czwartek, 31 marca 2011

Jestem jestem

Długo mnie nie było, wszystko zarosło kurzem....

Ktoś tu jeszcze zagląda?:)

W ogóle nie mam weny, żeby pisać.

Dużo mam na głowie.

Czekam na spokój. Proszę, by przyszedł. czekam na TEN dzień.

3 weekendy pod rząd czeka mnie teraz szkolenie.

Wiem, że będzie ciężko, ale jakos dam radę.

Będę miała mniej czasu na myślenie.

chyba?

piątek, 18 marca 2011

Cieszę się

Cieszę się, ze dziś jest piątek. Mój ulubiony dzień tygodnia. Szkoda tylko, że sama siedzę, bo MŻ w pracy :(. Ależ mnie ta jego praca denerwuje. Ostanio nie ma wogóle wytchnienia.... tylko praca praca praca.... ech...

Przez ostatni czas troszkę się działo. Przede wszystkim kilka dobrych dni byłam przeziębiona i dogorywałam w domku. Załzawione oczy i katar nie pozwoliły mi patrzeć w klawiaturę:) Teraz już jest dobrze. Ogarnęłam się.

Obecna pogoda mnie lekko dobija i zniechęca do wszystkiego. No dziś w pracy to myślałam ze nie wyrobię, liczyłam tylko ile jeszcze do 16:00.... no comments.

***

Staram się cieszyć każdym dniem. Nie myśleć, co by było gdyby... Nie czekać na kolejne dni tylko umieć się zatrzymać właśnie tu i teraz. Nie mówię, że jest mi z tym łatwo. Bo nie jest. Ale muszę. Dla siebie, dla Mż, dla nas....

niedziela, 6 marca 2011

Niedzielny spacer

Dziś tylko foto...

[caption id="attachment_1676" align="aligncenter" width="300" caption="Zima"][/caption]

[caption id="attachment_1677" align="aligncenter" width="300" caption="Zima"]Zima[/caption]

[caption id="attachment_1678" align="aligncenter" width="300" caption="Zima"]Zima[/caption]

[caption id="attachment_1679" align="aligncenter" width="300" caption="Zima"]Zima[/caption]

[caption id="attachment_1680" align="aligncenter" width="300" caption="Zima"]Zima[/caption]

sobota, 5 marca 2011

No i...

No i dotrwaliśmy do marca:) już w kościach czuć, że do wiosny bliżej, choć zimno jak tak samo :). Co ta wiosna nam przyniesie? Mam dużo marzeń i nadziei na codzienne przyszłe dni.

Ostatnio za bardzo myślę co by było gdyby..., i że bardzo bym chciała cośtam...zamiast cieszyć się, tym, co przynosi każdy kolejny dzień. Jakoś muszę się od tego uwolnić. Nie wybiegać za bardzo w przyszłość, tylko cieszyć się tym, co jest.

***

Dziś na obiad planuje pierogi ruskie :D. farsz już sobie zrobiłam wczoraj, także luzz :)

A co u Was? Jak mija niedziela?

niedziela, 27 lutego 2011

Sunshine award

Od Magdy otrzymałam wyróżnienie Sunshine award, bardzo dziękuję:)))))

[caption id="attachment_1658" align="aligncenter" width="188" caption="Sunsine award"]Sunsine award[/caption]

W związku z tym napiszę o 10 rzeczach, które mnie uszczęśliwiają :) :
1. Mój Mąż :), za to, że potrafimy w tym samym momencie pomyśleć i powiedzieć o tym samym...
2. Książki, ciągle je kupuję lub pożyczam i ciągle czytam,
3. Urlop, czas który mogę poświęcić w pełni bliskiej osobie, także sobie, i zająć się pierdołkami, na które "normalnie" nie ma czasu:)
4. Podróże, co nieodłącznie wiąże się pkt 3.,
5. Gotowanie: zwłaszcza nowe potrawy i eksperymenty w kuchni:)
6. Czas, w którym nie muszę iść do pracy ani się spieszyć,
7. Zakupy:) jak to kobieta lubię czasem zaszaleć:)
8. Spotkania z Przyjaciółmi, mimo że rzadkie zawsze na nie czekam,
9. Oglądnie filmów, kino (nie mylić z oglądaniem telewizji :D)
10... mój blog, zaglądacie tu, więc wiecie jak jest :D

Zapraszam do zabawy blogowe koleżanki, (mam Was zlinkowane z prawej strony :) ) Zasadą przyznawania wyróżnienia jest podziękowanie za wyróżnienie, umieszczenie u siebie linka do osoby, która Cię wyróżniła, umieszczenie u siebie loga wyróżnienia, przekazanie nagrody kolejnym 10 blogom, umieszczenie linków do tych blogów, powiadomienie o tym nominowanych osób.

No to do dzieła dziewczyny!

 

niedziela, 20 lutego 2011

Jako...

Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń dotyczących mojej "dorosłości". Więcej było w nich idealizmu niż rzeczywistego spojrzenia na to, jak rzeczywiście się moje życie może potoczyć...
Ale chyba taki już urok dzieciństwa.
Prawda?
Od tamtego czasu wiele sytuacji mnie zaskoczyło, wiele pewnie omineło, ale przyszły inne, może lepsze? Te, które składają się na codzienne dni. Które codzienność wypełniają.
Są jeszcze jakieś "rzeczy", o których marzę, czasem boję się, że ich nie zrealizuję, że tam pozostaną...
Wierzę mocno i zmierzam do tego, aby pomóc marzeniom.
Ale czy to wystarczy?

niedziela, 13 lutego 2011

Happy Valentines Day

Witajcie. Po kolejnym sinusoidalnym beznadziejnym samopoczuciu zbieram się do kupy. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda? Sama na razie w to nie wierzę, ale...
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie.
Wczoraj mieliśmy nasze Walentynki:) Można chyba tak z dwa dni wcześniej :) A co tam:) Poszliśmy do kina, na komedię.
Fabuła nie powala :D, żadny to ambitny film, ani takie tam, ale 3/4 filmu się śmiałam:) I chyba o to chodziło.

Przede mną kolejny tydzień w pracy. Jakoś nie mam weny. Mam nadzieję, że jutro mi wróci.

Trudne sprawy przekładam... Wiem, że kiedyś trzeba będzie się z nimi zmierzyć.

Ale jeszcze nie dziś.

***

Z Okazji jutrzejszych Walentynek życzę Wam dużo miłości :)

środa, 9 lutego 2011

Podły ten świat

Siedzę opatulona w swoje emocje. Strach, ból, żal.

Nadzieja i miłość się gdzieś zgubiły.

Jak to tak?
Nie wiem?
... Nie chce mi się ich szukać.

Ogarnięta jestem całkowitą obojętnością. Ale jest ona jakby poza mną. Wydaje mi się, że jestem silna. W „środku”. Obojętność jest na zewnątrz. Buduje mur. Bez niego nie dam rady.

Patrzę na ten świat i dużo we mnie goryczy.
Nie potrafię inaczej. Nie potrafię zwalczyć w sobie tych negatywnych emocji.
...
Zazdrość
Złość
Smutek
Żal
Rozgoryczenie
...
Poza tym nie ma nic więcej we mnie.
Jest jeszcze tylko strach.
On mnie chyba nigdy nie opuści.
...

czwartek, 3 lutego 2011

sobota, 29 stycznia 2011

Styczeń

Styczeń styczeń i po styczniu. Nie mogę w to uwierzyć. Dopiero bawiliśmy się na zabawie Sylwestrowej, a już zleciał cały miesiąc... Kurcze, muszę zadzwonić do ortodontki umówić się na kontrole. Miałam to zrobić w styczniu. Sprawdzi, czy moje zęby sa na swoim miejscu:).

W tym tygodniu byłam kilka dni na zwolnieniu, z powodu małych kłopotów ze zdrowiem. W poniedziałek znów do pracy. Muszę się zdystansować i przestać myśleć, że beze mnie ta firma się zawali... Trudno, jakoś sobie muszą radzić. Bardzo nie lubię, jak ktoś coś po mnie musi dokańczać, ale czasem tak bywa. Musze to przyjąć jako coś normalnego.

Ach, ten mój perfekcjonizm :D. czasem nie daje mi żyć:)

Poza tym w porządku.

Myślę o Walentynkach.

Planuję wypad do kina.

Zobaczymy.

:D

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Jestem

Jestem. Nie zniknęłam:D. Jakoś ostatnio do niczego nie mam siły. Tak jak zawsze na początku roku powinien w pracy być spokój, tak teraz kołowrotek, ze nie wiem, w co ręce wsadzić:(.

Poza tym moje nastroje wahają się jak sinusoida. raz jest super dobrze, raz super źle. Sama już ze sobą powoli przestaję wytrzymywać:) Zimowa pogoda i krótkie dni również nie działają dobrze. Wychodzę do pracy, jest ciemno, wracam, jest ciemno... Ostatnio bardzo duzo leniuchuję popołudniami i oglądam głupie komedie:) To pozwala mi choć na chwilę "wyłączyć" mózg :D i nie mysleć o jakiś problemach, sytuacjach, z którymi muszę się zmierzyć, które musze przetwać.

Ciekawe na jak długo pomoże mi komediowy zapychacz czasu, bo kiedyś w końcu będzie trzeba zderzyć się z rzeczywistością....

czwartek, 20 stycznia 2011

Na dziś…

"Nawet jeśli czasem trochę się skarżę - mówiło serce - to tylko dlatego, że jestem sercem ludzkim, a one są właśnie takie. Obawiają się sięgnąć po swoje najwyższe marzenia, ponieważ wydaje im się że nie są ich godne, albo że nigdy im się to nie uda. My, serca, umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach, które mogły być piękne, a nie były, o skarbach, które mogły być odkryte, ale pozostają na zawsze niewidoczne pod piaskiem. Gdy tak się dzieje, zawsze na koniec cierpimy straszliwe męki..."

Paulo Coelho

niedziela, 16 stycznia 2011

Powoli

Powoli otrząsam się z mojego smutku. Szukam czegoś więcej. Wypycham pewne rzeczy poza świadomość licząc, ze przestaną zajmować moje myśli. Nie wiem czy tak będzie, bo na razie słabo mi idzie. Myśli uparcie krążą wokół jednego.

Czy to już paranoja? Czy nie ma już dla mnie nic więcej?

Chciałabym wyrzucić z siebie cały ten żal. Ale komu? Kto mnie zrozumie? Na razie duszę go w sobie. Zbieram. Kropla do kropli.

Boję się co będzie, jak woda uczuć się wyleje.

niedziela, 9 stycznia 2011

Pustka

Dziś bez sił.

Tkwię w swoich myślach.

Uciekam i gonię je na przemian.

Nie wiem, co lepsze.

Nie wiem, gdzie jest moje miejsce.

Nie wiem, gdzie jestem.

Wiem, gdzie chciałabym być.

Walka trwa. Na razie.

Brak mi już sił.

czwartek, 6 stycznia 2011

Dziś wolne:)

Dziś wolne. Zamierzamy spędzić ten dzień rodzinnie odpoczywając. Pospałam sobie dziś troszkę dłużej niż zwykle i jestem lekko nieprzytomna :D. Szkoda tylko, że jutro niestety trzeba iść do pracy :( hmm no trudno. Jakoś to przeboleję.

W sobotę zabieram mężyka na jakieś jedzonko, świętujemy nasza małą rocznicę:) Przy okazji chcę odwiedzić pewien sklep obuwniczy, bo upatrzyłam sobie tam butki. Zobaczymy, czy będzie wogóle mój numer, ponieważ to nie jest nowa kolekcja.

Trzymajcie sie kochani ciepło, ja uciekam, ponieważ weny do pisania niet.

sobota, 1 stycznia 2011

Happy New Year!!

Aby  był lepszy niż ten, co właśnie minął.

Aby spełniły się Wasze marzenia.

Abyście mieli czas dla siebie.

Abyście przestali biec.

Abyście byli tam, gdzie chcecie być.

:D

piątek, 31 grudnia 2010

Szczęśliwego Nowego…!

Wszyscy Drodzy Czytający..:)


W Nowym Roku moc radości,
forsy wiele:),
pracy mało,
zdrowia,
szczęścia,
pomyślności...
w Nowym Roku dużo gości
z prezentami, jak przystało,
i życzenia staropolskie
"żeby nam się dobrze działo"...

poniedziałek, 27 grudnia 2010

I po Świętach

Święta minęły. Spędzaliśmy je rodzinnie. Było miło. Ciepło. Leniwie. Powolnie. Tak jak chciałam. Nic dodać nic ująć.

Wigilia minęła nadzwyczaj spokojnie, przy rozpakowywaniu prezentów jak zwykle było trochę śmiechu. Myślę, że każdy był zadowolony z tego, co dostał:))

Najbardziej zawsze denerwuję sę początkiem wigilii, kiedy wszyscy dzielą się opłatkiem, kiedy są życzenia. Momentami płakać mi się wtedy chce, za czymś niespełnionym, za marzeniem (marzeniami), które ciągle pozostaje w sferze marzeń, nieurzeczywistnione... Trochę mi wtedy zawsze przykro. Bo coś chcę osiągnąć, a nie udaje się. A kolejny rok mija...

Potem już na szczęście zapominam na chwilę o tym i zabieram sie za pałaszowanie...:)))

Ale zawsze wieczorem przychodzi refleksja... W ten wieczór zawsze o czymś marzę. Przesyłam swoje marzenia myślami do nieba... I liczę na ich spełnienie...

A teraz zobaczcie, jak wyglądała podróż...

[caption id="attachment_1575" align="aligncenter" width="300" caption="Zima 2010"][/caption]

[caption id="attachment_1576" align="aligncenter" width="300" caption="Zima 2010"]Zima 2010[/caption]

[caption id="attachment_1577" align="aligncenter" width="300" caption="Zima 2010"]Zima 2010[/caption]

[caption id="attachment_1578" align="aligncenter" width="300" caption="Zima 2010"]Zima 2010[/caption]

[caption id="attachment_1579" align="aligncenter" width="300" caption="Zima 2010"]Zima 2010[/caption]

czwartek, 23 grudnia 2010

Życzenia, życzenia

Kochani

z Okazji nadchodzących Świat życzę Wam, aby były to dla Was wyjątkowe dni...

Rodzinne

Ciepłe

Powolne:)

Takie, jak sobie wymarzyliście...

[caption id="attachment_1570" align="aligncenter" width="257" caption="choinka"][/caption]

środa, 22 grudnia 2010

Zabieganie….

Grudzień jest dla mnie strasznie "pracowitym" miesiącem. W pracy koniec roku, wiec wiadomo szał... Czekam na Święta, aby przede wszystkim odpocząć i pobyć z rodziną... Zatrzymać się na chwile, przestać się spieszyć, poleniuchować....

Mam nadzieję, że taki będzie mój świąteczny czas...

Mam nadzieję też na kulinarne przygotowania świąteczne, ponieważ to zapachy właśnie wyznaczają nasze wspomnienia...

czwartek, 16 grudnia 2010

Przygotowania do świąt

Ostatnio wogóle jestem "nieogarnieta" natłok pracy, myśli, krótkie dni powodują, że ciąglę myślę ze coś jeszcze mam do zrobienia... nie nadążam ze wszystkim, a święta tuz tuż... jakoś nie w pełni się na nie cieszę. Nie wiem... Prezenty już mam, lub są zamówione:) wiec chociaż o to jestem spokojna. Choć spokojna będę dopiero wtedy, kiedy paczki dotrą:))

Od poniedziałku planowałam urlop, ale raczej ze względu na natłok pracy nie będzie to możliwe. Klops. No ale cieszyła się będę, jeśli choć dzień przed Wigilią będzie można wziąć wolne:)

W sobote ubrałam choinkę, sama bo MŻ był w pracy. Jest srebrno granatowa z granatowymi lampkami. śliczna!

Cos nie mam weny ostatnio, ale postaram się do świąt jeszcze odezwać.

Trzymajcie sie ciepło i nie dajcie się zasypać przez śnieg!

niedziela, 5 grudnia 2010

List do Świetego Mikołaja

Święty Mikołaju


jak co rok do Ciebie piszę.


Przynieś mi coś dobrego.


Spełnij jedno marzenie.


Wiesz na co czekam, bo co wieczór myśli moje płyną w jedna stronę...


Daj dużo dobrych chwil.


Pozwól cieszyć się codziennością.


Pozwól zobaczyć coś jeszcze.


Czekam na Ciebie.


Nie zapomnij....


...





sobota, 4 grudnia 2010

Codziennie mogłabym…

Z tego tytułu, że zostałam wciągnięta do "zabawy " przez kfiatushka, poniżej moje ulubione "codzienności" w liczbie 8...:

1. Codziennie mogłabym... kupować sobie jedna książkę:) i oczywiście ją później czytać w zaciszu domowym. Mam nadzieję, że na gwiazdkę też coś dostanę, muszę "powiadomić" Mikołaja:)

2. Codziennie mogłabym... oglądać Grey's Anatomy i Lie to me. Jak ktoś jeszcze nie widział, to polecam! Oglądanie filmów uwielbiam tak samo jak czytanie...

3. Codziennie mogłabym... spotykać się z Przyjaciółmi. Ci najważniejsi niestety są daleko i codzienne spotkania przekładają się na coroczne...

4. Codziennie mogłabym... rozmawiać przez telefon:) chyba jestem od niego uzależniona... :)

5. Codziennie mogłabym... buszować po Allegro lub sklepach internetowych. Ostatnio preferuję takie zakupy, może dlatego, że jest zimno. :(

6. Codziennie mogłabym... gotować, zwłaszcza jakieś nowe potrawy albo słodkości:) może dobrze, że póki co codziennie tego nie czynię...

7. Codziennie mogłabym... dostawać kwiaty od MŻ. Wtedy  chyba czuję się bardziej kobieco...

8. Codziennie mogłabym... znaleźć chwilę na poleniuchowanie. Praca pracą, ale codzienna chwilka czasu dla siebie dobrze robi na psychikę...:)

Aby tradycji stało się za dość, do zabawy zapraszam Martusię z Tosinkowa, Mleczkową, Eumenidę i Mammę!

Powodzenia dziewczyny... :)

piątek, 26 listopada 2010

Zima zima

No i mamy zimę:) he he. Jak zwykle przed pierwszym śniegiem nie zdążyłam kupić czapki:) ekstra. Szalik już mam i buty, teraz czapkę muszę kupić w tym blue kolorze. Właściwie to jest taki szaro niebieski. Ale przyjemny kolor.:) Po tym tygodniu wymęczona jestem stresem, ale na koniec tygodnia mam troszkę odpoczynku, wiec złapię oddech. Martwię się o mojego MŻ ponieważ na koniec roku jak to zwykle masa pracy... Wczoraj wrócił do domu o 19:30 (a poszedło 8:30) no żesz fak, ileż można. Oszaleję.

Jakoś musimy to przetrwać.

Oby do Świąt.

niedziela, 21 listopada 2010

Koniec listopada

Dzisiejsza "wycieczka" po sklepach spowodowała, że w mojej głowie pojawiła się dręcząc myśl : nie mam jeszcze koncepcji na prezenty gwiazdkowe... kurcze, co roku gdzieś na początku grudnia mam już przynajmniej jakieś pomysły. A w tym roku nic.... Ech... Nie mam koncepcji nawet na swój prezent gwiazdkowy...:) Większość z nich w tej chwili pozostaje w sferze mentalnej, nie materialnej...

Jeszcze nie wiemy, co robimy na Święta, w natłoku spraw jakoś nie potrafimy podjąć decyzji, gdzie je spędzamy. Kurcze. A przydałoby się już wiedzieć co i jak. Poczekam jeszcze, może samo się rozwiąże:)

Weekend milusi:) mimo, że MŻ był wczoraj w pracy. Dziś piękna pogoda, jakoś lepiej się od razu czuję, jak słońce jest.Wieczór zapowiada się miło czytanie i filmik. To mnie bardzo relaksuje i napełnia energią przed poniedziałkiem...!

czwartek, 18 listopada 2010

Chciałabym oszukać czas

Chciałabym oszukać czas. Że wcale nie jest listopad (a w zasadzie jego koniec). Albo prawie grudzień. Że nie zleciał nam kolejny rok... Miesiąc za miesiącem, tydzień za tygodniem? Gdzie ten 2010? Nie zdążyłam wielu rzeczy.... Dlaczego? Nie dowiedziałam się gdzie jest moje miejsce, nie spełniłam marzeń.... niektórych...

Chciałabym zatrzymać czas. I się nim nacieszyć. Pooddychać. Poczuć jego powolne spływanie w radości każdego dnia. Chciałabym zdążać z marzeniami. Bo gromadzi mi się ich coraz więcej. Jak to możliwe? Nie wiem. Mój "marzeniospełniacz" zatrzymał się gdzieś. Utknął. Chciałabym żeby dogonił mnie. Codziennie wieczorem zasypiając myślę "proszę proszę proszę..."

Nie mam weny do kupowania prezentów gwiazdkowych. Czuję się jak w maju albo kwietniu... Jak dla mnie jest jeszcze za wcześnie. Na Święta na Wigilię, na życzenia, na ten ciepły świąteczny czas....

...

sobota, 13 listopada 2010

Sobotnio, powoli…

Ostatnio prowadzę żywot leniwca. Wszystko robię powoli, nie spieszę się.

I jest mi z tym dobrze.

Odstawiłam gonitwę i pośpiech. Częściowo staram się też nie przejmować rzeczami, które tak naprawdę nie są istotne. Pracą, kłopotami "pracowymi"....

Czy wyjdzie mi to na dobre? Myślę, że tak:)

Dziś na przykład był totalnie powolny dzień. Nawet popołudniowe zakupy robiłam powoli:)he he można tak :D

Trochę to do mnie niepodobne, bo potrafię niczym "motorek" ogarniać kilka rzeczy jednocześnie...

Dzięki temu czuję się bardziej spokojna.

A to chyba dobrze.

czwartek, 11 listopada 2010

Marzenia

Zbliża się wielkimi krokami czas Świąt:) zazwyczaj napawa mnie to wielkim optymizmem, i cieszę się na ten czas. Tak jest też w tym roku. Ale jednocześnie mam wiele marzeń na ten czas. Wiele małych próśb... Codziennie wieczorem i rano myślę o moich marzeniach i szeptem myśląc... proszę, proszę.... proszę.... Wierze, że się spełnią, mam taką nadzieję, i to mnie podtrzymuje i pozwala myśleć ciepło o przyszłości...

A Wy o czym marzycie?

Poza tym nadszedł długo oczekiwany "długi weekend". Troszkę nie jest tak, jak miało być w planach, bo MŻ w pracy, niestety... :( Ale cóż. Cieszmy się z tego, co mamy, z tego, że dziś mamy wolny dzień.

Jutro wybieram się na poszukiwanie prezentu dla mojego chrześniaka, mam nadzieję, że coś fajnego uda mi się upolować.:D. W sobotę planuję małe sprzątanko, może częściowo uda mi się to już jutro zrealizować...:)

W poniedziałek w końcu będą montować nam drzwi, które zamówiliśmy przeszło miesiąc temu. Niestety tyle się czeka, mam nadzieję, że efekt będzie ładny. Także w poenidziałek też nie za długo będę w pracy, ponieważ ktoś musi "fachowców" pilnować:)

Pozdrawiam Was ciepło i życze miłego odpoczynku w tym wolnym czasie!

niedziela, 7 listopada 2010

Podróże podróże

Dziś będzie o Opatowie. Opatów to miasto położone w województwie świętokrzyskim. W mieście znajduje się wiele obiektów historycznych wpisanych na listę zabytków. Jednym z nich jest Kolegiata św. Marcina, świątynia w stylu romańskim pochodząca z II połowy XII wieku. Kolegiata św. Marcina to pozostałość klasztoru templariuszy. Ta piękna budowla swoimi rozmiarami, okazałością i wysoką klasą architektoniczną daje świadectwo pracy średniowiecznych budowniczych.

W okolicy Opatowa znajduje się również kilka innych miejscowości, które warte są odwiedzenia m.in: Sandomierz czy Święty Krzyż. Historia tych miast i okolic jest bardzo ciekawa i pozostawia po sobie wiele cennych zabytków, które naprawdę warto zobaczyć. A teraz zdjęcia...

[caption id="attachment_1508" align="aligncenter" width="300" caption="Opatów"][/caption]

[caption id="attachment_1509" align="aligncenter" width="300" caption="Opatów"][/caption]

[caption id="attachment_1510" align="aligncenter" width="300" caption="Opatów"][/caption]

[caption id="attachment_1511" align="aligncenter" width="300" caption="Opatów"][/caption]

[caption id="attachment_1512" align="aligncenter" width="300" caption="Opatów"][/caption]

[caption id="attachment_1513" align="aligncenter" width="300" caption="Opatów"][/caption]

sobota, 6 listopada 2010

Daje na luz…

Różne zawirowania w ostatnim czasie sprawiły, że nie było mnie tu dość długo. Ale czytam co u Was:)
W ten weekend w końcu spokój. Spokój. Chwile odpoczynku i relaksu. Postanowiłam trochę zwolnić. Nie spieszę się. Ze stoickim spokojem, staram się na siłę nie przegonić czasu. A jest to bardzo trudne dla mnie, ponieważ niczym "motorek" potrafię robić kilka rzeczy jednocześnie, bo szkoda mi czasu. Robię- robię robię robię... - a potem padam. Ze zmęczenia. Cóż, wychodzę z założenia, mimo że MŻ bardzo mi pomaga, że pewnie rzeczy po prostu muszą być wykonane.
Od połowy tamtego tygodnia jest we mnie więcej spokoju. I staram się nie myśleć o tym, że w ten weekend odpuściliśmy sobie gruntowne sprzątanie na rzecz wspólnie spędzonych chwil i odpoczynku...
Mój perfekcjonizm troszkę na tym cierpi:) ale daję radę :D. Oby tak dalej :)
PeEs: dziękuję za wszystkie komentarze, staram się odpowiadać w miarę czasu i możliwości.
Miłego weekendu Kochani!