Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości. Miłość to siła nabywcza szczęścia...
Phil Bosmans
Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje sprawić byś był jak reszta...
wtorek, 11 listopada 2008
poniedziałek, 10 listopada 2008
27. Jaśmin
Od wczoraj ściany w pokoju maja kolor jaśminu. Już wiem, dlaczego jaśmin nazywany jest przez Hindusów "światłem księżyca".
czwartek, 23 października 2008
26. Ileś
Zadałam sobie dziś pytanie, dlaczego ludzie nie dostrzegają tego, co jest takie piękne, dobre i jest wokół? Nie umiem sobie wytłumaczyć tego pędu przed siebie, tego zgiełku zamieszania, pogoni za tak do końca nie wiadomo czym, w którym zapomina się, gubi te drobne, ale jakże ważne chwile, dzięki którym jesteśmy ludźmi, uśmiechamy się do siebie, podajemy dłoń na powitanie. Nie mogę zrozumieć, dokąd zmierza ten świat i ludzie... Bo są przecież ludźmi, tylko trochę zagubionymi w tym chaosie życia, codzienności. Czy to tak trudno zwolnić, zatrzymać się, spojrzeć wokół siebie...? Zobaczyć choćby staruszka, siedzącego na ławeczce, dziecko na huśtawce, kwiaty na klombie? Zobaczyć ciepły radosny śmiech drugiego człowieka. Czy to w ogóle możliwe, czy jest takie miejsce i gdzie? Ile mil stad leży? Ileś...
Jeśli wiesz, znasz takie miejsce, to dbaj o nie i pielęgnuj. Powiedz o tym ludziom, światu, aby i oni mogli spełnić swoje marzenia, marzenia o zwykłym prostym radosnym życiu. Może kiedyś każdy z nas odnajdzie takie miejsce... Może tu?
Jeśli wiesz, znasz takie miejsce, to dbaj o nie i pielęgnuj. Powiedz o tym ludziom, światu, aby i oni mogli spełnić swoje marzenia, marzenia o zwykłym prostym radosnym życiu. Może kiedyś każdy z nas odnajdzie takie miejsce... Może tu?
poniedziałek, 20 października 2008
25. Historia
Ta Miłość nie jest zwyczajna. Ona swoją historią obejmuje wiele miesięcy, dni, chwil... Posiada przyszłość, która nie zna kresu. Jest silna i mądra. Jest wyrozumiała i podtrzymująca na duchu. Ciepła i dobra. Cały czas wzrasta w nas i uczy się. I uczy nas. Nasza Miłość nie jest ograniczona czasem. Jest słońcem i powietrzem, księżycem, gwiazdami. Obejmuje nas. Trzyma. Dzięki Niej wszystko z dnia na dzień jakby szczęśliwiej...
poniedziałek, 29 września 2008
24. Odpoczynek
W końcu nadszedł czas na zasłużony odpoczynek - Corfu. Tydzień laby, opalania się, ciepłej wody i piasku :). OOOooo jak żaluje, ze juz minęło :(. Ale wspomnienia mamy cudne...
środa, 10 września 2008
23. Ktoś taki jak Ty znalazł kogoś takiego jak ja
"I w kościoły ciemnych sadów Cię powiodę,
Wiatr nam mocno zwiąże ręce jednym włosem,
A obrączki są ukryte w słojach sosen.
Przysięgniemy, lecz nie obcym ale sobie
Ty na czystą wodę w źródle
Ja na ogień."
Wiatr nam mocno zwiąże ręce jednym włosem,
A obrączki są ukryte w słojach sosen.
Przysięgniemy, lecz nie obcym ale sobie
Ty na czystą wodę w źródle
Ja na ogień."
Tadeusz Śliwiak
sobota, 30 sierpnia 2008
22. Starzeje się
Starzeje się.
Jezu jak ten czas leci.
Nie wiem. Smutno mi.
I cały czas tak myślę o tym rachunku po trzydziestce. Nie jestem wyjątkiem. Jeszcze mi trochę do niego zostało, ale co tam. Niewiele
Może po trzydziestce to jeszcze nie starość ale już i tak niewesoło.
Zbliża się TEN DZIEŃ. Zbliża się wielkimi krokami.
To jedynie napełnia mnie optymizmem.I strachem. Jak to będzie.
PeEsss: Tydzień został. Zaczęło się szaleństwo.
Jezu jak ten czas leci.
Nie wiem. Smutno mi.
I cały czas tak myślę o tym rachunku po trzydziestce. Nie jestem wyjątkiem. Jeszcze mi trochę do niego zostało, ale co tam. Niewiele
Może po trzydziestce to jeszcze nie starość ale już i tak niewesoło.
Zbliża się TEN DZIEŃ. Zbliża się wielkimi krokami.
To jedynie napełnia mnie optymizmem.I strachem. Jak to będzie.
PeEsss: Tydzień został. Zaczęło się szaleństwo.
Etykiety:
Sceny z życia codziennego,
Smutek,
trzydziestka,
urodziny
niedziela, 20 lipca 2008
21. Upał jak niewiem co
A urlop dopiero we wrześniu.
Niech to diabli.
Czy upalny lipiec spowoduje, że we wrześniu będzie polska złota jesień? Oby. Na to liczę.
Jem sałatę na okrągło, żeby nie przytyć.
Bo co to by było. Nic nie pasuje.
Menu już ustalone. A co tam.
Ja osobiście mogę jeść ogórki całą noc.
To co najważniejsze nie ma nic wspólnego z fizjologią.
Ale goście głodni nie mogą być :D
Niech to diabli.
Czy upalny lipiec spowoduje, że we wrześniu będzie polska złota jesień? Oby. Na to liczę.
Jem sałatę na okrągło, żeby nie przytyć.
Bo co to by było. Nic nie pasuje.
Menu już ustalone. A co tam.
Ja osobiście mogę jeść ogórki całą noc.
To co najważniejsze nie ma nic wspólnego z fizjologią.
Ale goście głodni nie mogą być :D
środa, 25 czerwca 2008
20. Nad jeziorem
Nadszedł weekend słodkiego leniuchowania i odpoczynku. Jeziorko piękne, kajaczki i rowery wodne pozwoliły wypłynąć nawet na spora odległość od brzegu:). Ach... Az przykro było wracać. Weekend naprawdę intensywny, w tygodniu trzeba będzie odpocząć od weekendu :) he he
I jak tu człowiek ma wrócić do pracy??
no.
I jak tu człowiek ma wrócić do pracy??
no.
sobota, 3 maja 2008
19. Safari
Początek maja zawsze wiaże się z wyjazadmi :). My tym razem wylądowaliśmy na safari. Nie tak daleko... i nie tak blisko :) Ale ...:) Było naprawdę super. Osły wkładały głowę przez otwarte okno samochodu. Niepojęte. W ogóle się prawie te zwierzęta nie bały. Warto tam pojechać i zobaczyć. Poniżej kilka fotek na zachętę... :)
piątek, 4 kwietnia 2008
18. Nawet nie wiesz...
"...Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham.
Kiedy przyszła pora na sen Mały Brązowy Zajączek chwycił Dużego za bardzo długie uszy. Chciał, żeby Duży Brązowy Zając usłyszał każde jego słowo.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham - powiedział.
- I pewnie nigdy się tego nie dowiem - odparł Duży. - Oooo tak - zawołał Mały Brązowy Zajączek i rozłożył ramiona tak szeroko, jak tylko potrafił. Duży Brązowy Zając miał jeszcze dłuższe ramiona.
- A ja kocham ciebie TAK bardzo - powiedział. "Hm, to naprawdę bardzo" - pomyślał Mały. - Kocham cię tak wysoko, jak tylko mogę dosięgnąć - powiedział Mały Brązowy Zajączek. - A ja ciebie kocham tak wysoko, jak JA potrafię dosięgnąć - odparł Duży Brązowy Zając. "To dopiero jest wysoko! - pomyślał Mały. - Też chciałbym mieć takie ramiona". Wtedy Mały Brązowy Zajączek wpadł na wspaniały pomysł. Podszedł do drzewa, stanął na przednich łapkach, a tylne oparł wysoko o pień.
- Kocham cię od ziemi aż po czubeczki moich stóp!- powiedział.
- I ja cię kocham aż po czubeczki twoich stóp - odparł Duży Brązowy Zając,
podrzucając Małego wysoko ponad głowę. - Kocham cię tak wysoko, jak skaczę!
- roześmiał się Mały Brązowy Zajączek, podskakując jak piłka. - Ja też ciebie kocham tak wysoko, jak skaczę - rzekł z uśmiechem Duży Brązowy Zając i podskoczył tak wysoko, że aż dotknął uszami gałęzi. "To dopiero był skok - pomyślał Mały Brązowy Zajączek.
- Też chciałbym tak skakać". - Kocham cię tak daleko, jak przez całą drogę do rzeki
- zawołał Mały Brązowy Zajączek. - A ja ciebie kocham jak stąd do rzeki, i na drugi brzeg, i aż po same wzgórza - powiedział Duży. "Ale daleko" - pomyślał Mały Brązowy Zajączek. I tak mu się zachciało spać, że nie miał już siły myśleć.
Spojrzał tylko na trawę i krzewy, w głąb ciemnego wieczoru. Nic nie mogło być dalej niż niebo. - Kocham cię jak stąd do księżyca - wyszeptał i zamknął oczy. - Ach, to daleko - przyznał Duży.
- To bardzo daleko, ale to bardzo daleko. Duży Brązowy Zając ułożył Małego na posłaniu z liści. Pochylił się nad nim i pocałował go na dobranoc. Potem położył się bardzo blisko, tuż obok, i wyszeptał z uśmiechem: - A ja ciebie kocham jak stąd do księżyca ...
... I Z POWROTEM..."
"NAWET NIE WIESZ, JAK BARDZO CIę KOCHAM
- Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham - powiedział.
- I pewnie nigdy się tego nie dowiem - odparł Duży. - Oooo tak - zawołał Mały Brązowy Zajączek i rozłożył ramiona tak szeroko, jak tylko potrafił. Duży Brązowy Zając miał jeszcze dłuższe ramiona.
- A ja kocham ciebie TAK bardzo - powiedział. "Hm, to naprawdę bardzo" - pomyślał Mały. - Kocham cię tak wysoko, jak tylko mogę dosięgnąć - powiedział Mały Brązowy Zajączek. - A ja ciebie kocham tak wysoko, jak JA potrafię dosięgnąć - odparł Duży Brązowy Zając. "To dopiero jest wysoko! - pomyślał Mały. - Też chciałbym mieć takie ramiona". Wtedy Mały Brązowy Zajączek wpadł na wspaniały pomysł. Podszedł do drzewa, stanął na przednich łapkach, a tylne oparł wysoko o pień.
- Kocham cię od ziemi aż po czubeczki moich stóp!- powiedział.
- I ja cię kocham aż po czubeczki twoich stóp - odparł Duży Brązowy Zając,
podrzucając Małego wysoko ponad głowę. - Kocham cię tak wysoko, jak skaczę!
- roześmiał się Mały Brązowy Zajączek, podskakując jak piłka. - Ja też ciebie kocham tak wysoko, jak skaczę - rzekł z uśmiechem Duży Brązowy Zając i podskoczył tak wysoko, że aż dotknął uszami gałęzi. "To dopiero był skok - pomyślał Mały Brązowy Zajączek.
- Też chciałbym tak skakać". - Kocham cię tak daleko, jak przez całą drogę do rzeki
- zawołał Mały Brązowy Zajączek. - A ja ciebie kocham jak stąd do rzeki, i na drugi brzeg, i aż po same wzgórza - powiedział Duży. "Ale daleko" - pomyślał Mały Brązowy Zajączek. I tak mu się zachciało spać, że nie miał już siły myśleć.
Spojrzał tylko na trawę i krzewy, w głąb ciemnego wieczoru. Nic nie mogło być dalej niż niebo. - Kocham cię jak stąd do księżyca - wyszeptał i zamknął oczy. - Ach, to daleko - przyznał Duży.
- To bardzo daleko, ale to bardzo daleko. Duży Brązowy Zając ułożył Małego na posłaniu z liści. Pochylił się nad nim i pocałował go na dobranoc. Potem położył się bardzo blisko, tuż obok, i wyszeptał z uśmiechem: - A ja ciebie kocham jak stąd do księżyca ...
... I Z POWROTEM..."
"NAWET NIE WIESZ, JAK BARDZO CIę KOCHAM
Sam McBratney
czwartek, 3 kwietnia 2008
16. Gwiazda
Najpiękniejsze te na niebie... najgłupsze ludzkie, tuż koło nas... Chciało by sie dosięgnąć tych pierwszych, choć na chwilę. Poczuć ciepło (czy są ciepłe? tak mi sie wydaje:)) zachwycić się. Przez moment. Potem puścić , niech spadają, ktoś pomyślał życzenie...
niedziela, 2 marca 2008
14. Uciekaj
Zimo uciekaj.
Mam cię dość.
Dość kurtek. Katarów. Zimna.
Zimnych poranków. Kozaków. Szalików.
Dość zimowego szaleństwa i rachunku za ogrzewanie.
Dzisiaj mało optymistycznie.
Ech...
Mam cię dość.
Dość kurtek. Katarów. Zimna.
Zimnych poranków. Kozaków. Szalików.
Dość zimowego szaleństwa i rachunku za ogrzewanie.
Dzisiaj mało optymistycznie.
Ech...
piątek, 22 lutego 2008
13. Nasze babcie
Jak to jest, że nasze babcie, prababcie były bardziej odporne? One bez znieczulenia potrafiły urodzić, i to nie dwójkę dzieci ale więcej. Bez warunków do życia, bez pieluch jednorazowych, pampersów? Jak wytrzymywały w małej izdebce z całą gromadką dzieci, a my chcemy aby każde dziecko miało swój pokój z radiem, biurkiem, laptopem, toną zabawek rozwijających... Oopssss....
One nie miały antyperspirantów, oryginalnych perfum, balsamów kremów i całego tego badziewia. I żyły ...
A my nie potrafimy wyjść z domu jak nie pomalujemy oka, nie zabierzemy komórki, nie pofarbujemy włosów...
Szaleństwo. Nie ma co.
Czy my za 30 lat też będziemy poddane takiej ocenie przez nasze wnuki?
One nie miały antyperspirantów, oryginalnych perfum, balsamów kremów i całego tego badziewia. I żyły ...
A my nie potrafimy wyjść z domu jak nie pomalujemy oka, nie zabierzemy komórki, nie pofarbujemy włosów...
Szaleństwo. Nie ma co.
Czy my za 30 lat też będziemy poddane takiej ocenie przez nasze wnuki?
sobota, 5 stycznia 2008
12. Styczniowo
Niby papierki do życia nie są potrzebne.
A jednak są.
Czy taka już natura kobiety?
Czy pragnienie poczucia przynależności zakorzeniona jest w nas aż tak głęboko?
Większość z nas już od najmłodszych lat, wyobraża sobie dzień swojego ślubu. Biała długa suknia, naręcza pięknych kwiatów... i ON. Idealny początek życia. Jednakże rzeczywistość mocno to weryfikuje. Dzięki temu nie ma dwóch takich samych ślubów. Dwóch takich samych panien młodych. Dwóch takich samych wspomnień.
I dobrze.
Oświadczyny to wyrażenie chęci bycia razem. A w przyszłości małżeństwa.
Większość z nas nosi w sobie obraz tego, jak powinien wyglądać pierwszy krok ku małżeństwu. Zdarzają się romantyczne oświadczyny, ale równie często są one całkiem zwyczajne.... :D jupi!
A jednak są.
Czy taka już natura kobiety?
Czy pragnienie poczucia przynależności zakorzeniona jest w nas aż tak głęboko?
Większość z nas już od najmłodszych lat, wyobraża sobie dzień swojego ślubu. Biała długa suknia, naręcza pięknych kwiatów... i ON. Idealny początek życia. Jednakże rzeczywistość mocno to weryfikuje. Dzięki temu nie ma dwóch takich samych ślubów. Dwóch takich samych panien młodych. Dwóch takich samych wspomnień.
I dobrze.
Oświadczyny to wyrażenie chęci bycia razem. A w przyszłości małżeństwa.
Większość z nas nosi w sobie obraz tego, jak powinien wyglądać pierwszy krok ku małżeństwu. Zdarzają się romantyczne oświadczyny, ale równie często są one całkiem zwyczajne.... :D jupi!
piątek, 28 grudnia 2007
11. Sylwestrowo
Sylwestra spędzamy w gronie Przyjaciół. Zapowiada się dobra zabawa:).
Tak to jest, ze po skończeniu studiów człowiek już się nie widuje ze znajomymi tak często. Zazwyczaj są to rzadsze, ale bardziej "intensywne" spotkania. :) Mam nadzieje, że ten zwyczaj nam pozostanie. :) Nie widzę opcji, żeby miało być inaczej :) !
PeEs: Szampańskiego Sylwestra!
Tak to jest, ze po skończeniu studiów człowiek już się nie widuje ze znajomymi tak często. Zazwyczaj są to rzadsze, ale bardziej "intensywne" spotkania. :) Mam nadzieje, że ten zwyczaj nam pozostanie. :) Nie widzę opcji, żeby miało być inaczej :) !
PeEs: Szampańskiego Sylwestra!
Etykiety:
lena,
przyjaciele,
Sceny z życia codziennego,
Sylwester
czwartek, 27 grudnia 2007
10. Świątecznie
Święta Bożego Narodzenia to święta, na które wszyscy czekamy z utęsknieniem.
Święta, do których przygotowujemy się długo i starannie. Są to dni, kiedy poświęcamy więcej czasu i ciepła swojej rodzinie i bliskim.
Święta były cudowne.
Ciepłe.
Domowe.
Dużo czasu dla siebie. Dla Bliskich.
Zatrzymanie czasu.
I chcę być z Tobą całe życie.
Ogromna Radość w sercu.
Chwilo trwaj...
Święta, do których przygotowujemy się długo i starannie. Są to dni, kiedy poświęcamy więcej czasu i ciepła swojej rodzinie i bliskim.
Święta były cudowne.
Ciepłe.
Domowe.
Dużo czasu dla siebie. Dla Bliskich.
Zatrzymanie czasu.
I chcę być z Tobą całe życie.
Ogromna Radość w sercu.
Chwilo trwaj...
niedziela, 18 listopada 2007
9. Listopadowo
Już nie jesień, a jeszcze nie Boże Narodzenie.
Obłęd. Nie cierpię listopada.
Lato minęło, do świąt daleko.
Żadnych widoków na przyszłość. Ta nieodległą.
Uwielbiam listopadową energię, która mnie rozpiera na każdym kroku. :(
Czuje się wiec doprawdy cudownie.
Zasypiam. nie mam siły.
Obłęd. Nie cierpię listopada.
Lato minęło, do świąt daleko.
Żadnych widoków na przyszłość. Ta nieodległą.
Uwielbiam listopadową energię, która mnie rozpiera na każdym kroku. :(
Czuje się wiec doprawdy cudownie.
Zasypiam. nie mam siły.
sobota, 27 października 2007
8. Ogród botaniczny
Wybraliśmy się dzisiaj do ogrodu botanicznego. Szczerze mówić jestem trochę rozczarowana. Spodziewałam się bardziej "zaawansowanych" hodowli roślin. no ale... Ech... Zimno poza tym było i tyle. Za 10 lat, jak to wszystko urośnie, powinien być to ogród z prawdziwego zdarzenia. Pożyjemy zobaczymy. Sami zobaczcie.
sobota, 28 lipca 2007
7. Lipcowo
Lipiec tego roku to nasz kochany urlopik, tak długo wyczekiwany! Stwierdziłam, ze potrzebuje tak naprawdę 3 tygodni czasu, żeby skutecznie odpocząć i zapomnieć o pracy :). Urlop był udany, ciepły wiec ogólnie można powiedzieć fan tas tycz ny !!! W tym czasie udało nam się zobaczyć Zalew Szczeciński i największy polski port (nad Zalewem Szczecińskim) - Trzebież. nasza dalsza droga widła nad Bałtyk, gdzie po perypetiach związanych z bezskutecznym poszukiwaniem noclegu w końcu wylądowaliśmy w Niechorzu. (Jakbym kiedyś jeszcze chciała gdzieś pojechać nie robiąc wcześniej rezerwacji na nocleg, błagam, niech mnie ktoś powstrzyma!!! :) ). Pogoda była tak fantastyczna, ze po prostu aż sama w to nie wierzę. Zaczęło lać po południu w dzień naszego wyjazdu :). Drogi wyjazdowe w związku z tym to jeden wielki koooreekkkk... Ale mimo tego (wiem, że się powtarzam), urlop zaliczam do udanych! Poniżej dla zobrazowania moich wywodów kilka fot.
środa, 11 lipca 2007
6. Ech...
Czasem człowiek musi sobie westchnąć, jak widzi ludzką głupotę, egoizm i ślepotę... Duchowa "ślepotę" oczywiście. Wzdycham, a potem w głębi śmieję sie z tego, widząc, jaki ICH Świat jest mały. Malutki. Pusty. Ograniczony. Czasem żal mi ich. Czasem mam ochotę otworzyć im oczy. Chociażby pewnie mając otwarte i tak nic by nie zobaczyli... oprócz SIEBIE...
niedziela, 8 lipca 2007
5. Bajka o zasmuconym smutku
"Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka. Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać. Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała: "Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem" "Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego. "Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco."Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce. "Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną. Nie boisz się?" "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły? Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka. Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" "Ja ... jestem smutny." odpowiedział smutek łamiącym się głosem. Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...", powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?" Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem, "najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął. "Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić. Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać. A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności. Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału. Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane. Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności." "Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi." Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak to boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany. Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem. Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie. "Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule. "Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona." Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę: "Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?" "Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"
Autor anonimowy
4. Dobroć
Dobroć to chwila oddana innym. Dobroć to coś, co mamy za darmo, podarowana innym warta jest więcej niż miliony.
3. Cud
Wierzę, że cuda sie zdarzają. Czasem przychodzą zwyczajnie, tak po prostu... czasem z wielkim hukiem, przewracając całe życie do góry nogami. Zaskakują zwyczajnością albo niesamowitością. Ale są. Wystarczy uwierzyć!
piątek, 6 lipca 2007
2. Brat
Niektórzy maja Braci, a ja mam Wielkiego Brata. To tak jakby Brat plus jeszcze Ktoś Ekstra razem wzięci.
czwartek, 5 lipca 2007
1. Ambicja
Muszę powiedzieć, że tym, którzy mają ambicję do czegokolwiek jest w życiu trudniej. Niestety. I dlaczego? Oni ciągle czegoś szukają, rozważają, analizują. Gubią się i spadają ...ale się nie poddają. Jak już świat nie ma nic, oni maja coś...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















