Malusia nam rośnie.
Już po skończonym 5 miesiącu podajemy gluten w postaci kaszy manny naprzemiennie z kaszką pszenną Holle. Przyjęło się. Dziecię kaszkę wcina z umiłowaniem. Po skończeniu kaszki pszennej mam zamiar w to miejsce wprowadzić inne, coby dziecię smaki poznało (gryczaną, jaglaną - choć ta bez glutenu - i inne.). Najważniejsze: koniecznie bez cukru. Kaszki Holle na szczęście ten wymóg spełniają. Chciałabym znaleźć jeszcze jakieś inne bezcukrowe, wiem ze Nestle chyba jakieś ma te kartonikowe, muszę się rozejrzeć.
Minus jedynie taki, że dziecię moje bezbutelkowe i butli tknąć nie chce. Jakby ją gryzła :). Jak podaję łyżeczką - wcina wszystko :)
No trudno, próbowałam, próbowałam, ale z butli tylko herbatka idzie, kaszka niestety nie - nie będę już chyba Malusiej męczyć. Wydaje mi się, że butlę odpuszczamy.
Oprócz tego "poszła" też już marchewka i jabłuszko - chyba "przyjęte". Zobaczymy co dalej. Na razie jest dobrze.
ps. mamie marchewka ze słoika nie smakowała :D - w weekend ugotuję "normalną" marchewkę w sensie taką jak dla nas - i zobaczymy jak Mała będzie jeść :)
Zaglądające tu mamy - polecacie jakieś kaszki dla dzieci z glutenem i bez cukru i zbędnych polepszaczy?
Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje sprawić byś był jak reszta...
czwartek, 28 lutego 2013
środa, 27 lutego 2013
404. Włączam
Włączam Dzień dobry TVN z rana, coby mnie Propkop i Wellman swoimi gadkami z rana obudzili :)
a tu Jola
no comments
wrrr
i wyłączam.
kropka.
!
a tu Jola
no comments
wrrr
i wyłączam.
kropka.
!
sobota, 23 lutego 2013
403. Przegląd komórkowy :)
piątek, 22 lutego 2013
402. "Na zdrowie"
Kochani. Kupiłam krem dla dziecięcia.
Posmarowałam kilka razy buzię. O zgrozo (!!!!) dopiero teraz
przeczytałam skład.
I tak: (m.in)
- Parrafinum Liqiudum - "Produkty
destylacji ropy naftowej. Nie wchłaniają się z jelit i skóry.
Zatykają pory, absorbują kurz i bakterie. Hamują wymianę gazową
i metaboliczną w skórze. Uniemożliwiają swobodne wypływanie łoju
na powierzchnię skóry. Stwarzają beztlenowe warunki w
skórze sprzyjające rozwojowi bakterii beztlenowych wywołujących
trądzik. Inicjują tworzenie zaskórników, utrudnia regenerację
skóry. (...) Powodują kumulację toksycznych metabolitów w
skórze."
- PEG-20 Steareate - "Zatykają
pory w skórze, wywołują wysięki wokół gruczołów łojowych
oraz apokrynowych. Stan zapalny i wysięk uwidacznia się w
pachwinach i na twarzy. Powodują pokrzywkę, świąd i pękanie
głębokie naskórka. Jeśli są zanieczyszczone dioksanem
(1,4-dioxane) wówczas nabierają właściwości kancerogenne
(rakotwórcze). Nie stosować w czasie laktacji i ciąży."
a
.....
Na tubce napisane jest: OD PIERWSZEGO
DNIA ŻYCIA
co za świat.......
ja się boję cokolwiek już
kupować!!!!!!!!!
łłłaaaaa
ps. informacje za strona - tą.
czwartek, 21 lutego 2013
401. Lwica i klocki
Sąsiadka z dołu się remontuje;/ i generuje przy tym taki hałas, że Mała nie może spać;/ wrrr Zła jestem. Zła. Jak matka lwica. Bo MOJE dziecko męczy się, kręci. Bo marudne będzie. Bo niewyspane. Bo złe. Bo dzień już nie będzie taki fajny... Przymknęłam do niej drzwi, żeby choć trochę nie było tak głośno.
Niech już się ten remont wreszcie skończy!!! bo już męczą ze dwa tygodnie.
Jakie macie sposoby na hałasujących sąsiadów?
Wszystkie wykorzystam :D
*
Poza tym jesteśmy uziemione troszkę w domu. Przez to białe g**** które ciągle pada.
I na nudę matka zakupiła TO.
Na pierwszy rzut oka bardzo fajne. Kolorowe. Z jednej strony jest cyferka. Po bokach liczba zwierzątek zgodna z cyfrą. A na pozostałej stronie jeszcze małe elementy też do liczenia. Poza tym są miękkie, piszczą :) i unoszę się na wodzie. Sprawdziłam podczas wczorajszego mycia :) Zobaczymy co dziecię na to :)
Niech już się ten remont wreszcie skończy!!! bo już męczą ze dwa tygodnie.
Jakie macie sposoby na hałasujących sąsiadów?
Wszystkie wykorzystam :D
*
Poza tym jesteśmy uziemione troszkę w domu. Przez to białe g**** które ciągle pada.
I na nudę matka zakupiła TO.
Na pierwszy rzut oka bardzo fajne. Kolorowe. Z jednej strony jest cyferka. Po bokach liczba zwierzątek zgodna z cyfrą. A na pozostałej stronie jeszcze małe elementy też do liczenia. Poza tym są miękkie, piszczą :) i unoszę się na wodzie. Sprawdziłam podczas wczorajszego mycia :) Zobaczymy co dziecię na to :)
środa, 20 lutego 2013
400. Wieczór
Jak Mała zaśnie, mam wtedy chwilę na odpoczynek:) tak naprawdę. Odetchnięcie....
Bo nawet kiedy ucina sobie w ciągu dnia krótsze albo dłuższe drzemki, tak naprawdę nie potrafię "do końca" odpocząć. A to pranie trzeb złożyć, nowe nastawić, a to coś do gara wrzucić, chwilkę Wasze blogi poczytać :) a i dom ogarnąć... no i podświadomie wiem, że malutka może za raz się obudzić i biegiem nieraz wszystko robię.
Dopiero jak ją położę wieczorem, to tak naprawdę łapię oddech. To jest mój czas.
Czytam, rozmyślam, odpoczywam. Ufff
i nabieram sił na nowy dzień :D
*
Chcę żeby zima już poszła precz!! jest tyle śniegu, że będzie można zbudować iglo :)
Wioooosnooo przyjdź!
*
aaaa no i w przebłyskach świadomości nasłuchuję czy śpi, czy płacze, czy się nie obudziła i czy nie potrzebuje mamusi:) oooo ja kwoka!!!
Bo nawet kiedy ucina sobie w ciągu dnia krótsze albo dłuższe drzemki, tak naprawdę nie potrafię "do końca" odpocząć. A to pranie trzeb złożyć, nowe nastawić, a to coś do gara wrzucić, chwilkę Wasze blogi poczytać :) a i dom ogarnąć... no i podświadomie wiem, że malutka może za raz się obudzić i biegiem nieraz wszystko robię.
Dopiero jak ją położę wieczorem, to tak naprawdę łapię oddech. To jest mój czas.
Czytam, rozmyślam, odpoczywam. Ufff
i nabieram sił na nowy dzień :D
*
Chcę żeby zima już poszła precz!! jest tyle śniegu, że będzie można zbudować iglo :)
Wioooosnooo przyjdź!
*
aaaa no i w przebłyskach świadomości nasłuchuję czy śpi, czy płacze, czy się nie obudziła i czy nie potrzebuje mamusi:) oooo ja kwoka!!!
sobota, 16 lutego 2013
399. Przegląd komórkowy :)
398. Codziennie
Codziennie zwyczajnie. Czas leci nieubłaganie. Nie nadążam. Córa rośnie. Za nią też nie nadążam. Roluje się w każdą ze stron, tzn. przewraca brzuch plecy i tak w kółko. :) Radość moja.
Dni są ciężkie.
Powietrze jest ciężkie, nie mogę oddychać.
nie ma dla mnie miejsca gdzieś.
Duszę się.
Bardzo bym chciała dużo powiedzieć.
Co czuję,
co robię,
gdzie byłam,
co bym chciała,
o czym myślę,
czego się boję,
o czym marzę....
Moje serce wypełnia żal.
Obawiam się, że coś odeszło bezpowrotnie.
Nie umiem sobie znaleźć miejsca w tym wszystkim.
A może mnie tu już całkiem nie ma?
Może mnie tu już całej nie ma?
Dni są ciężkie.
Powietrze jest ciężkie, nie mogę oddychać.
nie ma dla mnie miejsca gdzieś.
Duszę się.
Bardzo bym chciała dużo powiedzieć.
Co czuję,
co robię,
gdzie byłam,
co bym chciała,
o czym myślę,
czego się boję,
o czym marzę....
Moje serce wypełnia żal.
Obawiam się, że coś odeszło bezpowrotnie.
Nie umiem sobie znaleźć miejsca w tym wszystkim.
A może mnie tu już całkiem nie ma?
Może mnie tu już całej nie ma?
piątek, 15 lutego 2013
397. Jezzzzdemm
Jezzzdem. Nad blogiem pracuję. Nikt mi nie chce pomóc, więc muszę sama. ciężko jest. Chyba czeka mnie trochę łopatologii. Hmmm.
Bardzo proszę nad wszelkie niedoróbki przymknąć oko :) Praca wre z powodów okołoczasowych może jeszcze trochę potrwać.
Alllęęę staram się :)
Bardzo proszę nad wszelkie niedoróbki przymknąć oko :) Praca wre z powodów okołoczasowych może jeszcze trochę potrwać.
Alllęęę staram się :)
wtorek, 12 lutego 2013
396. Masakra
Nie działają mi stare posty.
Nie działa większa część komentarzy.
Nie działa część postów w wersji mobilnej.
Wkurza mnie ten bajzel.
*
Nic nie działa
I dupa
Wie ktoś jak przenieść BEZ BŁĘDÓW blog z wordpress na blogger?
Nie działa większa część komentarzy.
Nie działa część postów w wersji mobilnej.
Wkurza mnie ten bajzel.
*
Nic nie działa
I dupa
Wie ktoś jak przenieść BEZ BŁĘDÓW blog z wordpress na blogger?
wtorek, 5 lutego 2013
395. Jeszcze....
Jeszcze wszystko nie działa, tak jakbym chciała. Wcięło komentarze. Rozjechały się zdjęcia.... Wrr.
Jednak Wordpress czy Blogger?
....
Blog miał być niewidoczny jeszcze, dopóki nie dokończę wszystkiego tutaj, a się okazało, że Kinko już mnie znalazła :)
Why?
Jednak Wordpress czy Blogger?
....
Blog miał być niewidoczny jeszcze, dopóki nie dokończę wszystkiego tutaj, a się okazało, że Kinko już mnie znalazła :)
Why?
poniedziałek, 4 lutego 2013
394. Być kobietą
Bycie kobietą generalnie jest do bani. Pomijając już kwestie menstruacji, sikania na siedząco i rodzenia dzieci, bo nic tu nie poradzimy, ale obowiązki domowe, to jednak można by jakoś podzielić, nie...?
Niedziela. Wstaliśmy razem tylko z tego powodu, że córa była głośno i obudziła tatę. Wstałam. Przewinęłam Małą. Nakarmiłam. Potem nakarmiłam siebie. Chwila zabawy. Czas na drzemkę. Małej, nie moją. Uśpiłam. Córka śpi. Całe 30 minut. (!!!) W tym czasie niemal nie wiem, co ze sobą zrobić. Obieram ziemniaki na pierogi. (sama chciałam!) Wstawiam, gotuję, pilnuję. Robię farsz.
W kuchni sajgon po wczorajszym gotowaniu makaronu ze szpinakiem. Naczynia same się nie myją, niestety. Córa wstaje. Karmię, przewijam, zabawiam. W międzyczasie chcę włączyć pranie i pozmywać naczynia. Pralka pierze, naczynia dalej brudne. Nie zdążyłam. Zabieram Małą bo burczy w foteliku. Chce towarzystwa. Chce nas. Ciśnienie rośnie.
Musze wyjść przewietrzyć głowę, bo oszaleję. Ubieram siebie. Ubieram ją. Idziemy. Jest bossssko. Zapomniałam rękawiczek i trochę bardzo zmarzły mi ręce. W międzyczasie kupuję jeszcze chleb, bo przecież nie ma.
Wracam.
Nie było mnie 2 godziny. Pranie dalej kisi się w pralce. W kuchni przybyło naczyń. Mój wnerw rośnie.
No i co robię ja?
Wersja w mojej głowie: rzucam wszystko, mówię: "nie ma tak dobrze, posprzątaj po sobie, i po nas. Nie będę myć kolejnej szklanki po wczorajszej kawie!!. Sam sobie myj. Jesteś na nogach od kilku godzin, a Ty zdążyłeś tylko włączyć komputer nic nie zrobiłeś w domu!
Wersja prawdziwa: Zaciskam zęby. Rozpakowuję siebie, dziecko, zakupy, karmię małą, przewijam, zabawiam, rozpakowuję pralkę, przedtem zbieram poprzednie pranie, ogarniam kuchnię, zmywam. Szykuję obiad. Na dwa dni. Wszytsko mnie już boli, a zwłaszcza plecy. Potem karmię Małą ponownie, bo juz minęły prawie dwie godziny. Zjadam obiad na wkur***. I nie odzywam się do wieczora. Mam dość.
To jest mój punkt widzenia.
Takie dni jak ten, odbierają mi radość życia.
I to nie jest marudzenie, tylko fakty.
dobra, wyżaliłam się. Już mi lepiej :)
Niedziela. Wstaliśmy razem tylko z tego powodu, że córa była głośno i obudziła tatę. Wstałam. Przewinęłam Małą. Nakarmiłam. Potem nakarmiłam siebie. Chwila zabawy. Czas na drzemkę. Małej, nie moją. Uśpiłam. Córka śpi. Całe 30 minut. (!!!) W tym czasie niemal nie wiem, co ze sobą zrobić. Obieram ziemniaki na pierogi. (sama chciałam!) Wstawiam, gotuję, pilnuję. Robię farsz.
W kuchni sajgon po wczorajszym gotowaniu makaronu ze szpinakiem. Naczynia same się nie myją, niestety. Córa wstaje. Karmię, przewijam, zabawiam. W międzyczasie chcę włączyć pranie i pozmywać naczynia. Pralka pierze, naczynia dalej brudne. Nie zdążyłam. Zabieram Małą bo burczy w foteliku. Chce towarzystwa. Chce nas. Ciśnienie rośnie.
Musze wyjść przewietrzyć głowę, bo oszaleję. Ubieram siebie. Ubieram ją. Idziemy. Jest bossssko. Zapomniałam rękawiczek i trochę bardzo zmarzły mi ręce. W międzyczasie kupuję jeszcze chleb, bo przecież nie ma.
Wracam.
Nie było mnie 2 godziny. Pranie dalej kisi się w pralce. W kuchni przybyło naczyń. Mój wnerw rośnie.
No i co robię ja?
Wersja w mojej głowie: rzucam wszystko, mówię: "nie ma tak dobrze, posprzątaj po sobie, i po nas. Nie będę myć kolejnej szklanki po wczorajszej kawie!!. Sam sobie myj. Jesteś na nogach od kilku godzin, a Ty zdążyłeś tylko włączyć komputer nic nie zrobiłeś w domu!
Wersja prawdziwa: Zaciskam zęby. Rozpakowuję siebie, dziecko, zakupy, karmię małą, przewijam, zabawiam, rozpakowuję pralkę, przedtem zbieram poprzednie pranie, ogarniam kuchnię, zmywam. Szykuję obiad. Na dwa dni. Wszytsko mnie już boli, a zwłaszcza plecy. Potem karmię Małą ponownie, bo juz minęły prawie dwie godziny. Zjadam obiad na wkur***. I nie odzywam się do wieczora. Mam dość.
To jest mój punkt widzenia.
Takie dni jak ten, odbierają mi radość życia.
I to nie jest marudzenie, tylko fakty.
dobra, wyżaliłam się. Już mi lepiej :)
piątek, 1 lutego 2013
393. Przegląd komórkowy :)
czwartek, 31 stycznia 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
Manna
Zaczęłam wprowadzać Małej do diety gluten. Zaczęłyśmy od najzwyklejszej kaszy manny. Pierwsze łyki niepewne, mieliła buzią, ale łyknęła. Jak podaję jej łyżeczką, to ona oczywiście chce sama, wyrywając albo trącając mi łyżeczkę, gdzie połowa (albo wszystko) ląduje na niej-na mnie-na ubraniu-foteliku itp. ale ubaw jest. Codziennie robię jej troszkę więcej, ponieważ na razie się przyzwyczajamy. Memła, ale cośtam połyka. I cieszy się przy tym. Znaczy że chyba kaszka się przyjęła :D
*
Macierzyństwo jest fajne.
*
Macierzyństwo jest fajne.
Etykiety:
córka,
dieta,
Sceny z życia codziennego,
żywienie dzieci.
niedziela, 27 stycznia 2013
Niech
Niech ten śnieg już idzie precz! Jestem przez niego uziemiona w domu! wózkiem ciężko po takich zaspach.
Aaaaaaaaaaa jescze trochę i dostnę "na głowę"!
wiosno przyjdź!!!!!!!!!!!!
Aaaaaaaaaaa jescze trochę i dostnę "na głowę"!
wiosno przyjdź!!!!!!!!!!!!
sobota, 26 stycznia 2013
Sennie
Uwielbiam jej zapach.
Małe dzieci pachną mieszanką ciepła, spokoju, Oilatum Soft :) ... i czego jeszcze ...? Może miłości?
Tak sądzę.
Małe dzieci pachną mieszanką ciepła, spokoju, Oilatum Soft :) ... i czego jeszcze ...? Może miłości?
Tak sądzę.
czwartek, 17 stycznia 2013
Śpioch
Przestawiam troszke Małą na chodzenie spać wcześniej. jej oststni rekord to 1:15. Tak pierwsza piętnaście :) co nie przeszkadza obudzić mamy o 8:00. nie stwierdziłam, że tak byc nie może bo popadamy na pyszczki :P Wczoraj zasnęła o 21:00. loooksooos he he. A ja położyłam się godzinę z hakiem później. Ale się wyspałam.... Kiedys się smiałam, jak mi wszyscy mówili, że przy dziecku to juz sie nigdy nie wyśpie, a jednak udało sie :)
Poza tym u nas spokojnie. Ze strachu przed grypa i z powodu dużej ilości śniegu u nas nie wychodzimy z domu. Mam nadzieje, że niedługo snieg odpuści. Mi tam on nie jest do niczego potrzebny :)
W niedzielę szykuje się imprezka :) pierwsza impreza naszej Córki. Mam nadzieję, że zniesie ją dzielnie.
Poza tym u nas spokojnie. Ze strachu przed grypa i z powodu dużej ilości śniegu u nas nie wychodzimy z domu. Mam nadzieje, że niedługo snieg odpuści. Mi tam on nie jest do niczego potrzebny :)
W niedzielę szykuje się imprezka :) pierwsza impreza naszej Córki. Mam nadzieję, że zniesie ją dzielnie.
czwartek, 10 stycznia 2013
Dlaczego
Dlaczego nic nie jest takie łatwe i proste, jak się na początku wydaje? Zasadniczo prosta sytuacja może zmienić się w ciągu sekundy? Dlaczego mimo, że mam "przeczucia" nie kieruję się tym głosem, tylko ignoruję go?
Nie wiem. A powinnam.
Czy Wy też tak macie wrażenie, że czasem coś Wam wasz wewnętrzny głos "mówi" ignorujecie go, a potem okazuje się, że to był błąd?
Nie wiem. A powinnam.
Czy Wy też tak macie wrażenie, że czasem coś Wam wasz wewnętrzny głos "mówi" ignorujecie go, a potem okazuje się, że to był błąd?
piątek, 4 stycznia 2013
Miłością jest
Miłością jest... przemierzanie pokoju w nocy, aby kołysanką i ciepłymi słowami utulić ciebie płaczącego wtedy, kiedy całe moje ja pragnie odpocząć.
Marion Stroud
*
Młoda poszła spać o 01:00 z minutami....
Marion Stroud
*
Młoda poszła spać o 01:00 z minutami....
czwartek, 3 stycznia 2013
U nas leje
Pogoda "pod psem" - nie wiem dlaczego tak się mówi. Nigdzie dziś nie wyjdziemy, choć strasznie nad tym ubolewam. Nie lubię takich dni. Rozlazłych, ciemnych, bez spaceru :) dziecko musi się wietrzyć:))) nie ma to tamto:)
A co u nas? Święta minęły, Sylwester też. Pora wrócić do codzienności. Dużo mieliśmy rodzinnych chwil, wspólnych. A to lubię :)
Wczoraj córcia została z tatą - swoja droga przespała cały czas :) a mama buszowała po galerii handlowej. Mimo chwilowego resetu umysłu, nie potrafię przestać myśleć co u nich:) czy śpi, czy nie śpi itp.:) wyprzedaży dużo, aczkolwiek często są to fajne rzeczy ale już bez mojego rozmiaru. Zostały te bardzo duże albo bardzo małe. W każdym razie nic nie kupiłam.;/ Powstrzymałam się także od wejścia do sklepów "dzieciowych" - było ciężko!!!! :) ponieważ Mała dostała tych prezentów od Gwiazdorka, że jak na razie nic nie potrzebuje.
Na sam koniec pocieszyłam się i wpadłam do pewnego sklepu gdzie na masakrycznych wyprzedażach kupiłam kilka rzeczy do domu :) nice :)
Tak czy tak wypad udany. Fajnie było pobyć sama ze sobą - i zatęsknić :))) !!!
A co u nas? Święta minęły, Sylwester też. Pora wrócić do codzienności. Dużo mieliśmy rodzinnych chwil, wspólnych. A to lubię :)
Wczoraj córcia została z tatą - swoja droga przespała cały czas :) a mama buszowała po galerii handlowej. Mimo chwilowego resetu umysłu, nie potrafię przestać myśleć co u nich:) czy śpi, czy nie śpi itp.:) wyprzedaży dużo, aczkolwiek często są to fajne rzeczy ale już bez mojego rozmiaru. Zostały te bardzo duże albo bardzo małe. W każdym razie nic nie kupiłam.;/ Powstrzymałam się także od wejścia do sklepów "dzieciowych" - było ciężko!!!! :) ponieważ Mała dostała tych prezentów od Gwiazdorka, że jak na razie nic nie potrzebuje.
Na sam koniec pocieszyłam się i wpadłam do pewnego sklepu gdzie na masakrycznych wyprzedażach kupiłam kilka rzeczy do domu :) nice :)
Tak czy tak wypad udany. Fajnie było pobyć sama ze sobą - i zatęsknić :))) !!!
wtorek, 1 stycznia 2013
poniedziałek, 31 grudnia 2012
niedziela, 30 grudnia 2012
bez tytułu
„Najpierw rezygnujesz z drobiazgów,
potem z większych rzeczy,
a w końcu z wszystkiego.
Śmiejesz się coraz ciszej,
aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać.
Twój uśmiech przygasa,
aż staje się tylko imitacją radości,
czymś nakładanym jak makijaż.”
-Harlan Coben-
piątek, 28 grudnia 2012
Poświątecznie:)
Święta minęły zdecydowanie za szybko :(
Nie wiedziałam, że może być tak fajnie we trójkę.
Nie wiedziałam, że może być tak fajnie we trójkę.
sobota, 22 grudnia 2012
Świątecznie....
Dzisiaj jest ten rodzaj ciszy,
Że każdy wszystko usłyszy:
I sanie w obłokach mknące,
I gwiazdy na dach spadające,
A wszędzie to ufne czekanie...
Czekajmy – dziś cud się stanie...
*
Kochani czytacze, życzę Wam zdrowych i wesołych Świąt!
Do napisania...
l.
czwartek, 20 grudnia 2012
sobota, 15 grudnia 2012
Plucha
U nas plucha. hmm ale lepsze to niż - 16 stopni - z Małą nie wychodziłam w to zimno.
Wizyta u kosmetyczki z rana :) (tak, tak wyrawałam się a dzieć został z tatą:) poprawiła mi humor:) miłe spotkanie rodzinne zakończyło dzień...
nie mam siły pisać;/
Głowa mnie łupie;/
aaaaaaaaa
Wizyta u kosmetyczki z rana :) (tak, tak wyrawałam się a dzieć został z tatą:) poprawiła mi humor:) miłe spotkanie rodzinne zakończyło dzień...
nie mam siły pisać;/
Głowa mnie łupie;/
aaaaaaaaa
czwartek, 13 grudnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)






