Czekam na weekend, a potem, on wcale nie jest taki, jak sobie wymarzyłam. Bez sensu. Pogoda nie dopisze, cośtam się pokiełbasi. Głowa boli, spać się chce, dziecko marudzi bo zmęczone, kłótnia wisi w powietrzu.
Pewne rzeczy mnie przerastają, na szczęście to drobiazgi. Mam nadzieje, że uporam się z tym, wraz z mijającym listopadem.
Grudniu przyjdź!
5 komentarzy:
Dziękuję za komentarz!