Chyba idzie zima.
Zimno.
I nastrój mam taki zimowy...
Spałabym tylko.
Długo i w cieple:)
hmm.
Co tu zrobić, żeby wróciła mi energia... nie wiem.
Co tu zrobić, żeby zima była mniej zimowa?:(
Ja chce na wakacje.
Poczytałam co u Was. Też ilość wpisów nie powala:)
Pozdrawiam i życzę ciepła!
Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje sprawić byś był jak reszta...
czwartek, 7 października 2010
niedziela, 3 października 2010
sobota, 2 października 2010
Potrzebuję…
Potrzebuję zmian.
Jakiegoś poczucia, że idę do przodu.
Że nie czekam, że nie jestem w zawieszeniu.
Potrzebuję czegoś, co będzie "motorem"...
i da mi siłę.
Jakiegoś poczucia, że idę do przodu.
Że nie czekam, że nie jestem w zawieszeniu.
Potrzebuję czegoś, co będzie "motorem"...
i da mi siłę.
Etykiety:
blog,
Kobieta,
lena,
Sceny z życia codziennego,
zmiany
piątek, 1 października 2010
Dziś mój ulubiony dzień tygodnia:)
Uff w końcu weekend:) hura! taka jestem zmęczona po tym tygodniu... ze ach... liczę na dużo słodkiego lenistwa. Zamówiłam kolejne książki:) Mam nadzieję, że przyjdą na początku tygodnia. Zima zawsze więcej czytam. Ciepła herbatka, kocyk i ... ale ja to lubię. Wypatrzyłam sobie kilka interesujących książek, ale na razie muszą poczekać...:)))))) Dziś znowu na wieczór mam zaplanowane kilka filmów, ale nie wiem, czy nie padnę.....
Po zeszłotygodniowej chorobie tak naprawdę dopiero dochodzę do siebie. Mam mnóstwo zaległości, muszę odwiedzi fryzjera kosmetyczkę i wogóle....:) Jak człowiek chory to i się mu nic nie chce. Poza tym nie chciałam ryzykować wyjścia od fryzjera z niedosuszoną głową żeby znów przeziębienie nie wróciło.
Życzę Wam kochani dużo miłych rzeczy w weekend i odpoczynku!
Pees: lecę czytać co u Was.....
:)
Po zeszłotygodniowej chorobie tak naprawdę dopiero dochodzę do siebie. Mam mnóstwo zaległości, muszę odwiedzi fryzjera kosmetyczkę i wogóle....:) Jak człowiek chory to i się mu nic nie chce. Poza tym nie chciałam ryzykować wyjścia od fryzjera z niedosuszoną głową żeby znów przeziębienie nie wróciło.
Życzę Wam kochani dużo miłych rzeczy w weekend i odpoczynku!
Pees: lecę czytać co u Was.....
:)
Etykiety:
blog,
Kobieta,
lena,
Odpoczynek,
piątek,
Sceny z życia codziennego,
weekend
niedziela, 26 września 2010
Znów giną ludzie
Wypadek polskiego autokaru na niemieckiej autostradzie...
Przykro, z powodu tych, którzy stracili bliskich. :(
Oglądam właśnie zdjęcia z katastrofy. Są szokujące...
Masakra.
Zastanawiam się, jak się czuje teraz kobieta mercedesa, która zabiła 13 osób... wymuszając pierwszeństwo na drodze podporządkowanej...
Mam nadzieję, że władze wyciągną wobec niej konsekwencje współmierne do wymiaru tej tragedii...
...
Przykro, z powodu tych, którzy stracili bliskich. :(
Oglądam właśnie zdjęcia z katastrofy. Są szokujące...
Masakra.
Zastanawiam się, jak się czuje teraz kobieta mercedesa, która zabiła 13 osób... wymuszając pierwszeństwo na drodze podporządkowanej...
Mam nadzieję, że władze wyciągną wobec niej konsekwencje współmierne do wymiaru tej tragedii...
...
Etykiety:
katastrofa,
Sceny z życia codziennego,
Smutek,
wypadek
sobota, 25 września 2010
Pełny relaks… no prawie:)
Pełny relaks byłby, gdyby mój kaszel i katar (łaskawie:) już się skończyły. No bo ileż można?:) także samopoczucie nie najlepsze... upssss...
Dziś dzień mi upłynął nawet nie wiem kiedy.
Byliśmy po warzywa na bazarze. Takim, gdzie można kupić naprawdę pachnące jabłka, pomidory, ogórki... wszystko, co chcesz. Piękną włoszczyznę na zupę. Pachnącą. Pietruszkę i czosnek. Nie jest to co prawda blisko, ale warto. Mówię Wam. Te warzywa kupowane w marketach są takie "plastikowe". Bez smaku i zapachu. Brrr, mam nadzieję nigdy więcej...
Kapusta kiszona z tego warzywniaka smakuje prawie tak, jak ta od babci, prawdziwa, najpierw własnoręcznie pocięta, a potem kiszona...
mniam...:)
A co u Was? Jak mija weekend?
Dziś dzień mi upłynął nawet nie wiem kiedy.
Byliśmy po warzywa na bazarze. Takim, gdzie można kupić naprawdę pachnące jabłka, pomidory, ogórki... wszystko, co chcesz. Piękną włoszczyznę na zupę. Pachnącą. Pietruszkę i czosnek. Nie jest to co prawda blisko, ale warto. Mówię Wam. Te warzywa kupowane w marketach są takie "plastikowe". Bez smaku i zapachu. Brrr, mam nadzieję nigdy więcej...
Kapusta kiszona z tego warzywniaka smakuje prawie tak, jak ta od babci, prawdziwa, najpierw własnoręcznie pocięta, a potem kiszona...
mniam...:)
A co u Was? Jak mija weekend?
Etykiety:
blog,
Kobieta,
Sceny z życia codziennego,
warzywa,
Zakupy
środa, 22 września 2010
Dziś już lepiej
Dziś już lepiej. Głowa mnie nie boli i gorączka spadła.
Katar jeszcze mnie męczy, ale da się wytrzymać.
Odpoczywam. Oddycham. Nie myślę o niczym.
Odstawiłam stres.
Luzzzz.
Czekam na książkę, którą kupiłam tydzień (!) temu.
Nie wiem co się dzieje, ale książki nadal brak.
:(
Katar jeszcze mnie męczy, ale da się wytrzymać.
Odpoczywam. Oddycham. Nie myślę o niczym.
Odstawiłam stres.
Luzzzz.
Czekam na książkę, którą kupiłam tydzień (!) temu.
Nie wiem co się dzieje, ale książki nadal brak.
:(
Etykiety:
blog,
choroba,
Kobieta,
Przeziębienie,
Sceny z życia codziennego
wtorek, 21 września 2010
Paskudne choróbsko i słów kilka o nfz
W związku z tym, że od soboty począwszy atakował mnie jakiś wirus (którego objawem był jakiś katar, kaszel, ból głowy i inne objawy), w poniedziałek z rana zadzwoniłam do przychodni, umówić się do swojego lekarza rodzinnego. "Oczywiście" do "mojej " pani doktor nie było juz miejsca (było, dzień lub dwa później), z powodu wysokiej goraczki musiałam dostac sie do lekarza nałłłł, żeby nie paść w przedbiegach... więc wybrałam panią doktor x.
Miła pani w recepcji umówiła mnie na 9:30, Bóg jej zapłać. O 9:20, coby sie nie spóźnić byłam pod gabinetem. A tam co??? A tam kolejka, ... mać. Jeden koleś co był na 8:00 (lekarka przyszła o 9:00, wiec jak miał o 8:00 wejść(?!), drugi okazało sie na 9:30 tak, jak ja, w tej przychodni ewidentnie umawiają kilu pacjentów na ta samą godzinę.... no commentsss... wulala
No to czekam, czekam, goraczke mam coraz większa, kreci mi się w głowie, ale mysllę wytrzymam, wytrzymam... ufff. Weszli wszytscy ci, którzy rzekomo byli przede mną... no to mysle , jeszcze troszkę... jeszcze chwilkę. A czas leci. Juz prawie dziesiąta. Nagle z rzedu krzeseł po drugiej stronie słyszę w swoją stronę skrzeczenie: "A pani to na którą jest???" hmmm mysle, czy to do mnie, przeciez ten cały rząd moherów (mocherów?! worewer) czeka pod zupełnie innym gabinetem.... Odpowiadam ze na 9:30. Wiec te "miłe panie", że one na 11:00)... rece mi opadły, i stwierdziłam, ze one coś knują. Tak poza tematem, to ja przyszłam o 9:20, one juz tam były. Po cholere przychodza o 9:00 skoro maja na 11:00???? nigdy tego nie zrozumiem. oks. czekam dalej.
W pewnym momencie (dochodzimy do sedna sprawy) w/w moher pyta się, czy nie wpuściłabym jej w kolejkę, bo ona słabo się czuje.. W tym momencie szlag mnie trafil na miejscu, powiedziałam uprzejmie, ze nie, poniewaz jak tez tu juz czekam z goraczka, i nie mam zamiaru niepotrzebnie tego czekania wydłużać. Jeżeli ma na 11:00 to nich czeka na swoją kolej. (Cały rząd moherów zabił mnie już wzrokiem).
Wiecie, i nie o to chodzi, że nie ma dla mnie współczucia, dla starszych osób, ale zaraz... na razie historiii ciąg dalszy...
Mimo mojej zdecydowanej odpowiedzi NIE moher wbił się bezczelnie pomiędzy mnie a drzwi i zaczął scenki odprawiać, że ona zaraz tu padnie, ze jej słabo i duszno... (Nie dziwne, że jej duszno, skoro siedzi tu od niewiadomo której godziny) Pan, który czekał w kolejce za mną, nabrał się na te sztuczki, ustalił z prawiemdlejącąstarszapaniamoher, ze wezwie pieleęgniarkę z recepcji. A ona przebiegła **** powiedziała, ze ona nie chce pielęgniarki, tylko że ona chce do gabinetu...
No comment...myślałam, ze mnie w tym momencie trafi szlag. Przyszła pani z recepcji i wprowadziła wyobraźcie sobie tego mohera do gabinetu lekarskiego!!!! Przecież to woła o pomste do nieba!!! Szok. (Nic nie mam oczywiście do pani z recepcji, bo ona niewinna jest:)
Podsumowująć: moher spędził z gabinecie 45-50 minut. W międzyczasie zdążył zawołać do środka jeszcze swoją siostre (i wszystkich "kolegów i znajomych królika"). Ja weszłam na wizytę ok 10:40.
To moja przygoda w naszej polskiej służbie zdrowia. Nic tu chyba nie wymaga komentarza. Aaa jeszcze jedno: wychodzac ŻWAWYM KROKIEM (ozdrowiały nagle obie) z gabinetu obie "moherowe siostry" powiedziały "dziękuje". Tylko nie wiem, do kogo - do mnie - przeciez wepchały sie na chama, na bezczelniaka, wiec nie mają za co dziękować, ja ich nigdzie nie wpuszczałam...
Może powinny być osobne godziny przyjęć dla "zdrowychmoherówblokujacychkolejke i normalnych ludzi, którzy raz do roku się przeziębią i potrzebują bez stresu iść do lekarza??
Ok 11:30 z potwornym bólem głowy dotarłam do domu. I padłam. Zanim zasnęłam, przez moją głowę przepłynęła myśl: W jakim świecie ja żyję?
pess. Dziś juz mam się troszkę lepiej, choć katar, kaszel i spółka pozostały bez zmian.
Miła pani w recepcji umówiła mnie na 9:30, Bóg jej zapłać. O 9:20, coby sie nie spóźnić byłam pod gabinetem. A tam co??? A tam kolejka, ... mać. Jeden koleś co był na 8:00 (lekarka przyszła o 9:00, wiec jak miał o 8:00 wejść(?!), drugi okazało sie na 9:30 tak, jak ja, w tej przychodni ewidentnie umawiają kilu pacjentów na ta samą godzinę.... no commentsss... wulala
No to czekam, czekam, goraczke mam coraz większa, kreci mi się w głowie, ale mysllę wytrzymam, wytrzymam... ufff. Weszli wszytscy ci, którzy rzekomo byli przede mną... no to mysle , jeszcze troszkę... jeszcze chwilkę. A czas leci. Juz prawie dziesiąta. Nagle z rzedu krzeseł po drugiej stronie słyszę w swoją stronę skrzeczenie: "A pani to na którą jest???" hmmm mysle, czy to do mnie, przeciez ten cały rząd moherów (mocherów?! worewer) czeka pod zupełnie innym gabinetem.... Odpowiadam ze na 9:30. Wiec te "miłe panie", że one na 11:00)... rece mi opadły, i stwierdziłam, ze one coś knują. Tak poza tematem, to ja przyszłam o 9:20, one juz tam były. Po cholere przychodza o 9:00 skoro maja na 11:00???? nigdy tego nie zrozumiem. oks. czekam dalej.
W pewnym momencie (dochodzimy do sedna sprawy) w/w moher pyta się, czy nie wpuściłabym jej w kolejkę, bo ona słabo się czuje.. W tym momencie szlag mnie trafil na miejscu, powiedziałam uprzejmie, ze nie, poniewaz jak tez tu juz czekam z goraczka, i nie mam zamiaru niepotrzebnie tego czekania wydłużać. Jeżeli ma na 11:00 to nich czeka na swoją kolej. (Cały rząd moherów zabił mnie już wzrokiem).
Wiecie, i nie o to chodzi, że nie ma dla mnie współczucia, dla starszych osób, ale zaraz... na razie historiii ciąg dalszy...
Mimo mojej zdecydowanej odpowiedzi NIE moher wbił się bezczelnie pomiędzy mnie a drzwi i zaczął scenki odprawiać, że ona zaraz tu padnie, ze jej słabo i duszno... (Nie dziwne, że jej duszno, skoro siedzi tu od niewiadomo której godziny) Pan, który czekał w kolejce za mną, nabrał się na te sztuczki, ustalił z prawiemdlejącąstarszapaniamoher, ze wezwie pieleęgniarkę z recepcji. A ona przebiegła **** powiedziała, ze ona nie chce pielęgniarki, tylko że ona chce do gabinetu...
No comment...myślałam, ze mnie w tym momencie trafi szlag. Przyszła pani z recepcji i wprowadziła wyobraźcie sobie tego mohera do gabinetu lekarskiego!!!! Przecież to woła o pomste do nieba!!! Szok. (Nic nie mam oczywiście do pani z recepcji, bo ona niewinna jest:)
Podsumowująć: moher spędził z gabinecie 45-50 minut. W międzyczasie zdążył zawołać do środka jeszcze swoją siostre (i wszystkich "kolegów i znajomych królika"). Ja weszłam na wizytę ok 10:40.
To moja przygoda w naszej polskiej służbie zdrowia. Nic tu chyba nie wymaga komentarza. Aaa jeszcze jedno: wychodzac ŻWAWYM KROKIEM (ozdrowiały nagle obie) z gabinetu obie "moherowe siostry" powiedziały "dziękuje". Tylko nie wiem, do kogo - do mnie - przeciez wepchały sie na chama, na bezczelniaka, wiec nie mają za co dziękować, ja ich nigdzie nie wpuszczałam...
Może powinny być osobne godziny przyjęć dla "zdrowychmoherówblokujacychkolejke i normalnych ludzi, którzy raz do roku się przeziębią i potrzebują bez stresu iść do lekarza??
Ok 11:30 z potwornym bólem głowy dotarłam do domu. I padłam. Zanim zasnęłam, przez moją głowę przepłynęła myśl: W jakim świecie ja żyję?
pess. Dziś juz mam się troszkę lepiej, choć katar, kaszel i spółka pozostały bez zmian.
Etykiety:
blog,
Kobieta,
mohery u lekarza,
NFZ,
Przeziębienie,
Sceny z życia codziennego
sobota, 18 września 2010
Na smutno
W pracy dostaję tak w kość, że jak przychodzi weekend, to nie mam siły się nim cieszyć... Mogłabym cały weekend przeleżeć. Spróbuję się dziś zmobilizować i wyjść do centrum handlowego na zakupy. Mam nadzieję, że to mnie odstresuje i że choć na chwilę przestanę myśleć o tym, że za 2 dni już poniedziałek... Mam wrażenie, ze wpadam w czarną dziurę, że której ni ma powrotu... Czekam na lepsze dni bez stresu, bez gonitwy, bez ciągłego braku czasu... Ale czy takie nadejdą??
poniedziałek, 13 września 2010
Czas mnie goni…
Czas mnie goni. Czas mi goni. Nie nadążam. Marzę o ciszy. Spokoju. Na zewnątrz i w środku.
Wybieram drzwi do domu. Nie mogę się zdecydować z 5000 wzorów wybrałam 4 i utknęłam. Wrrr...
W tych katalogach jakieś kolory dziwne...
W pracy kocioł.
Standard.
Słońce wpada mi przez okno. A chwilę temu jeszcze lało. Krople deszczu śmiesznie błyszczą.
Jak łzy świata.
Wybieram drzwi do domu. Nie mogę się zdecydować z 5000 wzorów wybrałam 4 i utknęłam. Wrrr...
W tych katalogach jakieś kolory dziwne...
W pracy kocioł.
Standard.
Słońce wpada mi przez okno. A chwilę temu jeszcze lało. Krople deszczu śmiesznie błyszczą.
Jak łzy świata.
poniedziałek, 6 września 2010
Nasze noce i dnie…
"(...)Wspaniały zachód - rzekła szeptem Pani Barbara,
Tak - potwierdził Bogumił Niechcic
Pani Barbara odurzyła sie blaskiem wieczornej pogody
niby kielichem wina,
Świat wydawał jej sie wprost niebywale piękny...
W życiu bywają noce i bywają dnie powszednie
Ale czasem bywają tez sobotnie wieczory... (...)".
Noce i dnie
Maria Dąbrowska
[caption id="attachment_1400" align="aligncenter" width="300" caption="Dziękuję..."]
[/caption]
Etykiety:
bliskość,
kochać,
małżeństwo,
Miłość,
W obiektywie,
związek
niedziela, 5 września 2010
Malowanie
Jednokolorowe ściany w domu już mi się trochę znudziły, wiec jakiś czas temu zakupiłam szablon malarski. Ok 2 tygodnie temu malowaliśmy troszkę w domku:) ściany zostały odświeżone, a szablon czekał sobie spokojnie na swoją kolej. I wczoraj w końcu stwierdziłam, że ja już chcę mieć go na ścianie!!:) he he bo jak nie, to niewiem...
Już wcześniej wiedziałam, że aby pasował do całości, pomaluję go na ciemny brąz. Podczas malowania zdziwiłam się trochę, że aż taki mocny klej dają na ta zewnętrzną i wewnętrzną warstwę, którą przed malowaniem trzeba oderwać...
Efekt ogólnie wyszedł fajny, bardzo mi się podoba:)))
Zobaczcie sami:
[caption id="attachment_1417" align="aligncenter" width="225" caption="Dmuchawiec"]
[/caption]
Już wcześniej wiedziałam, że aby pasował do całości, pomaluję go na ciemny brąz. Podczas malowania zdziwiłam się trochę, że aż taki mocny klej dają na ta zewnętrzną i wewnętrzną warstwę, którą przed malowaniem trzeba oderwać...
Efekt ogólnie wyszedł fajny, bardzo mi się podoba:)))
Zobaczcie sami:
[caption id="attachment_1417" align="aligncenter" width="225" caption="Dmuchawiec"]
[/caption]
piątek, 3 września 2010
Piątek
Piątek weekendu początek. I oby trwał jak najdłużej:))) Tydzien w pracy miałam masakryczny. Ech.. Szkoda gadać. Non stop stres. I nerwówa. Mam dość.
Chce spokoju. Ciszy. Czasu dla siebie.
Gdzie mogę to znaleźć albo kupić????
...
Ktoś wie?
Na wyciszenie wzięłam 3 tom Kalicińskiej.
Trochę pomogło.
Teraz spadam do Was.
Chce spokoju. Ciszy. Czasu dla siebie.
Gdzie mogę to znaleźć albo kupić????
...
Ktoś wie?
Na wyciszenie wzięłam 3 tom Kalicińskiej.
Trochę pomogło.
Teraz spadam do Was.
Etykiety:
blog,
cisza,
Kobieta,
Odpoczynek,
praca,
Sceny z życia codziennego,
weekend
niedziela, 29 sierpnia 2010
Dzisiaj moje urodziny
Dzisiaj moje urodziny.
Miło.
Rodzinnie.
Ciepło.
...
Pomyślałam marzenie.
Teraz czekam aż się spełni:)
Miło.
Rodzinnie.
Ciepło.
...
Pomyślałam marzenie.
Teraz czekam aż się spełni:)
Etykiety:
blog,
Kobieta,
moje urodziny,
Sceny z życia codziennego
piątek, 20 sierpnia 2010
Bez tytułu
Niech nasza droga będzie wspólna.
Niech nasza modlitwa będzie pokorna.
Niech nasza miłość będzie potężna.
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
Jan Paweł II
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Sierpień…
Lubię to przejście pomiędzy gorącym latem a jeszcze nie tak całkiem zimnym wrześniem.
Jest wtedy tak w sam raz. Trochę żal, że lato juz ucieka...
ale i to oczekiwanie na góry złotych liści szeleszczących pod stopami.
Lubię to.
Powietrze zaczyna inaczej pachnieć. Tak "latowo-jesienno". Dziwnie.
Deszcz pachnie inaczej.
Nie tak upalnie.
Ale tak złotojesienno.
Wspaniała pora.
Próbuje jak najdłużej zatrzymać ten czas.
Odchodzącego lata i jeszcze nie doszłej jesieni.
Lubię ten moment roku.
Próbuję go zapisać jako stan umysłu....
A u Was czym pachnie powietrze?
...
Jest wtedy tak w sam raz. Trochę żal, że lato juz ucieka...
ale i to oczekiwanie na góry złotych liści szeleszczących pod stopami.
Lubię to.
Powietrze zaczyna inaczej pachnieć. Tak "latowo-jesienno". Dziwnie.
Deszcz pachnie inaczej.
Nie tak upalnie.
Ale tak złotojesienno.
Wspaniała pora.
Próbuje jak najdłużej zatrzymać ten czas.
Odchodzącego lata i jeszcze nie doszłej jesieni.
Lubię ten moment roku.
Próbuję go zapisać jako stan umysłu....
A u Was czym pachnie powietrze?
...
piątek, 13 sierpnia 2010
...
"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."
- Haruki Murakami
wtorek, 10 sierpnia 2010
Dzisiaj u nas…
Dzisiaj u nas piękne słońce. Mam więcej siły i optymizmu. Jest mi to niezmiernie potrzebne...
Niech to słońce rozleje się na radość w sercu....
Czekam z niecierpliwością...
...
W pracy dziś spokojnie:) na szczęście. Wydaje mi się, że tak może być do końca miesiąca. Przecież sa wakacje... Ludzie się urlopują. Ciekawe jaki będzie wrzesień?? Hmm... Chyba nie wybiegam w przyszłość tak daleko.
Na razie myślę tylko o środzie i czwartku:)
Pozdrawiam Was ciepło i życzę miłego ... środka tygodnia!
Niech to słońce rozleje się na radość w sercu....
Czekam z niecierpliwością...
...
W pracy dziś spokojnie:) na szczęście. Wydaje mi się, że tak może być do końca miesiąca. Przecież sa wakacje... Ludzie się urlopują. Ciekawe jaki będzie wrzesień?? Hmm... Chyba nie wybiegam w przyszłość tak daleko.
Na razie myślę tylko o środzie i czwartku:)
Pozdrawiam Was ciepło i życzę miłego ... środka tygodnia!
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Woda…
Okropna powódź...
Aż przykro patrzeć.
Cały sobotni wieczór spędziłam oglądając tvn24...
Szok.
Jak to możliwe, że dochodzi do takiego kataklizmu...
Jak Ci ludzie maja teraz żyć..? niektórzy stracili dorobek całego życia...:(
Oglądam w telewizji tę rozpacz
...
:(
Aż przykro patrzeć.
Cały sobotni wieczór spędziłam oglądając tvn24...
Szok.
Jak to możliwe, że dochodzi do takiego kataklizmu...
Jak Ci ludzie maja teraz żyć..? niektórzy stracili dorobek całego życia...:(
Oglądam w telewizji tę rozpacz
...
:(
sobota, 7 sierpnia 2010
Dziś krótko
Sobota spokojna, bo spędzamy ją w domku.
Pogoda się popsuła, wiec raczej z planów "małego remontu" nici. Mokro jest to ściany potem nie schną.
KUrka...
Poza tym jutro chyba będziemy mieli gości.
Zbieram się powoli, żeby zrobić jakieś ciasto.
Muszę kupić odżywkę do kwiatów na balkon, bo padną mi całkiem. Jak na nie patrzę, to mi przykro. Raz kwitły na początku czerwca. Od tamtego czasu stoją jak zaklęte.
Ani jednego kwiatka. Same liście...
Ech...
PEES: A co u Was?
Pogoda się popsuła, wiec raczej z planów "małego remontu" nici. Mokro jest to ściany potem nie schną.
KUrka...
Poza tym jutro chyba będziemy mieli gości.
Zbieram się powoli, żeby zrobić jakieś ciasto.
Muszę kupić odżywkę do kwiatów na balkon, bo padną mi całkiem. Jak na nie patrzę, to mi przykro. Raz kwitły na początku czerwca. Od tamtego czasu stoją jak zaklęte.
Ani jednego kwiatka. Same liście...
Ech...
PEES: A co u Was?
wtorek, 3 sierpnia 2010
Marzenia do spełnienia
Mam marzenia do spełnienia...
"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
— Paulo Coelho
Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
...
Etykiety:
marzenia,
Sceny z życia codziennego,
spełnianie marzeń
niedziela, 1 sierpnia 2010
I już sierpień…
Jak ten czas leci... Dziś, a właściwie wczoraj późnym wieczorem uświadomiłam sobie, że juz jest sierpień.
Połowa roku za nami. Czy lepsza, czy gorsza? Zobaczymy.
...
Wczoraj byliśmy na weselu znajomych. Imprezka była super. Wróciliśmy do domu przed druga, stąd ta moja refleksja na temat sierpnia się zaczęła:))) Mega bolą mnie stopy, ale to chyba świadczy o tym, że się dobrze bawiliśmy:) Głos mam zachrypnięty po śpiewaniu "Gorzko gorzko...":)
Dziś to mi się wogóle nic nie chce:))) hmm zawsze tak mam po imprezie na drugi dzień:) Mogę tylko po klawiaturce klikać:))
Może później się przespacerujemy, coby się troszkę przewietrzyć, bo pogoda ładna.
Fajnie, że mamy przed sobą jeszcze cały dzień:) jutro dopiero jest koszmarny poniedziałek, gdzie trzeba iść do pracy...:((
...życzę Wam miłego niedzielnego odpoczynku:))!!!
Połowa roku za nami. Czy lepsza, czy gorsza? Zobaczymy.
...
Wczoraj byliśmy na weselu znajomych. Imprezka była super. Wróciliśmy do domu przed druga, stąd ta moja refleksja na temat sierpnia się zaczęła:))) Mega bolą mnie stopy, ale to chyba świadczy o tym, że się dobrze bawiliśmy:) Głos mam zachrypnięty po śpiewaniu "Gorzko gorzko...":)
Dziś to mi się wogóle nic nie chce:))) hmm zawsze tak mam po imprezie na drugi dzień:) Mogę tylko po klawiaturce klikać:))
Może później się przespacerujemy, coby się troszkę przewietrzyć, bo pogoda ładna.
Fajnie, że mamy przed sobą jeszcze cały dzień:) jutro dopiero jest koszmarny poniedziałek, gdzie trzeba iść do pracy...:((
...życzę Wam miłego niedzielnego odpoczynku:))!!!
Etykiety:
blog,
Sceny z życia codziennego,
sierpień,
upływ czasu,
weekend,
zabawa
poniedziałek, 26 lipca 2010
Dziś u nas świeci słońce
Pięknie świeci. Mimo że cały dzień był pochmurny...
Dziś w mierę spokojny dzień. Niepospieszny. Zwyczajny.
Nasza Szeflera wypuściła dwa piękne liście, duże liście. Po 8 miesiącach zastoju.
Czy to oznaka czegoś nowego?
Marzę kilku dniach wolnego żeby ogarnąć mieszkanie. Poprawić kilka niedoróbek i plam na ścianach, które się zrobiły przez ten czas... Żeby na jesień było już ładnie:))))) nie o to chodzi, że jest brzydko:) ale że malowanie było już jakiś czas temu, pojawiły się jakieś ślady użycia:) Marzy mi się jakiś wzór na ścianie. W pokoju i przedpokoju. Ale jeszcze nie wiem jaki. Jakieś drzewo może...? Raczej motyw roślinny w pokoju w przedpokoju może jakieś kwadraty...
hmm...
Mleczkowa mnie natchnęła:))) (dziękuję:) ja co prawda nie będę oklejała ścian piratami... Ale...:)
Czy któraś w Was też przechodzi remont tego lata?:)))
może jakieś ciekawe pomysły na nieduży metraż?:)
ps. Wszystkim Annom i Hannom z Okazji Imienin wszystkiego naj!
Dziś w mierę spokojny dzień. Niepospieszny. Zwyczajny.
Nasza Szeflera wypuściła dwa piękne liście, duże liście. Po 8 miesiącach zastoju.
Czy to oznaka czegoś nowego?
Marzę kilku dniach wolnego żeby ogarnąć mieszkanie. Poprawić kilka niedoróbek i plam na ścianach, które się zrobiły przez ten czas... Żeby na jesień było już ładnie:))))) nie o to chodzi, że jest brzydko:) ale że malowanie było już jakiś czas temu, pojawiły się jakieś ślady użycia:) Marzy mi się jakiś wzór na ścianie. W pokoju i przedpokoju. Ale jeszcze nie wiem jaki. Jakieś drzewo może...? Raczej motyw roślinny w pokoju w przedpokoju może jakieś kwadraty...
hmm...
Mleczkowa mnie natchnęła:))) (dziękuję:) ja co prawda nie będę oklejała ścian piratami... Ale...:)
Czy któraś w Was też przechodzi remont tego lata?:)))
może jakieś ciekawe pomysły na nieduży metraż?:)
ps. Wszystkim Annom i Hannom z Okazji Imienin wszystkiego naj!
sobota, 24 lipca 2010
Oczekiwanie
Dziś u nas leje... Całą noc i cały dzień. Masakra. Z jednej strony, po takiej fali upałów w końcu trochę deszczu. Z drugiej strony wiąże się to też z silnym wiatrem i to już może być niebezpieczne.
Poza tym bez zmian. Dzień jest podobny do dnia. Czas leci.
Spotkałam się ostatnio z koleżanką, którą nie widziałam 5 lat. Miło było. Wypiłyśmy kawę i pogadałyśmy. Fajnie...
Ze względu na pogodę dziś nie przejawiam chęci zrobienia czegokolwiek konstruktywnego. I niech tak zostanie...
Wszystko wydaje mi się ostatnio takie monotonne.
Szare.
Czekam...
Mam nadzieję, że zmiany nadejdą niedługo...
...
ps. muszę kupić Kalicińską trzeci tom...
Poza tym bez zmian. Dzień jest podobny do dnia. Czas leci.
Spotkałam się ostatnio z koleżanką, którą nie widziałam 5 lat. Miło było. Wypiłyśmy kawę i pogadałyśmy. Fajnie...
Ze względu na pogodę dziś nie przejawiam chęci zrobienia czegokolwiek konstruktywnego. I niech tak zostanie...
Wszystko wydaje mi się ostatnio takie monotonne.
Szare.
Czekam...
Mam nadzieję, że zmiany nadejdą niedługo...
...
ps. muszę kupić Kalicińską trzeci tom...
wtorek, 13 lipca 2010
Gorąco…
Dziś krótko.
Weekend spędziliśmy u Rodziców.
Było super.
Spokój i odpoczynek z dala od miasta to fantastyczna sprawa...:))))
U nas gorąco...
W pracy po prostu koszmar.
Praca mi wogole nie "idzie" bo nie jestem w stanie myśleć w tej temperaturze...
Ech...
Byle do weekendu...
:)
Weekend spędziliśmy u Rodziców.
Było super.
Spokój i odpoczynek z dala od miasta to fantastyczna sprawa...:))))
U nas gorąco...
W pracy po prostu koszmar.
Praca mi wogole nie "idzie" bo nie jestem w stanie myśleć w tej temperaturze...
Ech...
Byle do weekendu...
:)
Etykiety:
blog,
Kobieta,
Sceny z życia codziennego,
słońce,
temperatura,
Upał
piątek, 9 lipca 2010
Piątkowo
Upał u nas dziś nieziemski:( Ja w domku, a MŻyk w pracy, biedaczek:(.
Nadrobiłam zaległości urlopowe na waszych blogach:). Miło.
Czekam na drugą część sagi "Powroty nad rozlewiskiem", którą zakupiłam w poniedziałek. Mam nadzieję, że dziś przyjdzie...
Czytam właśnie, że na podstawie książki nakręcili serial...
Widziała któraś?
Obawiam się, że po obejrzeniu filmu czar tej książki pryśnie...
Uciekam, bo dziś nawet klawiatura jest gorąca:)
Życzę Wam miłego leniuchowania w weekend i miłego odpoczynku!!
Nadrobiłam zaległości urlopowe na waszych blogach:). Miło.
Czekam na drugą część sagi "Powroty nad rozlewiskiem", którą zakupiłam w poniedziałek. Mam nadzieję, że dziś przyjdzie...
Czytam właśnie, że na podstawie książki nakręcili serial...
Widziała któraś?
Obawiam się, że po obejrzeniu filmu czar tej książki pryśnie...
Uciekam, bo dziś nawet klawiatura jest gorąca:)
Życzę Wam miłego leniuchowania w weekend i miłego odpoczynku!!
czwartek, 8 lipca 2010
Urlop – relacja cz. 3 – ostatnia :)
Jedną z atrakcji turystycznych Pojezierza Drawskiego jest Sławogród koło Czaplinka. Po przekroczeniu bramy przenosimy się kilka wieków wstecz...
Sławogród k. Czaplinka Jest to rekonstrukcja średniowiecznego grodu. Odbywają się tu pokazy dawnych rzemiosł i pojedynki rycerskie. Dzieci mogą strzelić łuku do celu i rzucić włócznią.
Bardzo przyjemnie miejsce na wycieczkę. Piekliśmy podpłomyki a MŻ spróbował chodzenia na szczudłach (ja wole stąpać po ziemi:)
Jedną z atrakcji, było samodzielne wybicie (wykucie?) monety w kuźni kowala. Z tej wycieczki wróciliśmy bogatsi o dwie monety:) wow:)
A poniżej fotki...
PEEs: Tegoroczny urlop uważam za udany:))) Liczę jeszcze na jakiś krótki odpoczynek w sierpniu... :D
[caption id="attachment_1300" align="aligncenter" width="300" caption="Sławogród"]
[/caption]
[caption id="attachment_1301" align="aligncenter" width="300" caption="Sławogród"]
[/caption]
Sławogród k. Czaplinka Jest to rekonstrukcja średniowiecznego grodu. Odbywają się tu pokazy dawnych rzemiosł i pojedynki rycerskie. Dzieci mogą strzelić łuku do celu i rzucić włócznią.
Bardzo przyjemnie miejsce na wycieczkę. Piekliśmy podpłomyki a MŻ spróbował chodzenia na szczudłach (ja wole stąpać po ziemi:)
Jedną z atrakcji, było samodzielne wybicie (wykucie?) monety w kuźni kowala. Z tej wycieczki wróciliśmy bogatsi o dwie monety:) wow:)
A poniżej fotki...
PEEs: Tegoroczny urlop uważam za udany:))) Liczę jeszcze na jakiś krótki odpoczynek w sierpniu... :D
[caption id="attachment_1300" align="aligncenter" width="300" caption="Sławogród"]
[/caption][caption id="attachment_1301" align="aligncenter" width="300" caption="Sławogród"]
[/caption]
Etykiety:
jeziora,
jezioro,
Kobieta,
lato,
Odpoczynek,
pogoda,
Pojezierze Drawskie,
relaks,
słońce,
spacer,
urlop,
W obiektywie,
wycieczki
środa, 7 lipca 2010
Urlop – relacja cz.2
Dziś ciąg dalszy relacji z urlopu....:) Naszła mnie taka refleksja, że tyle razy człowiek jeździł niemalże tamtędy nad nasze polskie morze (mam na myśli Pojezierze Drawskie), a nie wiedział, że tam jest tak pięknie.....
Ech...
Kolejne jeziorko, które mnie urzekło, to Jezioro Kaleńsko. Jest to piękne jezioro położone na Pojezierzu Drawskim o wodzie I klasy czystości. Mimo wypłynięcia w znacznej odległości od brzegu, dno było nadal widoczne:) Położone jest w bardzo atrakcyjnej i malowniczej okolicy, która sprzyja wakacyjnemu odpoczynkowi... Plaża z pomostem pozwoliła bezpiecznie spędzać czas nad wodą...
Głęboki półwysep zarośnięty trzcinami i tatarakiem dzieli jezioro na dwie części (MŻ sprawdził, da się przepłynąć całe kajakiem:). Przejrzysta woda i widoczność dna zapewnia poczucie bezpieczeństwa podczas kąpieli w wodzie:).
MŻ poznał tajniki surfowania:), szkoda, że ostatnie dni urlopu były niemal bezwietrzne, a przy tym z surfowania nici:(. Równie przyjemnie spędzaliśmy czas pływając rowerkiem wodnym lub kajakiem. Troszkę się bałam, że kajak się wywróci:) ale nic strasznego się nie stało, było fajnie:)). Poza momentami, kiedy moje wiosłowanie stawało się asynchroniczne do MŻ:)) i czułam, że znajduję się w chaosie:) Nawet przy silnym wietrze fale na jeziorze były niskie.
Na jeziorze znajduje się kilka pomostów wędkarskich, jeden główny i największy przy głównej plaży, co zresztą zobaczycie na zdjęciu. Można na nim siedzieć, a nogi przyjemnie moczyć w wodzie:)).
PeeS: Obie książki, które zabrałam na urlop „skończyły” mi się już w połowie tygodnia:(. Coben (pisałam o nich w którejś z poprzednich notek) jak zwykle z zagmatwaną akcją, a Dom nad rozlewiskiem naprawdę mi się podobał, zakupiłam już drugą część sagi:).
To na razie tyle. Jutro część trzecia relacji urlopowej (ostatnia:)...
Teraz foto....
[caption id="attachment_1277" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1278" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1279" align="aligncenter" width="225" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1280" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1281" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1282" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
Ech...
Kolejne jeziorko, które mnie urzekło, to Jezioro Kaleńsko. Jest to piękne jezioro położone na Pojezierzu Drawskim o wodzie I klasy czystości. Mimo wypłynięcia w znacznej odległości od brzegu, dno było nadal widoczne:) Położone jest w bardzo atrakcyjnej i malowniczej okolicy, która sprzyja wakacyjnemu odpoczynkowi... Plaża z pomostem pozwoliła bezpiecznie spędzać czas nad wodą...
Głęboki półwysep zarośnięty trzcinami i tatarakiem dzieli jezioro na dwie części (MŻ sprawdził, da się przepłynąć całe kajakiem:). Przejrzysta woda i widoczność dna zapewnia poczucie bezpieczeństwa podczas kąpieli w wodzie:).
MŻ poznał tajniki surfowania:), szkoda, że ostatnie dni urlopu były niemal bezwietrzne, a przy tym z surfowania nici:(. Równie przyjemnie spędzaliśmy czas pływając rowerkiem wodnym lub kajakiem. Troszkę się bałam, że kajak się wywróci:) ale nic strasznego się nie stało, było fajnie:)). Poza momentami, kiedy moje wiosłowanie stawało się asynchroniczne do MŻ:)) i czułam, że znajduję się w chaosie:) Nawet przy silnym wietrze fale na jeziorze były niskie.
Na jeziorze znajduje się kilka pomostów wędkarskich, jeden główny i największy przy głównej plaży, co zresztą zobaczycie na zdjęciu. Można na nim siedzieć, a nogi przyjemnie moczyć w wodzie:)).
PeeS: Obie książki, które zabrałam na urlop „skończyły” mi się już w połowie tygodnia:(. Coben (pisałam o nich w którejś z poprzednich notek) jak zwykle z zagmatwaną akcją, a Dom nad rozlewiskiem naprawdę mi się podobał, zakupiłam już drugą część sagi:).
To na razie tyle. Jutro część trzecia relacji urlopowej (ostatnia:)...
Teraz foto....
[caption id="attachment_1277" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption][caption id="attachment_1278" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption][caption id="attachment_1279" align="aligncenter" width="225" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption][caption id="attachment_1280" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption][caption id="attachment_1281" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption][caption id="attachment_1282" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Kaleńsko"]
[/caption]
Etykiety:
jeziora,
jezioro,
Kobieta,
lato,
Odpoczynek,
pogoda,
Pojezierze Drawskie,
relaks,
słońce,
spacer,
urlop,
W obiektywie
wtorek, 6 lipca 2010
Urlop – relacja cz.1
Tak jak wczoraj obiecałam dziś relacja z urlopu:)).
Tegoroczny urlop spędziliśmy w północno-zachodniej Polsce, na Pojezierzu Drawskim – przepięknej krainie jezior. Jeziora są tutaj najważniejszym elementem polodowcowego krajobrazu i największą atrakcją tego terenu.
W miejscu, w którym byliśmy spokój, cisza i bliskość przyrody sprzyjały odpoczynkowi i maksymalnemu relaksowi z dala od miasta... Było super. Wyłączyłam się z życia na cały ten czas, zapomniałam o pracy, rzeczach, które nurtują mnie na co dzień... Ufff.... Tylko słońce, woda...
Zapomniałam, że tak można...
Największym i najważniejszym jeziorem na tym obszarze jest Jezioro Drawsko. Piękne. Wielkie. Jest to wymarzone miejsce do uprawiania różnego rodzaju sportów wodnych oraz wędkowania. Oprócz jezior przez tereny Pojezierza Drawskiego przepływa też kilka rzek, które są popularnymi w Polsce szlakami kajakowymi. Jezioro Drawsko to drugie po Hańczy najgłębsze jezioro w naszym kraju – jego głębokość szacowana jest na osiemdziesiąt trzy metry. Szczególną sławą cieszy się również ze względu na swój szmaragdowy odcień – jego kolor od wielu lat zachwyca wszystkich, którzy staną nad jego brzegiem. Co widać mam nadzieję na zdjęciach:)))
Na obszarze Pojezierza Drawskiego mieści się również Drawski Park Krajobrazowy - pokryty gęstymi lasami oraz skrytymi właśnie między nimi licznymi jeziorami.
Najbliższe „większe” miasto na tym cudownie dzikim obszarze na którym byliśmy:))) to Czaplinek - najbardziej znany i ceniony ośrodek turystyczny tego regionu. Miasto jest położne nad samym jeziorem Drawsko i posiada dobrze rozwiniętą sieć ośrodków wypoczynkowych gotowych na przyjęcie dużej liczby turystów:))). Jednak wielu turystów (w tym my:)) decyduje się na spędzenie wakacji w jednej z mniejszych miejscowości. Im dalej od cywilizacji tym lepiej:)
Poniżej kilka fotek, które udało mi się wrzucić.
Na razie tyle. Dalsza część relacji w kolejnych notkach.
Idę czytać Wasze blogi:)
...
Chyba mam trochę zaległości...
[caption id="attachment_1263" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1264" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1265" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1266" align="aligncenter" width="300" caption="Kaczki na Jeziorze Drawsko :)"]
[/caption]
[caption id="attachment_1267" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption]
[caption id="attachment_1268" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption]
Tegoroczny urlop spędziliśmy w północno-zachodniej Polsce, na Pojezierzu Drawskim – przepięknej krainie jezior. Jeziora są tutaj najważniejszym elementem polodowcowego krajobrazu i największą atrakcją tego terenu.
W miejscu, w którym byliśmy spokój, cisza i bliskość przyrody sprzyjały odpoczynkowi i maksymalnemu relaksowi z dala od miasta... Było super. Wyłączyłam się z życia na cały ten czas, zapomniałam o pracy, rzeczach, które nurtują mnie na co dzień... Ufff.... Tylko słońce, woda...
Zapomniałam, że tak można...
Największym i najważniejszym jeziorem na tym obszarze jest Jezioro Drawsko. Piękne. Wielkie. Jest to wymarzone miejsce do uprawiania różnego rodzaju sportów wodnych oraz wędkowania. Oprócz jezior przez tereny Pojezierza Drawskiego przepływa też kilka rzek, które są popularnymi w Polsce szlakami kajakowymi. Jezioro Drawsko to drugie po Hańczy najgłębsze jezioro w naszym kraju – jego głębokość szacowana jest na osiemdziesiąt trzy metry. Szczególną sławą cieszy się również ze względu na swój szmaragdowy odcień – jego kolor od wielu lat zachwyca wszystkich, którzy staną nad jego brzegiem. Co widać mam nadzieję na zdjęciach:)))
Na obszarze Pojezierza Drawskiego mieści się również Drawski Park Krajobrazowy - pokryty gęstymi lasami oraz skrytymi właśnie między nimi licznymi jeziorami.
Najbliższe „większe” miasto na tym cudownie dzikim obszarze na którym byliśmy:))) to Czaplinek - najbardziej znany i ceniony ośrodek turystyczny tego regionu. Miasto jest położne nad samym jeziorem Drawsko i posiada dobrze rozwiniętą sieć ośrodków wypoczynkowych gotowych na przyjęcie dużej liczby turystów:))). Jednak wielu turystów (w tym my:)) decyduje się na spędzenie wakacji w jednej z mniejszych miejscowości. Im dalej od cywilizacji tym lepiej:)
Poniżej kilka fotek, które udało mi się wrzucić.
Na razie tyle. Dalsza część relacji w kolejnych notkach.
Idę czytać Wasze blogi:)
...
Chyba mam trochę zaległości...
[caption id="attachment_1263" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption][caption id="attachment_1264" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption][caption id="attachment_1265" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption][caption id="attachment_1266" align="aligncenter" width="300" caption="Kaczki na Jeziorze Drawsko :)"]
[/caption][caption id="attachment_1267" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption][caption id="attachment_1268" align="aligncenter" width="300" caption="Jezioro Drawsko"]
[/caption]
Etykiety:
jeziora,
jezioro,
Kobieta,
lato,
Odpoczynek,
pogoda,
Pojezierze Drawskie,
relaks,
słońce,
spacer,
urlop,
W obiektywie
poniedziałek, 5 lipca 2010
Urodzinowo blogowo
Dziś są urodziny mojego.... bloga:)))
To już trzy lata.
Kurcze, a pamiętam, jak robiłam pierwszą notkę... Ależ to minęło...
Życzę sobie, abym wytrwała w swoim pisaniu.
:D
Dziękuję Wam, że jesteście, odwiedzacie, komentujecie:)
Bardzo mnie to cieszy.
Mam nadzieję, że z dnia na będzie będzie Was coraz więcej.
:)
...
PeEs: Nie było mnie tak długo bo się urlopowałam:)))). I już.
Relacja opisowo zdjęciowa jutro. Bo dziś padam...
Ale było fajnie...............
:D
To już trzy lata.
Kurcze, a pamiętam, jak robiłam pierwszą notkę... Ależ to minęło...
Życzę sobie, abym wytrwała w swoim pisaniu.
:D
Dziękuję Wam, że jesteście, odwiedzacie, komentujecie:)
Bardzo mnie to cieszy.
Mam nadzieję, że z dnia na będzie będzie Was coraz więcej.
:)
...
PeEs: Nie było mnie tak długo bo się urlopowałam:)))). I już.
Relacja opisowo zdjęciowa jutro. Bo dziś padam...
Ale było fajnie...............
:D
Etykiety:
blog,
Kobieta,
lato,
Odpoczynek,
pogoda,
relaks,
Sceny z życia codziennego,
słońce,
spacer,
urlop
Subskrybuj:
Posty (Atom)