Poczytałam trochę o tu. Juz nie wiem. Czytam od wczoraj wszystkie etykiety tego, co mam w domu. Szał. Co mam teraz z tym wszystkim zrobić? wyrzucić?:( buuu
Szok. Ile rzeczy używamy nieświadomie, nawet nie wiedząc o ich szkodliwym działaniu. Najbardziej szkodliwe to parabeny i sls. no.... Czytam daslej...
A Wy co o tym myślicie? Znacie jakieś kosmetyki naturalne bez tego dziadostwa? Co polecacie?
Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje sprawić byś był jak reszta...
niedziela, 4 września 2011
wtorek, 30 sierpnia 2011
Jutro
Jutro wizyta u fryzjera. Super:) cieszę się, bo już się trochę w kwestii włosów zaniedbałam. Morska woda i słońce trochę je zniszczyły. Jutro mam nadzieję ze pani Lucyna doprowadzi moje włosy do doskonałości:) he he
U nas znaczne pogorszenie pogody. Jest słonecznie, ale zimo. trochę mnie to martwi, bo myslałam, że zdążymy jeszcze "przed zimą" odmalować przedpokój. może i zdązymy, przecież chyba śnieg jeszcze nie spadnie:)
Mam takie wszechogarniające mnie odczucie jesieni, a jak już przyjdzie wrzesień, to już całkiem...
***
Czekam, niech życie pisze swój scenariusz.
Tylko troszkę mu pomagam.
U nas znaczne pogorszenie pogody. Jest słonecznie, ale zimo. trochę mnie to martwi, bo myslałam, że zdążymy jeszcze "przed zimą" odmalować przedpokój. może i zdązymy, przecież chyba śnieg jeszcze nie spadnie:)
Mam takie wszechogarniające mnie odczucie jesieni, a jak już przyjdzie wrzesień, to już całkiem...
***
Czekam, niech życie pisze swój scenariusz.
Tylko troszkę mu pomagam.
Etykiety:
blog,
codzienność,
Kobieta,
lena,
Sceny z życia codziennego
niedziela, 28 sierpnia 2011
Niedziela
Wstałam.
śniadniowałam.
Poczytałam co u Was.
Teraz piszę.
Zero wysiłku w niedzielę:)
Cieszę się, ze słoneczka.
ps. Zastanawiam się jak możemy uczcić naszą rocznicę...
trzecią:)
a kiedy? niedługo :D
Przydałaby się niespodzianka....
ciiiiiiiiiiiiiii
śniadniowałam.
Poczytałam co u Was.
Teraz piszę.
Zero wysiłku w niedzielę:)
Cieszę się, ze słoneczka.
ps. Zastanawiam się jak możemy uczcić naszą rocznicę...
trzecią:)
a kiedy? niedługo :D
Przydałaby się niespodzianka....
ciiiiiiiiiiiiiii
Etykiety:
blog,
Kobieta,
lena,
rocznicowo,
Sceny z życia codziennego
W końcu
W końcu te upały się skończyły. Przez ostatni tydzień w pracy myślałam, że już wymiękne:). Praca e pomieszczeniu bez klimatyzacji, to kompletna pomyłka:) grunt, że przyszło choć dość nagle, lekkie ochłodzenie, taka spokojna, słoneczna - chyba juz jesień?
Z remontem powoli posuwamy sie do przodu, ciezko jets naprawdę pogodzić kończenie remontu z chodzeniem do pracy. Jak wracam o 16:30 to mi sie centralnie już nic nie chce... w każdym razie jakoś już coraz bliżej koniec...
Kupiłam kilka ładnych lakierowanych kartonów, coby ogarnać "chaos" na półkach. wyszło nawet nieźle. Dobrze, że jutro jeszcze jeden dzień wolnego. potrzebuję tego.
Weekendy są zdecydowanie za krótkie :D
Z remontem powoli posuwamy sie do przodu, ciezko jets naprawdę pogodzić kończenie remontu z chodzeniem do pracy. Jak wracam o 16:30 to mi sie centralnie już nic nie chce... w każdym razie jakoś już coraz bliżej koniec...
Kupiłam kilka ładnych lakierowanych kartonów, coby ogarnać "chaos" na półkach. wyszło nawet nieźle. Dobrze, że jutro jeszcze jeden dzień wolnego. potrzebuję tego.
Weekendy są zdecydowanie za krótkie :D
sobota, 20 sierpnia 2011
Dziś wstał piękny dzionek
Dziś wstał piękny dzionek. po pierwsze samo słońce napawa mnie większą siłą:) po drugie mam perspektywę dwóch wolnych dni, troszkę może pracowitych, ale co tam.
Mężyk śpi:), ja buszuję po necie, jak zwykle. Szukam lampek łazienkowych takich do powieszenia koło lustra. Nie bardzo mi coś odpowiada, i już znudziło mi się to szukanie:)
po ente: wyspałam się:) i chyba dlatego mam tak dobry humor:) pogoda piękna, wietrzyk lekki wieje, czemu ja jestem w dusznym mieście, a nie nad morzem????:( nic ot jakoś sie ogarnęłam, spałam 11 godzin i to mi chyba pomogło zrestartować siły życiowe.:).
Nie mam zamiaru się dziś smucić, mimo, że niektóre rzeczy pozostają w sferze marzeń, a praca mnie przytłacza nadmiarem rzeczy do zrobienia na już....
ten weekend jest mój. Ciepły. Bez stresu, bez pośpiechu.
Muszę nabrać dystansu.
Do wszystkiego.
Mężyk śpi:), ja buszuję po necie, jak zwykle. Szukam lampek łazienkowych takich do powieszenia koło lustra. Nie bardzo mi coś odpowiada, i już znudziło mi się to szukanie:)
po ente: wyspałam się:) i chyba dlatego mam tak dobry humor:) pogoda piękna, wietrzyk lekki wieje, czemu ja jestem w dusznym mieście, a nie nad morzem????:( nic ot jakoś sie ogarnęłam, spałam 11 godzin i to mi chyba pomogło zrestartować siły życiowe.:).
Nie mam zamiaru się dziś smucić, mimo, że niektóre rzeczy pozostają w sferze marzeń, a praca mnie przytłacza nadmiarem rzeczy do zrobienia na już....
ten weekend jest mój. Ciepły. Bez stresu, bez pośpiechu.
Muszę nabrać dystansu.
Do wszystkiego.
Etykiety:
Kobieta,
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego,
to-tu,
weekend
piątek, 19 sierpnia 2011
No jakoś...
Maksymalne zmęczenie.
Ciągle nie widać końca remontu.
W pracy sajgon.
Zimno.
Już prawie listopad.
Źle mi.
Nic nie wiem.
Gdzie jestem.
Panuje wokół mnie chaos.
Muszę to poukładać zanim zwariuję.
Muszę się wyspać.
Ciągle nie widać końca remontu.
W pracy sajgon.
Zimno.
Już prawie listopad.
Źle mi.
Nic nie wiem.
Gdzie jestem.
Panuje wokół mnie chaos.
Muszę to poukładać zanim zwariuję.
Muszę się wyspać.
wtorek, 9 sierpnia 2011
Urlop – Jarosławiec (3)
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Urlop - Jarosławiec (2)
Podczas urlopu czas nam upływał na plażowaniu (cały tydzień grzało) za wyjątkiem jednego dnia. Wiec cóż można robić, kiedy pogoda tak piękna??:).
Poza plażowaniem jeden dzień upłynął nam na wycieczce do Darłowa, gdzie mogliśmy zobaczyć Rozsuwany most - im. Kapitana Witolda Huberta - to niewątpliwa atrakcja tej miejscowości, jedyna w Polsce.
Łączy on Darłówko Wschodnie z Zachodnim, ale dostępny tylko dla pieszych... Wygląda to naprawdę imponująco, kiedy po otwarciu mostu cały sznur statków przepływa w kierunku morze lub przeciwnym :).
Poza tym piękne stare miasto i niekamienista plaża :D.
Słoneczne i gorące kolejne dni...




Poza plażowaniem jeden dzień upłynął nam na wycieczce do Darłowa, gdzie mogliśmy zobaczyć Rozsuwany most - im. Kapitana Witolda Huberta - to niewątpliwa atrakcja tej miejscowości, jedyna w Polsce.
Łączy on Darłówko Wschodnie z Zachodnim, ale dostępny tylko dla pieszych... Wygląda to naprawdę imponująco, kiedy po otwarciu mostu cały sznur statków przepływa w kierunku morze lub przeciwnym :).
Poza tym piękne stare miasto i niekamienista plaża :D.
Słoneczne i gorące kolejne dni...




c.d.n.
Urlop - Jarosławiec (1)
Jarosławiec to małe miasteczko położone pomiędzy Darłowem a Ustką. Tam właśnie spędziliśmy tegoroczny urlop. Miasto bardzo podobne do wielu nadmorskich miejscowości:). Jest tam zarówno port jak i piękna choć częściowo kamienista plaża. Musieliśmy się troszkę nachodzić, aby znaleźć fragment tej niekamienistej, bardziej korzystnej przy chęci kąpieli...
A oto dzień 1, morze piękne, choć chłodne... w sam raz na spacer...



c.d.n.
A oto dzień 1, morze piękne, choć chłodne... w sam raz na spacer...



c.d.n.
niedziela, 7 sierpnia 2011
(...) Jestem
Jestem.
Wróciłam z wojaży :D.
Jak sie ogarnę, będzie fotorelacja.
Idę czytać, co u Was, bo mam zaległości....
ps. nie mogę uwierzyć, że już prawie połowa sierpnia......
Wróciłam z wojaży :D.
Jak sie ogarnę, będzie fotorelacja.
Idę czytać, co u Was, bo mam zaległości....
ps. nie mogę uwierzyć, że już prawie połowa sierpnia......
Etykiety:
Kobieta,
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego,
urlop,
wakacje
piątek, 29 lipca 2011
Powoli
Powoli wychodzimy na prosta:) z remontem. Większa cześć kafelek juz wisi:) he he Jak dopracujemy wszystko, wrzucę Wam fotki:).
Ogolnie byla masakra, brud wszedzie i pył, ale powoli tak jak piszę, wychodzimy na prostą:)) sprzątam i sprzątam jak na razie:) zeby sie pozbyc tego białego diabelstwa.
Ogólnie to remont na wariackich papierach, bo zbliża sie wyjazd nad morze:) pogoda taka se, ale chyba potrzebujemy odpocząć:) od wszystkiego: pracy, ludzi "pracowych" dusznego miasta, ..... brrrr.
Pare dni tylko, ale mam nadzieje, ze naładujemy akumulatorki:) jest nam to bardzo bardzo potrzebne:))))
Liczę na łądniejszą pogodę, ale oby nie padało i bedzie dobrze:)
przepraszam, ze tak mało piszę, ale nadrobię to, jak się ogarnę (prawdopodobnie za tydzień:)
pozdrowienia dla Moich Czytaczy:)))
Ogolnie byla masakra, brud wszedzie i pył, ale powoli tak jak piszę, wychodzimy na prostą:)) sprzątam i sprzątam jak na razie:) zeby sie pozbyc tego białego diabelstwa.
Ogólnie to remont na wariackich papierach, bo zbliża sie wyjazd nad morze:) pogoda taka se, ale chyba potrzebujemy odpocząć:) od wszystkiego: pracy, ludzi "pracowych" dusznego miasta, ..... brrrr.
Pare dni tylko, ale mam nadzieje, ze naładujemy akumulatorki:) jest nam to bardzo bardzo potrzebne:))))
Liczę na łądniejszą pogodę, ale oby nie padało i bedzie dobrze:)
przepraszam, ze tak mało piszę, ale nadrobię to, jak się ogarnę (prawdopodobnie za tydzień:)
pozdrowienia dla Moich Czytaczy:)))
wtorek, 19 lipca 2011
REmonT
W domu mam remont łazienki pełna parą.
Zaczęło się w sobotę zbijaniem starych płytek. Dziś już panowie hydraulicy kładą rury. W domku delikatnie mówiąc "bałagan", nie ogarniam tego. Nie wiem, kiedy będę sprzątać. Tynk jest wszędzie....
W przedpokoju stoi pralka, i wiertarki i inne "cuda". wow. W kuchni na podłodze rurki, wiec za bardzo przejęść nie ma jak. Więc zaszyłam się w pokoju i piszę:) wirujący kurz lekko przysłania mi klawiaturę :D, ale nie jest źle :)
Odezwę się, jak się ogarnę.
Spadam czytać co u Was.
:D
Zaczęło się w sobotę zbijaniem starych płytek. Dziś już panowie hydraulicy kładą rury. W domku delikatnie mówiąc "bałagan", nie ogarniam tego. Nie wiem, kiedy będę sprzątać. Tynk jest wszędzie....
W przedpokoju stoi pralka, i wiertarki i inne "cuda". wow. W kuchni na podłodze rurki, wiec za bardzo przejęść nie ma jak. Więc zaszyłam się w pokoju i piszę:) wirujący kurz lekko przysłania mi klawiaturę :D, ale nie jest źle :)
Odezwę się, jak się ogarnę.
Spadam czytać co u Was.
:D
niedziela, 17 lipca 2011
niedziela, 10 lipca 2011
Weekendos
Dziś zbieramy siły przed remontem, ostatnia niedziela "laby". Z tej okazji pójdziemy na lody. Pogoda się troszkę popsuła, ale myślę, że to nas nie zatrzyma :)
W przyszłym tygodniu będziemy kompletować zakupy, coby potem nie latać, bo czegoś brakuje do remontu. We czwartek jadę do kontroli, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze... Jestem pełna niepokoju, i tego, co powie doktorek....
Jednocześnie, jak już minie wizyta, mam nadzieję, że będę pełna optymizmu, bo urlop coraz bliżej :D. Mam zamiar porządnie odpocząć, nabrać energii na późniejszy czas.... Tak bardzo jest mi to potrzebne. Wiem, że kolejne miesiące nie będą łatwe, muszę nabrać siły do "walki".
Nie mam jeszcze żadnej książki na urlop. te które zakupiłam już kończę :) Może coś polecacie?? Coś lekkiego, łatwego i przyjemnego? Nie wydaje mi się, żebym w tym czasie porwała się na coś "cięższego".....
W przyszłym tygodniu będziemy kompletować zakupy, coby potem nie latać, bo czegoś brakuje do remontu. We czwartek jadę do kontroli, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze... Jestem pełna niepokoju, i tego, co powie doktorek....
Jednocześnie, jak już minie wizyta, mam nadzieję, że będę pełna optymizmu, bo urlop coraz bliżej :D. Mam zamiar porządnie odpocząć, nabrać energii na późniejszy czas.... Tak bardzo jest mi to potrzebne. Wiem, że kolejne miesiące nie będą łatwe, muszę nabrać siły do "walki".
Nie mam jeszcze żadnej książki na urlop. te które zakupiłam już kończę :) Może coś polecacie?? Coś lekkiego, łatwego i przyjemnego? Nie wydaje mi się, żebym w tym czasie porwała się na coś "cięższego".....
Etykiety:
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego,
to-tu,
urlop
czwartek, 7 lipca 2011
Upalnie
Dzisiejszy dzionek upłynął mi znów na odpoczynku. O 10:30 przyszła do mnie koleżanka i tak przegadałyśmy do 15:00 :D.
Poza tym bez zmian. Brzuch boli coraz mniej. Czuję się dobrze.
Kafelki zakupione leżą w kuchni :) i czekają na położenie.
Jutro planuję się trochę poruszać i pochodzić po wyprzedażach. Mam nadzieję, że coś "upoluję" :) Pierwszy raz od 2 tygodni gdzieś idę :) he he aż mi tak dziwnie. Troszkę sobie pobuszuję po sklepach, jak się zmęczę, to wrócę. Centrum handlowe na szczęście nie daleko.
Mężyk miał wstapić do sklepu, mam nadzieję, że mi kupi jakieś owoce.
Bo mi się chce coś zdrowego wszamać :).
Poza tym bez zmian. Brzuch boli coraz mniej. Czuję się dobrze.
Kafelki zakupione leżą w kuchni :) i czekają na położenie.
Jutro planuję się trochę poruszać i pochodzić po wyprzedażach. Mam nadzieję, że coś "upoluję" :) Pierwszy raz od 2 tygodni gdzieś idę :) he he aż mi tak dziwnie. Troszkę sobie pobuszuję po sklepach, jak się zmęczę, to wrócę. Centrum handlowe na szczęście nie daleko.
Mężyk miał wstapić do sklepu, mam nadzieję, że mi kupi jakieś owoce.
Bo mi się chce coś zdrowego wszamać :).
wtorek, 5 lipca 2011
To już 4 lata....
Dziś urodziny mojego bloga :D. Dokładnie 4 lata temu powstał pierwszy wpis :)
Z tej okazji, życzę sobie, żeby pisać mi się chciało, a Wam żeby chciało się czytać te moje bazgrołki :)

*
Poza tym z każdym dniem czuje się lepiej... W związku z planowanym remontem łazienki oglądam prysznice, kafelki i.... już mam dość. Czemu nie ma tego, co chcę...? Frustruje mnie to. Po wyeliminowaniu kiczu prawie nic mi nie zostało do wyboru....
Rzućcie okiem na kafelki, co myślicie?
idę czytać co u was...
Z tej okazji, życzę sobie, żeby pisać mi się chciało, a Wam żeby chciało się czytać te moje bazgrołki :)

*
Poza tym z każdym dniem czuje się lepiej... W związku z planowanym remontem łazienki oglądam prysznice, kafelki i.... już mam dość. Czemu nie ma tego, co chcę...? Frustruje mnie to. Po wyeliminowaniu kiczu prawie nic mi nie zostało do wyboru....
Rzućcie okiem na kafelki, co myślicie?
idę czytać co u was...
Etykiety:
lena,
Odpoczynek,
remont,
Sceny z życia codziennego,
urodziny
piątek, 1 lipca 2011
Dziś imieniny
Dziś imieniny taty i teściowej :) zadzwonimy z życzeniami :)
Wpadają tez po południu znajomi z dziećmi, mam nadzieję na miłe popołudnie. Zamawiam pizze bo mi się gotować nie chce :) hi hi jak widać troszku mi już lepiej....
Poza tym w porządku. Brzuch boli coraz mniej. To budujące :)
Ja leniuchuję, ale już nie leżę plackiem. Jest ok.
Uświadomiłam sobie, ze dziś pierwszy lipca. Juz pół roku za nami.
Szok
jak ten czas leci
Chce go zatrzymać...
Wpadają tez po południu znajomi z dziećmi, mam nadzieję na miłe popołudnie. Zamawiam pizze bo mi się gotować nie chce :) hi hi jak widać troszku mi już lepiej....
Poza tym w porządku. Brzuch boli coraz mniej. To budujące :)
Ja leniuchuję, ale już nie leżę plackiem. Jest ok.
Uświadomiłam sobie, ze dziś pierwszy lipca. Juz pół roku za nami.
Szok
jak ten czas leci
Chce go zatrzymać...
Etykiety:
imienimy,
lena,
Sceny z życia codziennego,
to-tu,
życzenia
środa, 29 czerwca 2011
Bez pośpiechu
Chyba dawno nie żyłam już tak bez pośpiechu, powoli, zgodnie z rytmem dnia. Wstaję spokojnie. Bez bólu brzucha i nerwów ze znowu ktoś coś w pracy.... bleeeee
Potem śniadanie, spokojne, wspólne.
Film, książka, chwila spokoju.
Bez pośpiechu. Powoli. jak ślimak :P. Cieszę się, że ptaki śpiewają mi za oknem. nie słyszałam ich już tak dawno... Dlaczego? Dlaczego się tak zagalopowałam?
*
Szwy zdjęte. Teraz mam na brzuchu 4 kwadratowe plastry. Mówię do męża, że ma w domu połamańca...
:D
Potem śniadanie, spokojne, wspólne.
Film, książka, chwila spokoju.
Bez pośpiechu. Powoli. jak ślimak :P. Cieszę się, że ptaki śpiewają mi za oknem. nie słyszałam ich już tak dawno... Dlaczego? Dlaczego się tak zagalopowałam?
*
Szwy zdjęte. Teraz mam na brzuchu 4 kwadratowe plastry. Mówię do męża, że ma w domu połamańca...
:D
Etykiety:
bez pośpiechu,
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego,
spokój
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Czytam
Przyszły dziś dwie książki, które zakupiłam. O ta i ta.
Ciekawe na ile mi wystarczą, bo coś czuje że szybko pójdzie biorąc pod uwagę ilość mojego wolnego czasu :)
Dziś dałam znać w pracy, ile mnie nie będzie. Chyba mają lekką załamkę, ale cóż? W tej chwili myślę tylko o sobie i o swoim zdrowiu.
Dziś znów odpoczywam i leżę dużo, bo brzuch boli.
Ciekawe na ile mi wystarczą, bo coś czuje że szybko pójdzie biorąc pod uwagę ilość mojego wolnego czasu :)
Dziś dałam znać w pracy, ile mnie nie będzie. Chyba mają lekką załamkę, ale cóż? W tej chwili myślę tylko o sobie i o swoim zdrowiu.
Dziś znów odpoczywam i leżę dużo, bo brzuch boli.
Etykiety:
książki,
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego,
to-tu
niedziela, 26 czerwca 2011
Niedziellla
Mimo jeszcze pobolewania brzucha zwłaszcza w miejscach szycia, staram się nie być rozmemłano/śpiąca :) Co prawda przetaczam się lekko to na fotel, to na kanapę, ale do kuchni też się przemieszczam. :) coby jogurcik sobie z lodówki wyciągnąć :)
Pogoda taka se, ale ze się na spacer bynajmniej na razie nie wybieram, wiec mnie to.... hmm hmmm
Niedziela będzie odpoczynkiem.
tyle
Pogoda taka se, ale ze się na spacer bynajmniej na razie nie wybieram, wiec mnie to.... hmm hmmm
Niedziela będzie odpoczynkiem.
tyle
Etykiety:
blog,
Kobieta,
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego,
to-tu
sobota, 25 czerwca 2011
Dziś
Dziś już lepiej, choć kaszel nie mija. Kuśtykam po domu, ale już troszkę żwawiej :) Co nie zmienia faktu, że przez najbliższe dni mam zamiar być kanapowcem. :) Chyba dostane odleżyn od tego leżenia :) Ale najważniejsze jest zdrówko. Nie mogę się przemęczać i przede wszystkim dźwigać.
Jest dobrze. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej. Cieszę się, że nie ma na razie upałów. Człowiek się zawsze bardziej męczy.
Na razie to tyle. Odezwę się wkrótce. Trzymajcie się ciepło. Idę poczytać, co u Was.
Jest dobrze. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej. Cieszę się, że nie ma na razie upałów. Człowiek się zawsze bardziej męczy.
Na razie to tyle. Odezwę się wkrótce. Trzymajcie się ciepło. Idę poczytać, co u Was.
Etykiety:
ból,
kaszel,
lena,
Odpoczynek,
Sceny z życia codziennego
Za mną
Nie wystarczy pokochać,
trzeba jeszcze umieć
wziąć tę miłość w ręce
i przenieść ją przez całe życie.
A. Bekannte
Przepraszam Was, że tak długo nie pisałam. Za mną kilka dni w szpitalu i laparoskopia. Jestem trochę obolała, ale daję radę. :) We środę zdjęcie szwów. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej. Trochę męczy mnie kaszel, co jest wkurzające, bo jak kaszlę to trzymam się za brzuch. :) Kuśtykam po domu. Dwa tygodnie z hakiem będę na zwolnieniu. Może dzięki temu uda mi się więcej pisać :)
Dziękuję mojemu kochanemu Mężowi za to, że mnie wspierał i wpiera, że mi pomaga i się mną opiekuje. Ostatnie dni były dla mnie szczególnie trudne. Wiem, że dla Ciebie też. Dzięki Tobie było mi lżej...
Dziękuję za wszystko. Za to, że jesteś.
Kocham.
środa, 15 czerwca 2011
niedziela, 12 czerwca 2011
Niedziela
Dziś przymulona niedziela.
Od piatku mam lekką migrenę.
Wychodzi ze mnie stres.
Śpię 10h a i tak jestem zmęczona.
czekam na koniec tego szaleństwa.
Dziś jedyną moja aktywnością raczej będzie "kanapowanie". No, może z pół godziny rowerka.
Słońca nie ma. :( Pewnie zacznie świecić jak trzeba będzie w robocie siedziec :(
Ehhhh
Od piatku mam lekką migrenę.
Wychodzi ze mnie stres.
Śpię 10h a i tak jestem zmęczona.
czekam na koniec tego szaleństwa.
Dziś jedyną moja aktywnością raczej będzie "kanapowanie". No, może z pół godziny rowerka.
Słońca nie ma. :( Pewnie zacznie świecić jak trzeba będzie w robocie siedziec :(
Ehhhh
W związku
W związku z planowanym remontem łazienki dzień upłynął nam na "zwiedzaniu" sklepów z kafelkami głównie. Tez z prysznicami i deszczownicami. Nogi juz wchodziły mi w ty**łek. W pierwszym sklepie było super. Spędzilismy tam ponad godzinę. Z miliona wzorów wybraliśmy jeden, który wygladem i ceną nas zadowolił. Nie kupilismy jeszcze, bo nie mamy gdzie tego ustrojstwa składować. Przy okazji obejrzalam również dostępne możliwości zainstalowania prysznica i zaskoczyłam się jakie "cuda" może miec w sobie zwykły guzik do spłuczki.
W drugim sklepie panował wielki haos. Ustawiano nowe aranżacje, mało nie przewróciłam sie przez rozłożone wiertarki i kabelki.(Dlaczego robią to podczas kiedy Klienci są już w sklepie??) Hałas był taki, że nie słyszałam, co mówię do Małża. Git. Wyszłam szybciej niż miałam w planie. Kolekcje kafelek z tego co widziałam od 3 lat te same. Poza tym nie będę robić zakupów w takim hałasie. Koniec kropka.
Ostanie podejście, to "największymarketbudowlanywpolsce". Ludzie wściekli się. Jakby wszyscy właśnie w tą sobote musieli tam coś kupić. Kolekcja kafelek mnie nie powaliła. Kolory, które nas interesują (brąz i wanilia) jak na lekarstwo. Jakbym musiała, to bym coś wybrała. Ale nie muszę. Może i na szczęście. Fajną mozaike widziałam, może zamontujemy ją wkoło lustra. Zobaczymy.
W drugim sklepie panował wielki haos. Ustawiano nowe aranżacje, mało nie przewróciłam sie przez rozłożone wiertarki i kabelki.(Dlaczego robią to podczas kiedy Klienci są już w sklepie??) Hałas był taki, że nie słyszałam, co mówię do Małża. Git. Wyszłam szybciej niż miałam w planie. Kolekcje kafelek z tego co widziałam od 3 lat te same. Poza tym nie będę robić zakupów w takim hałasie. Koniec kropka.
Ostanie podejście, to "największymarketbudowlanywpolsce". Ludzie wściekli się. Jakby wszyscy właśnie w tą sobote musieli tam coś kupić. Kolekcja kafelek mnie nie powaliła. Kolory, które nas interesują (brąz i wanilia) jak na lekarstwo. Jakbym musiała, to bym coś wybrała. Ale nie muszę. Może i na szczęście. Fajną mozaike widziałam, może zamontujemy ją wkoło lustra. Zobaczymy.
Etykiety:
kafelki,
remont łazienki,
Sceny z życia codziennego,
Zakupy
piątek, 10 czerwca 2011
9
9,5 godziny w pracy.
W piątek.
Sajgon i befast.
Albo gorzej.
Ci, którzy umieja się "ustawić" są na L4.
A czemu by nie????!??!?
Bo prostu Bosko!
Odezwę się jutro, jak się ogarnę.
Chciałabym być tu:

W piątek.
Sajgon i befast.
Albo gorzej.
Ci, którzy umieja się "ustawić" są na L4.
A czemu by nie????!??!?
Bo prostu Bosko!
Odezwę się jutro, jak się ogarnę.
Chciałabym być tu:

niedziela, 5 czerwca 2011
Relaksik
Z tego względu, że nawet jak jest weekend, to spać nie mogę:) siedzę sobie już od rana na neciku:) zakupiłam właśnie torebkę, płócienną, szarą taka na lato. Mamy w mieszkaniu okna od tej strony, ze słońce jest u nas dopiero ok 13:00, wiec w chłodku siedzę i bardzo zadowolona z tego jestem. :D
O 3 nas ranem miałam pobudkę, bo bardzo "kulturalni" młodzi ludzie darli się pod naszym blokiem, no cóż młodzi są, ale o 3 to mogliby dać ludziom normalnym spać :D
Poza tym planujemy dziś spacer, choć jak o tym myślę, jak jest gorąco, to bym prędzej na jakiejś plaży poleżała :)
najlepiej zagranicznej :D
Ide czytać co u Was...
Dziękuje za wpisy pod poprzednią ":(" notką
O 3 nas ranem miałam pobudkę, bo bardzo "kulturalni" młodzi ludzie darli się pod naszym blokiem, no cóż młodzi są, ale o 3 to mogliby dać ludziom normalnym spać :D
Poza tym planujemy dziś spacer, choć jak o tym myślę, jak jest gorąco, to bym prędzej na jakiejś plaży poleżała :)
najlepiej zagranicznej :D
Ide czytać co u Was...
Dziękuje za wpisy pod poprzednią ":(" notką
Wspomnienie zeszłego weekendu
piątek, 3 czerwca 2011
:(
Dziś nie będzie wesoło.
Nie mam swego miejsca.
Czuję się zagubiona.
Boje się.
To co jest, i to co ma być w najbliższej przyszłości przeraża mnie. Nie ma nikogo, kto mógłby mi pomóc. Muszę przejść przez to sama, ale nie wiem, czy dam radę. Strasznie się boję.
Nie wiem co robić.
Nie wiem, gdzie pójść.
Nie ma mnie.
Jestem powietrzem.
Nie wiem, gdzie jestem ja...
Nie ma nikogo.
Pustka.
Spadam.
…
jest tylko ból i strach
Zżerają mnie....
Nie mam swego miejsca.
Czuję się zagubiona.
Boje się.
To co jest, i to co ma być w najbliższej przyszłości przeraża mnie. Nie ma nikogo, kto mógłby mi pomóc. Muszę przejść przez to sama, ale nie wiem, czy dam radę. Strasznie się boję.
Nie wiem co robić.
Nie wiem, gdzie pójść.
Nie ma mnie.
Jestem powietrzem.
Nie wiem, gdzie jestem ja...
Nie ma nikogo.
Pustka.
Spadam.
…
jest tylko ból i strach
Zżerają mnie....
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















