo burczy w foteliku. Chce towarzystwa. Chce nas. Ciśnienie rośnie.
Musze wyjść przewietrzyć głowę, bo oszaleję. Ubieram siebie. Ubieram ją. Idziemy. Jest bossssko. Zapomniałam rękawiczek i trochę bardzo zmarzły mi ręce. W międzyczasie kupuję jeszcze chleb, bo przecież nie ma.
Wracam.
Nie było mnie 2 godziny. Pranie dalej kisi się w pralce. W kuchni przybyło naczyń. Mój wnerw rośnie.
No i co robię ja?
Wersja w mojej głowie: rzucam wszystko, mówię: "nie ma tak dobrze, posprzątaj po sobie, i po nas. Nie będę myć kolejnej szklanki po wczorajszej kawie!!. Sam sobie myj. Jesteś na nogach od kilku godzin, a Ty zdążyłeś tylko włączyć komputer nic nie zrobiłeś w domu!
Wersja prawdziwa: Zaciskam zęby. Rozpakowuję siebie, dziecko, zakupy, karmię małą, przewijam, zabawiam, rozpakowuję pralkę, przedtem zbieram poprzednie pranie, ogarniam kuchnię, zmywam. Szykuję obiad. Na dwa dni. Wszytsko mnie już boli, a zwłaszcza plecy. Potem karmię Małą ponownie, bo juz minęły prawie dwie godziny. Zjadam obiad na wkur***. I nie odzywam się do wieczora. Mam dość.
To jest mój punkt widzenia.
Takie dni jak ten, odbierają mi radość życia.
I to nie jest marudzenie, tylko fakty.
dobra, wyżaliłam się. Już mi lepiej :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)